sobota, 3 marca 2012

Rozdział 3


(oczami Mała Czarna)
Zayn i ja.
Siedzimy w małej, przytulnej kafejce. Jemy szarlotkę z bitą śmietaną i dużą porcją lodów waniliowych.
-Opowiedz mi o sobie. - proponuje chłopak
-Nie chcesz słuchać.. - mówię z uśmiechem
-Uwierz mi, że chce.
-No dobra... Nie będe kłamać -zaczynam mój życiorys...
-15-letnia dziewczyna z dobrego domu, matka ginie z rąk gangsterów. Fortepian i gitara - gra tylko dla ojca i siostry,  bo zostali jej tylko oni. Czarny pas w karate. Zabija porywacza, który chciał dla okupu porwać jej małą siostrzyczkę Marlenkę. Dostaje kilka lat.
Ojciec wpłaca kaucje. Ma przyjaciela - świetnie wytresowanego,owczarka niemieckiego Killer'a.Mija rok. Zawiasy za handel narkotykami. Sama nie brała, kasę zbierała na studia. Próbowała swoich sił w dziennikarstwie, ale redakcja bała się dziewczyny z taką przeszłością... Jedynie ojciec w nią wierzył...
A teraz studiuję kryminalistykę, i pracuje nad koktajlami;> Koniec..
-I co... Dalej chcesz mnie poznać? - zapytałam gorzko, wspomnienia odżyły
Zayn milczał dłuższą chwilę, patrząc mi w oczy. W końcu powiedział:
-Spodziewałem się racze, że powiesz mi jaki jest twój ulubiony kolor, jakie sklepy lubisz najbardziej itp. Zaskoczyłaś mnie.
-Nie ciebie jednego..
-Wiesz... Jesteś inna. Taka...
-Intrygująca?
-Właśnie;) Może powiedz czego nieznosisz;)
-Dlaczego pytasz?
-Klaudia mi radziła zadać to pytanie? ;D ale nie wiem dlaczego - odpowiedział
-ehh... pierwsze co nasuwa mi sie na myśl to kłamstwo, oraz 1D.. dziewczyny na nimi szaleją a ja nie rozumiem dlaczego? Co w nich takiego, czego nie mają inni chłopcy?
Że są sławni? Nie sądze by to był powód... - odpowiedziałam
Zayn zrobił dziwną minę.
-Ty wiesz, chyba nawet jeden z nich ma tak na imię jak ty... ZAYN. - powiedziałam, nie rozumiejąc co mu się stało
-Bo to ja.. - odparł
Popatrzyłam na niego. Zacisnęłam zęba, wstałam od stolika.
-Dziękuje za spotkanie ZAYN - imię wypowiedziałam z naciskiem, zgromiłam go spojrzeniem
Zapłaciłam za siebie i wyszłam.
W myślach przeklinałam dziewczyny.

(oczami Izy)
Byłam u chłopaków na noc. Na szczęście mięli pokój gościnny, gdzie mogłam spać sama.. Następnego dnia Niall zaprosił mnie na randkę. Nie wiem gdzie idziemy, bo to ma być jakaś niespodzianka. Postanowiłam, że zapytam się reszty chłopaków:
-Siemka.! Nie wiecie gdzie ma mnie zabrać Niall?
-Nie no co ty- powiedział podejrzanym głosem Harry
-No jasne, jasne. Moje pytanie miało brzmieć inaczej: Musicie mi powiedzieć gdzie mnie zabiera Niall.!- powiedziałam, a tamci roześmiali się
-No raczej Ci nie powiemy- upierał się Harry
-No a ja wiem, że mi powiecie :D- i zaczęłam gonić Loczka
-Ok., ok.. powiem Ci, nasz zacny Niall chce Cię zabrać  do wesołego miasteczka, gdzie będzie duuuuużo klaunów- powiedział niepewnie Harry
-O nie.! Tylko nie klauny… ja się boję klaunów- chłopacy zaczęli się śmiać- To nie jest śmieszne.. od dziecka mam fobię i nie mam zamiaru tego zmieniać- odpowiedziałam
- Cichoo.. Niall przyszedł- odparł szeptem Liam
-Cześć wszystkim.. O czym gawędzicie?- zapytał blondyn
- A tak sobie gadamy o wszystkim i o niczym.- powiedziałam niepewnie i zobaczyłam na zegarek- Cholera.. spóźnię się na zajęcia.!
-Odwiozę Cię, jeśli chcesz- powiedział Niall
-Naprawdę.? Mógłbyś.??
-No jasne, czemu nie?
-Spoko.. to ja pójdę do góry po rzeczy i możemy jechać.!
Poszłam do góry spakowałam książki i zeszłam na dół. Niall już na mnie czekał.
Poszliśmy do samochodu. W aucie w ogóle nie odzywaliśmy się przez co czułam się dziwnie. Gdy dojechaliśmy pod  budynek miałam już wysiąść, gdy Niall złapał mnie za rękę.
-Jak ty możesz studiować matmę?? Przecież to jest samo zło..!
-Hahahahaha, dla mnie jest to przyjemne zło.!
-Dobra.. pierwszy raz widzę osobę, która lubi matmę i nie jest kujonem z aparatem na zębach i wielkich kujonkach.!! Widzę osobę, która lubi największe zło, a jest piękna i niezwykła. :D
Wiedziałam, że się zaczerwieniłam, dlatego chciałam jak najszybciej wyjść z auta i tak zrobiłam szepnęłam tylko „ Na razie” i wyszłam.

Po południu
  
Skończyłam zajęcia i wyszłam z uczelni. Moim oczom od razu rzucił się Blondas, który miał jedną czerwoną różę. Podszedł do mnie.
-To dla Ciebie. Postanowiłam, że od razu zabiorę  Cię do mojej niespodzianki- powiedział
„O nie..” pomyślałam. Uśmiechnęłam się sztucznie i wzięłam różę. Ślicznie pachniała. Weszliśmy do auta i Niall od razu zaczął rozmowę:
- Spodoba Ci się, zobaczysz. :D
- Na pewno..- powiedziałam zrezygnowana
Dojechaliśmy na miejsce. Przekroczyliśmy wejście wesołego miasteczka i serce zaczęło mi bić mocniej. Wszędzie były klauny. Niall zobaczył, że czegoś się boję.
-Co się stało.?/
-Nie..e..e
-Przecież widzę, że tak.. powiedz o co chodzi..- nalegał
-Boję się klaunów.. nie śmiej się proszę..
-Nie mam zamiaru się śmiać, gdybym wiedział nie zabrałbym Cię tutaj..-  stał się smutny
-Nic się nie stało i tak mi się podoba, bo jesteś tutaj ze mną- postanowiłam go pocieszyć
- Naprawdę.?
-No jasne.. – pocałowałam go w policzek
Uśmiechnął się.
-Już wiem.. mam pomysł. Znam miejsce w wesołym miasteczku gdzie nie ma  klaunów. Chodź.!-  powiedział i wziął mnie za rękę. Szliśmy dość długo przez cały lunapark. W końcu doszliśmy do małej drewnianej budki i usiedliśmy na ławce.
-Zaraz przyjdę..- powiedział Niall i gdzieś poszedł
Muszę przyznać, że jak siedziałam tu sama to było trochę strasznie. N szczęście przyszedł Niall  z popcornem i colą. Rozmawialiśmy bardzo długo. Prawie cały czas  się śmiałam. Zapadł wieczór. Niall  pożyczył mi swoją kurtkę. W pewnym momencie mnie pocałował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz