Mała Czarna
Przyjechała Dżasta. Oczywiście od razu zaczęła się przystawiać do Niall'a, co wkurzyło Ize.
Nie dziwie sie. Ja tam do niej nic nie mam.
W Polsce wszyscy jakoś akceptowali mnie, i moją przeszłość... Może dlatego, że...
o innym razem. Nie lubie wspomnień. Przypominają matkę.
Iza wyszła. Nerwy jej puściły.
Justyna poszła do pokoju, który miała przez (jak się okazało!) 2 tygodnie (Klaudia - zabije cie!) zajmować.
Przyszedł Alex. Pojawiła się - jak dżin - kochana Justynka.
-Heeej;) - zaczęła, trzepocząc rzęsami jak klimatyzacją
-Cześć- Alex popatrzył na nią dziwnie
Przedstawiłam ich sobie. Na słowo "mój chłopak", Justynka zrobiła zrezygnowaną minę i wróciła do swojego lokum.
-Hej słuchaj... - zaczął chłopak, gdy byliśmy sami w moim pokoju - Masz wolny weekend?
-Tak, w sumie to by było jakieś 5 dni wolnego:D
-Co powiesz na wycieczkę do Paryża?
Zatkało mnie.
-Ale...y... szczegóły? - wykrztusiłam
-No chciałem cie zabrać na romantyczną wycieczkę do Paryża. Co ty na to? Za tydzień o 10 mamy samolot.
-No..y..tak jasne. Bardzo chętnie.
-To super. - odetchnął z ulgą - Już myślałem, że się nie zgodzisz. - uśmiechnął się
Za taki uśmiech, powinni wsadzać do więzienia.
Bo - wstyd się przyznać - ale zmiękły mi kolana.
Dziewczyny będą się miały z czego śmiać...
Potem gadaliśmy jeszcze o szczegółach wyjazdu.
Jakoś tak tematem zeszliśmy na rodzine. Okazało się, że Alex rodziców stracił (3 lata temu) w wypadku samochodowym. Nie pytałam jak to się dokładnie stało - on tez nie chciał mówić.
Nagle rozmowę przerwała nam Dżasta wchodząc jak burza (czytaj:bez pukania&bez kultury) do mojego pokoju.
-Przypadkiem usłyszałam waszą rozmowę...Biedaku...To musiało być dla ciebie straszne - powiedziała, udając współczucie - Czy mogłabym cie jakoś pocieszyć?
-Nie, dź-dźięki - odpowiedział Alex
-Justyna spadaj stąd! - warknęłam
-Nie. - odpowiedziała bezczelnie, i dalej przystawiała się do mojego chłopaka
-Justyna..serio...ja..ekhem..nie jestem zainteresowany - wykrztusił chłopak, wyrywając się z objęć natarczywej dziewczyny
-Pff...Nie to nie. - powiedziała obrażona - Jeszcze będziesz mnie błagał, żebym z tobą chodziła.
I wyszła.
Jakiś czas potem Alex też musiał już iść.
Odprowadziłam go do drzwi, żeby go czasem w drodze nie napadła ta zołza.
Potem wparowałam (dosłownie - mój dom, nie tylko ojciec Klaudii go kupił) do pokoiku Dżastinki.
-Co to miało być? - zapytałam
-A niby co? - mina pięciolatki i udawanie, że nie wie o co chodzi - typowe!
-Twoje przystawianie się do mojego chłopaka... i do chłopaka Izy!
-Nie wiem o co ci chodzi. - zaczęła udawać że czyta gazete - Mogłabyś dać mi spokój, to, że Niall woli zdecydowanie mnie, niż Ize, to nie moja wina. Jestem dużo ładniejsza. A poza tym faceci nie lubią kujonek w okularach..
- Ty bezczelna zołzo. Jeszcze raz. Przystawisz się do mojego, Izy albo Klaudii chłopaka. To pożałujesz, że tu przyjechałaś. - syknęłam. - Zrozumiano? - dodałam przesłodzonym głosem?
W jej oczach zobaczyłam strach, niepewność. To mi wystarczyło.
Wyszłam nie czekając na odpowiedź.
____
Obgadałam z Izą i Klaudią wyjazd.
Tak jak myślałam - nie dawały mi spokoju.
Czy to naprawde takie dziwne, że wreszcie sobie kogoś znalazłam. (Albo ktoś znalazł mnie <3 )
Justyna na początku chciała się "wprosić" na wycieczke do Paryża (Grrr...), ale Klaudia przywołała ją do porządku. Zresztą Klaudia była wkurzona na Justyne, za to zachowanie przy Aleksie. A ta jędza się wszystkiego wyparła...
Ona chce nas pokłócić...
Nie uda jej się to!
Nie opowiadałam Klaudii o naszej rozmowie, bo ona i tak by stanęła po stronie Justynki..
_
Zadzwoniłam do Marlenki. Rozmawiałam też z ojcem.
Kochany tatuś "kazał" na święta przyjechać do Polski razem z Aleksem, bo chce go poznać.
Ciekawe, jak Alex zareaguje na takie zaproszenie?
....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz