poniedziałek, 18 czerwca 2012

Rozdział 87

(Mała Czarna)
Przechodziłam właśnie przez park. Miałam sporo czasu.. Podeszłam do kiosku, kupiłam gazetę i rozsiadłam się z nią w ręku na pobliskiej ławce. Na pierwszej stronie widniało zdjęcie dziwnej ( jakby mokrej ?) Izy w bluzie, i otoczonej ramieniem Harry'ego. What?
Nie wiele z tego zrozumiałam, artykuł - jak to w brukowcu - plotkarski, pełen przypuszczeń i oczywiście nierzetelny. Postanowiłam to z nią obgadać. Współczułam jej, bo pewnie teraz nie ma spokoju..
A z drugiej strony byłam ciekawa, co na to wszystko Niall.
 Ale musiałam iść do pracy. ( tak, JA do pracy :D)
Pogadałam trochę z moją ciocią - właścicielką sklepu odzieżowego- i zatrudniłam się u niej, żeby sobie trochę dorobić. Do Anglii leciałam dopiero za tydzień, więc -  czemu nie?
Tego dnia obsłużyłam kilka młodych dziewczyn, pomogłam starszej pani wybrać prezent dla wnuczki, młodej mamie bluzkę dla córki i kilku 'słiit ruszoffym dzieffczynkom' słit ruszoffe dodatki do ich słitt ruszoffego image'u....że też matki pozwalają im tak wychodzić z domu (?)
Pracuję codziennie po 6 h. Od 8 do 14.
I akurat wtedy musiało się rozlać. Lało jak z cebra.
- Kochanie, chyba nie idziesz na piechotę! - powiedziała zmartwiona ciocia - Może ktoś po ciebie przyjedzie?
- Hmn.. Taty nie ma, Marlenka u koleżanki.. Łukasz powinien być w domu..
- Co to za Łukasz ;> Narzeczony?
- Cioooociuuuuuu...
- No co pytam tylko. A właśnie - ile jeszcze będziesz w Polsce?
- Wylatuje za tydzień.. Końcem lipca.
- Uuu.. To szkoda. Ania musi się pospieszyć..
- Z czym..
- No prosić na wesele. Będzie w październiku.
- To jednak się pobierają?
- Tak, tak ;) Ale jak widzę osobę towarzyszącą już masz. - powiedziała, patrząc na wchodzącego do sklepu Łukasza
- Ciociuuuu....
- Dzień dobry. - przywitał się chłopak
- Wtam, witam.
- Na co potrzebujesz towarzysza? - spytał mnie
- Na wesele.
- Kiedy?
- W październiku.
- Hmn.. zdaje się, że mam wtedy wolne;p
- To dobrze ;D
- Okej, okej. Ja was nie trzymam - zmykajcie. :)
- Pa ciociu, do jutra.
- Do widzenia.

Opuściliśmy sklep.

- Czyje to wesele?
- Kuzynki.
- Aha.
______________

Wróciliśmy do domu.
- Czyli mam rozumieć, że awansowałem na stanowisko Twojego chłopaka?
- No na to wygląda ;)
- No to fajnie.. ;p Co dziś robimy?
- Hmn... idziemy na zakupy!
- Po cooo?
- Żeby zrobić zapasy do Anglii..- powiedziałam
- Mało tam spożywczaków? - popukał się w czoło
- Ale Iza mnie zamorduje, jak jej nie przywiozę Polskiego jedzenia. A przynajmniej  przepisów. Wstąpimy do babci. - odparłam
- ?
- No po przepisy.. na pierogi i takie tam.
- Ale ty będziesz gotować?
- Chyba cie coś boli! Będziesz musiał mi pomagać..
- No dobra...
- No to już, kto prowadzi?
- Ja.




czwartek, 14 czerwca 2012

Rozdział 86

(oczami Klaudii)
Ogarnęłam się powoli. Były wakacje. Niedługo koniec lipca, a ja miałam to tracić przez L..
nie.! Bałam się nawet pomyśleć jego imię.
To już koniec.
Byłam na dzisiaj umówiona z Danielem.
Poszliśmy oczywiście do MSC.
Zamówiłam ogromneeeego shake'a.
Objadanie się to najlepszy sposób na złamane serce. W tym momencie nie liczyły się dla mnie dodatkowe kilogramy.
- Co robisz w Anglii? - spytał chłopak
- Studiuję. I mieszkam z koleżankami.
- Aha.. Myślisz zamieszkać tu na stałe?
- Nie. chyba niee.. Poza tym to dom Magdy więc wiesz.. Kiedyś trzeba będzie znaleźć coś swojego.. ale to pewnie w Polsce. A ty co tu robisz?
- Ja? Odwiedzam rodzinę.
- A jak jest  w Australii?
- Fajnie:D Ale i tak wolę Polskę.. Gdyby nie praca taty, już dawno wróciłbym do kraju. - odparł chłopak
- To kogo tu masz?
- Kuzynkę i wujka.
- Aha.. fajnie;) - mruknęłam
- No nawet.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, gdy do baru weszła Eleonore. I razem z nią Lou.
Nie zauważył mnie na szczęście. Zresztą jak miał mnie zauważyć, skoro cały czas był wpatrzony w tą....dziewczynę.
Przywołałam się do porządku.
Ale nie mogłam tu być, kiedy był tu również Lou.
- Ekhem.. stało się coś? - zapytał Daniel widząc moje zdenerwowanie
- Mhm... trochę mi słabo.. może chodźmy się przejść?
- Okkeyy? Jak chcesz.
- Tak chodźmy.
Wymknęłam się niezauważona przez Lou. I dobrze.
Pochodziliśmy z Danielem trochę po parku i uspokoiłam się.
Jednak moje myśli cały czas krążyły wokół mojego byłego.
- Halo.. Klaudia? - zapytał zniecierpliwiony Daniel
- yy.. słucham? - zapytałam rozdrażniona
- Pytałem czy nie masz nic przeciwko, żebyśmy umówili się na jutro?
- Nie..Tzn. Tak. Tzn. nie. - pogubiłam się
- ?
- Wiesz.. nie najlepiej się czuję. Umówimy się innym razem. Ok?
- ...dobra.
- Ja musze.. muszę już iść.
- Okkej.
- To.. cześć.
- Na razie.

I poszłam. Nim dotarłam do domu zaczęło padać, i weszłam do mieszkania cała mokra. Iza była u siebie.
Przebrałam się, zjadłam coś i zamknęłam się w pokoju. Rozglądnęłam się po pokoju.
Mój wzrok spoczął na zdjęciu. Moim i Lou.
Wzięłam ramkę do ręki i cisnęłam nią o podłogę.
Szkło rozbiło się i rozproszyło po całym pokoju.
Wzięłam ostrożnie zdjęcie, ale przecięłam palec kawałkiem szkła.
Czerwone krople zaczęły się powoli sączyć na słoneczną fotografię.
Po chwili dołączył do nich moje łzy.

środa, 13 czerwca 2012

Rozdział 85


(Mała Czarna)
Wróciliśmy do domu po dniu spędzonym w Krakowie. Aquapark jest świetny.
- Hejka, wreszcie jesteście. - powiedziała Marlena
- A ty nie u Aśki?
- Zmiana planów. Aśka będzie tu za - zerknięcie na zegarek - 5 minut.
- Niech zgadnę? - spytałam patrząc na nią podejrzliwie.
- Wiadro popcornu, kilka butelek FRUGO i pepsi, bita śmietana w spreju...- wyliczała
- A kawior i szampan do tego? - dopowiedziałam złośliwie
- Mam! - powiedziała, wystawiła mi język i uciekła do kuchni
- No to ja idę do sklepu.
- A ja? - zapytał Łukasz.
- A ty chodź..
- Poo cooo?
- Przecież nie będę tego niosła!
                               *            *           *
Siedziałam w pokoju. Dziewczynki dostały kolacje i teraz 'spały' grzecznie. ( oglądały filmy, urządzały bitwę na poduszki co chwilę wybuchały śmiechem. Na szczęście nie było słychać ich tak bardzo, żeby sąsiedzi dzwonili po policje.. Była dopiero 23.)
- Hejka. - wszedł do mojego pokoju Łukasz
- yyy... hej?
- Co robiiisz?
- Bende go zjad!
- ?
-  śmieje z filmików na yt. Niekryty Krytyk i te sprawy.. a ty?
- Nudze się.
- To chodź.
- Gdzie? - dalej stał w drzwiach
- No tu. - odparłam pokazując mu miejsce obok mnie
- yhm... okejj
- Spokojnie, nie rzuce się na ciebie :D
- ty może nie, ale ja to nie wiem.. - mruknął
- Co tam mruczysz? - nie usłyszałam
- Nic, nic.
- To co oglądamy.
- Może to?

Przesiedzieliśmy nie wiem ile przy filmach na laptopie. Musiałam usnąć, bo pamiętam tylko, że ktoś (zapewne Łukasz) przykrył mnie kocem, pocałował, pogłaskał po policzku i wymknął się cicho z pokoju.

                 *                     *                        *
Rano obudził mnie zapach gofrów. Nieco zaspana i nieogarnięta zeszłam do kuchni.
Przy stole siedziały Joasia i Marlena, a pośród miski z ciastem, gofrownicy, dżemu, truskawek i bitej śmietany krzątał się Łukasz.
- Cześć ko... ekhem.. - pauza - cześć. - powiedział widząc mnie w drzwiach
- Hejka skarbie. - powiedziałam ziewając - Hej małaa! Smacznego dziewczyny;)
- Chętna na gofra?
- My już tyle. - powiedziała Asia
- Ja się skuszę. Co będziecie robić? - powiedziałam
- Teraz idziemy na basen, później na lody a potem przyjeżdżają po nas rodzice Asi. Macie dzisiaj chate wolną! - dodała uśmiechając się złośliwie moja siostra
- Zmykajcie - ale już! :D
Przed drzwiami wejścio(i wyjścio)wymi Marlenka zatrzymała się, mrugnęła do mnie i powiedziała:
- Twój chłopak robi pyszne gofry!
- Spadaj!;P
- Paaa! - krzyknęły i już ich nie było
- No gdzie ten mój gofr? - zapytałam
- Tutaj. - powiedział  machając mi przed nosem talerzem z górą truskawek, bitej śmietany i czekolady.
Wyciągnęłam ręce, a on zniknął mi sprzed nosa.
- Nie tak łatwo.
Popatrzyłam na niego ze znużeniem
- Nie dręcz biednego, niewyspanego człowieka... - mruknęłam
- Dobre się spało? - spytał czule
- Tak, dziękuję za kocyk i buziaka na dobranoc, a teraz dawaj gofra!
Na słowo 'buziak' lekko się zarumienił.
- Musisz sobie zasłużyć!
- O_O Jaaaak?
- Nie wiem, wymyśl coś.
Udawałam, że go obejmuję próbując wyrwać mu zza pleców talerz z gofrem.
- Nie no... Wymyśl coś lepszego, bo ci nie dam tego gofra.
Popatrzyłam na niego jak na wariata. Pomyślałam chwilę i zobaczyłam do czego on zmierza. Przed oczami mignęły mi wydarzenia ostatnich  tyg. odkąd zerwałam z Nico.
- Ty głupkuuuu! - powiedziałam - To tobie tylko o to od początku chodziłoooo... Jesteś perfidny, wstrętny, obrzydliwy, okropny, wstrętny, manipulant, idiota, wredny i...i..i .kocham cie!
Pocałowałam go. Z wrażenia odłożył talerz z gofrem na blat kuchenny.
Popatrzyłam mu w oczy. Uśmiechnęłam się złośliwie, wzięłam talerz i poszłam do swojego pokoju.
Położyłam się na kanapie, włączyłam TV i 'z banankiem na twarzy' zaczęłam wyjadać truskawki.

Rozdział 84

(Oczami Klaudii)
Był to mój dawny znajomy, który wyprowadził się do Australii.
- Nie wiem czy to ty, ale jesteś strasznie podobna do mojej znajomej Klaudii,,
- Daniel?
- To ty? Klaudia?
- No..
- Kupe lat..
- Taak.. wiesz co, pogadałabym dłużej, ale źle się czuję.. przepraszam..
- Odprowadze cię do domu, co ty na to? Gdzie mieszkasz?
- Dzięki.. Tam niedaleko..
Szliśmy razem, mało rozmawialiśmy.
- Okeyy.. Tu jest mój numer. Zadzwoń to kiedyś się spotkamy;)
- Ok. Spoko. - powiedział chłopak
- Dzięki. Pa.

Weszłam do domu. Rzuciłam się na łózko i zaczęłam płakać.
Łzy leciały same. Przypomniałam sobie słowa Magdy.." Nie płacz, bo łzy to pierwsza oznaka słabości. Jedna  zobaczona łza, powie o tobie więcej, niż kilka kartek życiorysu."
Nie wiem czy dokładnie to powiedziała.. Szumiało mi w głowie.. Jak zwykle za dużo wypiłam..
U nas jedynie Czarna umiała zachować 'umiar'. Tyle, że ona nawet na narkotyki się uodporniła..Ja jeszcze się tego nie nauczyłam.. Na dodatek to zerwanie z Lou wytrąciło mnie z równowagi..
Myśli bezładnie krążyły mi po umyśle. Byłam zmęczona, pijana i smutna, Zasnęłam.

* * *
Obudziłam się rano. Czułam się trochę lepiej.
Zeszłam do kuchni.
- Cześć. - powiedziała Iza na mój widok
- Hej.. Gadałaś z Czarną? - spytałam chcąc uniknąć tematu wczorajszej nocy
- Taaak.. na GG.
- I co kiedy wraca?
- Za kilka dni.
- Aha..
Iza była coś mało rozmowna.
Nie wnikałam. Nie chciałam, żeby dowiedziała się co się dzieje.
Ona też widocznie chciała coś ukryć..
Zjadłam lekkie śniadanie i poszłam do siebie,
Usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach.
Weszłam na jakąś stronę.
Na pierwszy plan wybijały się zdjęcia Harry'ego i Izy...
No to już wiem czemu ona nie chciała ze mną rozmawiać.
Nie bardzo wiedziałam co mają oznaczać te foty i dopiski pod nimi.
Kliknęłam "1D" i zaraz wyskoczyły mi również zdjęcia Lou i Eleonor.
I znowu..
Zaczęłam płakać..

Rozdział 83

(oczami Izy)

...
-Możemy już iść.??- spytałam
-Ymm. jasne.
I poszliśmy do samochodu.
Oczywiście jutro w prasie będą nasze zdjęcia. Teraz najbardziej chciałam być w domu, pić kakao i oglądać `Twój na zawsze`.Ale tak nie było. Weszliśmy do auta.
-Przepraszam.- zaczął Harry
-Za co.?? Nie było tak źle.
-Naprawdę.? Myślisz, że Ci uwierzę.'
-No dobra. Myślałam, że będzie inaczej. Bardziej prywatnie itp.
-Teraz już wiesz, dlaczego Niall nie zabiera Cię na różne gale itd.
-No tak... Jednak nie tak fajnie być sławnym. Niby już to wiedziałam od dawna, ale teraz to była masakra.
-No widzisz co ja mam..
-Żeby wylać na kogoś colę.??
-......
Pojechaliśmy do domu chłopaków.  Weszłam do drzwi i poczułam dziwny zapach. Pobiegłam do kuchni. Zobaczyłam  dym nad mikrofalówką. Szybko zawołałam Harrego. Ten wziął gaśnicę i ugasił `pożar`. Obeszłam cały dom. Nikogo nie było. W łazience na górze znalazłam Horana. Był cały  naćpany. Spał pod prysznicem.
-Coś ty ze sobą zrobił.??- nic innego nie mogłam wykrztusić
Zawołałam Stylesa i zanieśliśmy go do pokoju. Położyliśmy na łóżku. Poszłam po kawę- dla siebie. Wypiłam     picie. Weszłam do pokoju Nialla. Nadal `spał`. Usiadłam obok niego i  zaczęłam oglądać jakiś film. Chwilę potem zasnęłam. Rano obudziłam się w łóżku Horana, w brudnych ciuchach.
-Cześć,- powiedział ... ?Niall.??
-Ymm... cześć.?
-Coś ze mną nie tak.?
-Nie.. a właściwie to tak.
-O co chodzi.?
-Już się na mnie nie gniewasz.?? Gdzie byłeś cały czas.? Każdy cię szukał. Aaaa... już wiem.. poszedłeś  po dragi. I co myślałeś.?? Że tak o sobie wrócisz jak nikogo nie będzie i co.?? Pobędziesz na haju. ...
Chciałam w tej chwili powiedzieć wszystko co mi leży na sercu. Ale nie mogłam. Nie mogłam pokazać po sobie, że jest mi przykro, że chce mi się płakać. Muszę być silna. Przypomniałam sobie  w tej chwili `lekcje` sprzed kilku lat. Czarna uczyła mnie jak nie pokazywać wrogowi swoich emocji. Ale przecież Horan nie  był moim wrogiem, tylko chłopakiem.
-A ty to co.?? Też pojechałaś sobie do wesołego miasteczka, bo co.?? Chciałaś być sławna i w gazecie.? Musiałaś przy tym wykorzystać Harrego... I jeszcze to niewinne spojrzenie. Jakby to było dla ciebie niespodzianką, że ktoś cię oblał. Mogłaś mi powiedzieć.. chciałem cię chronić przez mediami. Ale jak tak to idź sama na podbój świata. Droga otwarta..
...
...
...
W tym momencie mnie zatkało.
Co.? Ja.? Jak.?  Przecież to był przypadek. Styles nic mu nie powiedział.?? I że niby nie martwiłam się o niego.?? Niech zobaczy co to martwić się o swoją drugą połówkę...
-Nic nie powiem. Najchętniej był Ci wszystko wytłumaczyła, ale jak ty wiesz wszystko lepiej to proszę  bardzo...
Wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
Zeszłam na dół. Na kanapie siedział Harry.
-Mogłeś mu powiedzieć.- rzekłam
-Myślałem że Tobie bardziej uwierzy.
-To się myliłeś...
Wyszłam z domu. Kilka minut potem byłam pod domem.  Zobaczyłam masakrę ludzi... z aparatami..?
O nie.. to byli reporterzy..
Weszłam tylnym wejściem. Na szczęście nikt mnie nie zauważył. Umyłam się i weszłam na laptopa. Na gg napisała do mnie Czarna. " Nie mogę jej nic mówić o wczorajszym dniu. Muszę udawać, jakby nic się nie stało"- pomyślałam
Rozmowa trwa......


`Udało się`
A teraz muszę coś wymyślić.. Ale ja nie mogę... Za bardzo lubię swoje życie...

wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział 82

(Mała Czarna)
Słuchałam sobie spokojnie Amy Macdonald - Slow it down
I guess I've been
Running 'round town
and leaving my tracks,
Burning out rubber
driving too fast
But I, I've gotta slow right down
Gdy zobaczyłam, że Iza jest na GG.
Ja;Co u ciebie?
Iza; A nic.. Niall wyjada właśnie resztki z lodówki;p JOKE!
Ja; No ja myślę ;D
Iza; A jak tam u ciebie.. Łukasz poleciał z tb?
Ja; No
Iza; Uuuuuu... ;P
Ja; No co? :D
Iza; Ty wiesz co. ;P!
Ja; Oj przestań...
Iza; Oj Magda!
Ja; Nie.
Iza; Zobaczymy ;P Kiedy wracasz?
Ja; Nie wcześniej niż za tydzień, a co Niall tęskni? haha!
Iza; Ta.. on najbardziej;p A tak serio to jakoś tak głupio bez cb..
Ja; chata wolna.. ile imprez już zrobiłaś?
Iza; Dom w runie, a były tylko 3! :P 
Ja; To doprowadź to do porządku zanim przyjad ;)
Iza; Spoko.. ja kończe, idę z Niallem na miasto. Paaa ;8
Ja; pa ;)
Kochana Iza ;D Niech ona się martwi o swojego Niall'usia ,a nie o mnie. - pomyślałam
Dochodziła 9. Zeszłam dół do kuchni, zrobiłam naleśniki.. i jak dżiny w magiczny sposób w pomieszczeniu, zwabieni apetycznym zapachem pojawili się Łukasz i Lenka.
- Jak głodomory! - powiedziałam patrząc jak kolejna porcja naleśników znika z talerza
- Która godzina...o kurdeeee muszę lecieć na zajęcia. Ja zmykam .Pa! - Marlenka chwyciła w pośpiechu ostatniego naleśnika, torbę z przyborami malarskimi i pobiegła na warsztaty.
- Pa! - krzyknęłam za wybiegającą siostrą - A ty chcesz jeszcze?
- No jakbyś mogła :D- powiedział z uśmiechem a' la kot ze Shreka
- Masz tu jeszcze dwa. Tyle.
- Om nom nom ;p
- :D
Zjadłam swoją porcję i zastanawiałam się co by tu dzisiaj zrobić.
Tata wyjechał w interesach i była 'chata wolna'.
- Co dzisiaj robisz? - zapytał Łukasz wchodząc do mojego pokoju
- No właśnie nad tym myślę..
- To ja mam pomysł.
- Jaki?
- Jedźmy do Krakowa do Aquaparku ;)
- Jutro.
- Spoko ;)
- Bierzemy małą.
Mina mu zrzedła.
- Chociaż jednak nie.
Na jego twarzy zauważyłam zaciekawienie.
- No co?
- Nie nic. Dlaczego jej nie weźmiemy ze sobą?
- Bo ona jutro idze na cały dzień do koleżanki, potem u niej nocuje, a potem ta koleżanka przychodzi tutaj.
- O nie..
- O taak! Dwie 13-latki pod jednym dachem. To będzie straszne.
- Nie możemy się gdzieś wynieść?
- Nie zostawię ich przecież samych.
- Przecież jest gosposia i pokojówka.
- No i co z tego. Jak ty zrobisz im popcorn to będzie lepiej smakował.
- Że co?
- No co? Chyba mnie nie zostawisz samą z tymi dwoma potworkami?
- No nie..
- No to właśnie. Dzisiaj idziemy do kina i na pizzę, a jutro rano do Krakowa, tam Aquapark, obiadek i wracamy tutaj.
- Ta.. chyba samolotem.
- A dlaczego nie?
- Wiesz ile to kosztuje...
- Hmn.. - mruknęłam stukając w klawiaturę laptopa - Jakieś 3 tys zł.?
- Wolę pociąg - jęknął
- No cóż.. czemu nie?
- No to ok.
- No to ja idę.
- Do kina, teraz? Film jest ...
- O 15.30
- To gdzie...?
- Do sklepu.
- Po co..?
- Po FRUGO.
- Idę z tobą.
- Jak chcesz.
- Jakie?
- Czerwone, czarne i to takie z aloesem.A ty?
- Żółte, zielone i pomarańczowe.
- No to chodź.


Rozdział 81

(oczami Klaudii)

Bo był to Louis. Dopiero teraz gdy się mu przyjrzałam  zobaczyłam w nim mojego byłego.
Nie..
Nie, to nie mógł być on..
Nie..
Nie.. nie tęskniłam za nim.
Nie..
Nie. To nie mogła być prawda.
Ale niestety była.
 Bardzo brakowało mi Lou i jego zamiłowania do marchewek. Bardzo brakowało mi przytulania się do paskowanej koszuli, którą miał na sobie Lou. Brakowało mi tych chwil, gdy liczyliśmy się tylko my...
Ale i tych kiedy byliśmy w grupie. Ja. On. Iza. Czarna. Harry. Niall. Liam. Zayn. To były najlepsze chwile w moim życiu.... Tego nie mogłam zaprzeczyć..
A teraz co ja robię.?? Tańczę pijana z moim byłym.
-Chodź usiądź- powiedział do mnie Zayn, gdy zobaczył, że płacze. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że Lou się zmył. A ja zaczęłam mimowolnie płakać.Tak. Na dyskotece. Ja. On. Zayn. Mój płacz.
Bardzo cieszyłam się, że mam koło siebie Zayna. Rose zmyła się gdzieś. Zapewne z jakimś typkiem. Nie mam jej tego za złe. Ma swoje życie. Może się zadawać z kim chce, może robić co chce.
-Dzięki.- powiedziałam, gdy usiedliśmy z Zaynem przy stoliku
-Za co.??
-Za wszystko...- moja mina go przekonała.
Nawet nie odczuwałam tego, że byłam pijana. Cały czas myślałam o chwilach spędzonych z Louisem....
Zayn przytulił mnie do siebie. Odwzajemniłam uścisk.
-Idź.. dziewczyna na Ciebie czeka- powiedziałam do chłopaka.
-Może poczekać.
-Przecież widzę, że Ci się podoba.
-Na pewno.??
-No jasne. Ja idę do domu. Nie martw się dojdę sama.
-Jak tak to ja idę do niej..
-No, no. Idź, idź.
Malik poszedł na parkiet. Ja wstałam wzięłam torebkę i wyszłam z klubu.Szłam przez chwilę.  Trochę zakręciło mi się w głowie. Usiadłam na ławce w parku.
- Mogę się przysiąść.??- usłyszałam czyiś głos.
-Jasne.
Dopiero po chwili zobaczyłam , że był to chłopak.
Bardzo ładny chłopak.
Poznałam go.. kiedyś.
 Był to................

niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 80

(Mała Czarna)
 Siedziałam z Łukaszem przy stoliku E6 w kawiarence potocznie zwanej 'U Bogusia".
Właściciel pewnie miałby nam za złe taką  kuriozalną nazwę, ale nie o tym teraz myślałam.
Blondi wszedł i przysiadł się do nas. Nie był sam.
- Siemasz Czarna. Kope lat. - powiedział Łysy ignorując mojego towarzysza
- Cześć. No trochę..
- Gdzie się teraz obracasz?
- Anglia. Polska. Studia. - odpowiedziałam lakonicznie
- Słyszałem, że porzuciłaś dawne interesy - kontynuował.
- Tak.
- Mam nadzieje, że nie przyszło ci do głowy kogoś wsypać.. Pamiętasz jak traktowaliśmy kapusiów.
Wzdrygnęłam się mimo woli.
- Pamiętam. Nie spodziewałam się, że mój stary kumpel posądzi mnie kiedykolwiek o niedyskrecje. - udałam obrażoną
- Zanim ci odpowiem - co tu robi ten laluś? - zapytał dostrzegłszy Łukasza - Nie mogę sobie przypomnieć skąd go znam, a wiesz jak nie lubię, by ktoś niepowołany był mieszany w nasze interesy. - warknął - Jeśli to nie twój chłopak, to możemy mu spokojnie obić tą gogusiowatą buźką, bo kogo jak kogo, ale znajomych Czarnej się szanuje. - powiedział stanowczo, wrogo patrząc na Łukasza
- To mój chłopak. - odparłam bez zastanowienia. Wciągnęłam go w to ( oj bez przesady - sam chciał), to nie będę go narażać na jakieś nadprogramowe siniaki. Żeby to był jedyny powód...ekhem..
Łukasz nic nie dał po sobie poznać.
- No to gratuluję.. Nie, nie tobie Czarna. - dodał ze śmiechem Blondi włączając się do rozmowy - Temu tutaj. Masz dziewczynę z charakterem. - powiedział złośliwie
- Ja przynajmniej  m a m charakter.
- Dobra.. skończcie to. - mruknął Łysy - Czyli zostaje tak jak dawniej, Magda. - powiedział mi po imieniu pierwszy raz tego wieczoru
- Tak jak dawniej. I na przyszłość - nie wierz we wszystko ci powie Blondas.
- Spoko. ;)
- Dobranoc g o ł ą b e c z k i.. - powiedział przesłodzonym głosem blondyn
- Do zobaczenia ż m i j o ;) - odpowiedziałam z cynicznym uśmiechem
Wyszliśmy z kawiarenki. Wracałam z Łukasze do domu.
- Dzięki. - mruknął
- Przynajmniej mam spokój z blondasem, bo on gotów mnie jeszcze nachodzić..
- Spróbowałby! - powiedział chłopak tonem, od którego nie można by się nie roześmiać
- :D
- Przy mnie nie musisz się martwić o jakiś napuszonych blondimenów. Dam sobie z nimi radę. Ostetecznie można kupić środek na insekty. Taka żmija też ucieknie.;D
- Wiem... Ale nie lepiej byłoby gdybyś został w Anglii i cieszył się wakacjami?
- Chyba raczej: ...i czekał aż coś ci się stanie ze strony tych gburów?
- Oj nie przesadzaj. Kiedyś byłam ... hmn... 'po ciemnej stronie mocy'..
- Chyba prawa..
- Oj nie przesadza.. Ty nigdy nie zrobiłeś niczego głupiego?
- Bo to raz..
- No to widzisz..
- Ale nie sprzedawałem narkotyków.
- Ja też nie. Masz bardzo ograniczone pojęcie o tym co robiłam.
- A co robiłaś?
- Przemyt głównie.
- Mhm.. - mruknął - To przecież nic takiego.
Doszliśmy do domu.
- Znalazł się święty. - burknęłam wchodząc do swojego pokoju
- Oh, przestań.
- ....
- Magda...
Usiadłam na łóżku i ostentacyjnie włączyłam laptopa.
- Maaagdddaaaa... - powiedział przysuwając się
- ...
- Maaaggdaaaaa.. - powiedział przysuwając się jeszcze bliżej, tak, że siedział obok mnie
- Madziuuuuuu... - wyszeptał zamykając laptopa
- Ej no co już! - krzyknęłam
- Nie fochaj sie.
- Ty mi tu nie 'Madziuj'..tylko..
- Tylko co? - zapytał z figlarnym błyskiem w oczach
- Tylko...BR)OŃ SIĘ! - krzyknęłam, porwałam z łóżka największą poduchę, która zaraz wylądowała na twarzy chłopaka.
A poduszek i poduch w pokoju miałam dużo, różnych rozmiarów, faktury, w kolorowych poszewkach, haftowane, drukowane. Istny raj na bitwę na poduchy.
Łukasz nie został mi długo dłużny. Zaraz okładaliśmy się poduszkami jak małe dzieci.
Marlenka zaintrygowana naszymi hałasami i okrzykami wojennymi stanęła w drzwiach mojego pokoju.
- Jak dzieci.. No dosłownie.. Jak dzieci.. - westchnęła teatralnie z udawaną 'dezaprobatą' i wróciła do siebie.
Wybuchnęliśmy donośnym śmiechem.


Rozdział 79

(oczami Izy)

Udaliśmy się w stronę centrum. Zanim zauważyłam już grupka fanek biegła za autem i robiła miliony zdjęć. Wysiedliśmy tuż przy wesołym miasteczku. Inne dziewczyny oczywiście zaczęły się dziwnie na mnie patrzeć. Znam to uczucie, bo już jestem z Niallem od jakiegoś czasu. Ale z Harrym było trochę inaczej. Większość fanek chciało mnie zabić i jakby trzymały w ręce nóż już byłoby po mnie.
-Nie przejmuj się- szepnął mi do ucha Harry
-Ale jak.??
-Normalnie. Chodź- pociągnął mnie w stronę wejścia
Kupiliśmy biletu. Ruszyliśmy w stronę samochodzików. Wsiedliśmy do dwóch innych sutek. `Gra` się zaczęła. Jeździliśmy i zderzaliśmy się ile tylko mogliśmy. W pewnej chwili poczułam się..... mokra.??
Tak  mokra
I wściekła...
Jakaś głupiutka blond idiotka wylała na mnie Coca- Colę. Przy okazji powiedziała: " Harry jest moim mężem". Natychmiast na mojej twarzy pojawił się wytrzeszcz oczu. Jak dziewczyna mogła wylac na mnie napój i wmawiać mi, że Styles jest jej mężem.???
Na szczęście zobaczył to w porę Harry. Inaczej zaczęłabym się z nią bić. Nie o to, że niby jest żoną Harrolda. Tylko dlatego, że tak ooo wylała sobie na mnie picie. I miała mnie w czterech literach. Jakie te fanki są nienormalne...
-Przepraszam to moja wina- tłumaczył się Harry, gdy przeszliśmy pod łazienki.
-Nie... nic nie szkodzi. Tylko jak ja wyglądam.??
-Czekaj.. pożyczę Ci moją bluzę.
Tak jak powiedział ściągnął swoją bluzę, sam został w bluzce. A mnie okrył swoim ubraniem. Dziewczyny, które zebrały się w okół nam po autograf, dziwnie i z zazdrością się na mnie patrzyły. Już jakaś zaczęła robić zdjęcia i pewnie wstawiać na Neta. Ciekawe jak ja się teraz wytłumaczę Klaudii, Czarnej, chłopakom i najważniejsze Niallowi.  A to było dopiero początkiem moich kłopotów.............

czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 78

(Mała Czarna)
Ubrałam się szybko, zjadłam śniadanie i poszłam po walizki. Usiadłam na łóżku.
Popatrzyłam na stojące na półce zdjęcia. Podeszłam i wzięłam jedno do ręki.
Ja i Aleks. Po policzku spłynęła mi łza. Niedawno minął rok od jego śmierci.
Nikogo nie darzyłam takim uczuciem jak jego.  Zayn, Harry.. nawet Nico. To były przelotne znajomości.
Druga łza.
Trzecia.
Czwarta..
Piąt...
Nie!
Nie rozpłacze się teraz. - pomyślałam.
Ogarnęłam się, odegnałam od siebie bolesne wspomnienia i pojechałam na lotnisko.
Wsiadłam do samolotu i wzięłam do ręki książkę - coś o templariuszach.
Przeszedł ktoś obok mnie.
- Mogę usiąść? - zapytał znajomy głos
- Taak. - powiedziałam odruchowo nie odrywając wzroku od książki
Minęło dobre 15 minut, już lecieliśmy.
- Ekhem.. przepraszam, ja tu tak sam zajadam.. może chcesz? - zapytał znowu znajomy głos
Niechętnie oderwałam się od interesującej lektury.
I aż mnie zatkało gdy zobaczyłam kto usiadł obok mnie.
- Łukasz?!? Co ty tu robisz?
- Lecę do Polski, nie widać? - powiedział ze stoickim spokojem podsuwając mi paczkę solonych orzeszków
- Dzięki. - odparłam częstując się - Odbiło ci?
- Nie myślałaś chyba, że puszczę cię samą do kraju po tym, jak blondi ci groził?!
- Nic mi nie będzie.
- Teraz już tak. - rzekł i uśmiechnął się z satysfakcją
Wróciłam do lektury nie mogąc pozbyć się tego uczucia "ciepła' w sercu...
No bo w końcu poleciał ze mną...
___
Wylądowaliśmy. Pojechałam do Wrocławia do ojca i Marlenki.
Jak się okazało w domu czekały pokoje dla mnie i dla Łukasza (!)..
Mała pokazała mi swoje najnowsze rysunki i szkice, ucieszyła się z prezentów jakie jej przywiozłam z Anglii.
Pochodziłam z Łukaszem trochę po Wrocławiu, wzięliśmy Lenkę na pizzę i ruszyliśmy z powrotem do domu.
Po drodze podbiegł do mnie jakiś młody chłopak wcisnął mi do ręki kartkę i uciekł równie szybko jak przyszedł.
- Co tam pisze? - zapytał Łukasz
- "18 w kawiarence 'U Bogusia" stolik E6 jutro"
Łukasz popatrzył na mnie pytająco.
- 'U Bogusia" czyli tam gdzie zawsze.. - westchnęłam - A stolik E6 to ten, na który nie sięga monitoring i można spokojnie załatwiać interesy. Chyba blondi mówił prawdę.
Chłopak na chwilę spochmurniał.
- No widzisz.. dobrze, że tu z tobą przyjechałem.
- No chyba tak. - powiedziałam
Widząc jego poważną minę uśmiechnęłam się do niego. 'Oduśmiechnął się'.
I znowu tu nieznośne 'ciepło' w środku...

Rozdział 77

(oczami Klaudii)

Poszłam do domu. `Ale ja byłam głupia`- pomyślałam, gdy siedziałam już w swoim pokoju.- ` Przecież on jest wolny może robić co mu się żywnie podoba. Ja zresztą też`.
Szybko zadzwoniłam do Izy, ale nie dobierała. Czarna gadała z kimś na dole i to nie był Łukasz. Tylko jakiś blond typek. Wydaje mi się, że skądś go znam. Ale postanowiłam nie mieszać się w sprawy Czarnej.  Zadzwoniłam więc do Rose, dziewczynę którą niedawno poznałam.
/Rozmowa/:
J: siemka Rose. Masz może wolne popołudnie.??
R: Oo.. Klaudia. Cześć. Jasne.
J: A może raczej wieczór.  Poszłybyśmy do jakiegoś klubu..
R: Spoko. To o której przyjechać po Ciebie.??
J: Nie będziesz piła.??
R: Nie. Ale ty jak chcesz to jak najbardziej...
J: Jak chcesz.
R: To o której podjechać.??
J: Może 17.30.??
R: Jasne. To na razie.
J: Do zobaczenia.
/koniec rozmowy/
Super. Już mam plany na dziś. Nie dość, że bardziej poznam Rose to jeszcze zapomnę o Lou. Ooo... może jakiś chłopak pójdzie z nami.??
Napisałam więc esa do Zayna: `Siemka. Co dziś robicie.??`
Szybko dostałam odpowiedź: `Ale że kto.?? Ja mam wolne. Harry gdzieś poszedł z Izą- 0.o- Nialla nie ma w domu. A Liam ma nową dziewczynę i są gdzieś razem`
Co.?? Iza i Harry.?? Coś mi tu nie pasuje... I jeszcze ten Liam...
` To może pójdziesz ze mną i Rose na dyskotekę.??~- odpowiedziałam
` Rose.?? Brzmi ciekawie.. Hahahaha.. Jasne.`
` Wpadnij o 17.00`
`Jak się wyrobię. Hahaha.`
`Czekam`
No to spoko. Może przynajmniej z Zaynem i Rose będzie bosko.
Zaczęłam się przygotowywać. Na początku miałam ubrać mini i jakąś tam bluzkę. Przebierałam się chyba z 10 razy. Przy okazji postanowiłam, że muszę schudnąć. W końcu wybrałam  to http://ourstyleourfashion.blogi.kotek.pl/2011/07/na_imprezy_  (komplet nr. 2 tzn. sukienka, buty, kopertówka). Może zbyt elegancko.?? Spytam się Rose albo Zayna jak przyjdą. Malowałam się, gdy ktoś zapukał do drzwi.
-Siemka..- powiedziałam otwierając Zaynowi drzwi.
-Cześć. Jeszcze nie gotowa.??
-No nie. I miałam się zapytać czy moge tak iść.??
-Ymm... Spoko. Ale poszukam jeszcze czegoś w twojej szafie. kk.?
-Aż tak źle wyglądam.??
-Ni no co ty... Ale tak się pooglądam. Może akurat znajdę coś co Ci bardziej przypadnie do gustu :D
-Spoko.
Poszliśmy na górę,do mojego pokoju. Ja weszłam do łazienki dokończyć makijaż. Zayn szukał czegoś lepszego.
-Mam.!!- krzyknął
-Co.??
-Coś w czym będziesz wyglądała bardziej sexi.
-Ymm... aha. No to pokarz.
I pokazał mi  to http://republika.pl/blog_zp_3858137/5040380/tr/bluzka4.jpg.( sama tunika)
-No może być.
No to szybko się przebieraj...
-Już czekaj..
Ledwo co się przebrałam do drzwi zadzwoniła Rose. Zayn poszedł otworzyć. Gdy już byłam całkiem gotowa poszliśmy do auta. Pojechaliśmy do najlepszej dyskoteki w mieście. Zaczęła się impreza. Zayn zaczął tańczyć z jakąś blondynką. Ja od razu zamówiłam sobie drinki. Rose jednak tez się skusiła. Ciekawe jak wrócimy do domu...
Po kilku mocnych drinkach do tańca zaprosił mnie jakiś chłopak. Zaczęłam z nim tańczyć. Gdy Zayn nas zobaczył znieruchomiał. I nie chodziło mu o mój taniec, tylko o chłopaka. Bo był to....

Rozdział 76

(oczami Izy)

Zostałam u chłopaków na noc. Czekałam na Horana, ale nie przychodził. Po 2 godzinnym bezczynnym czekaniu w jego pokoju poszłam do kuchni. Spotkałam tam Harrego.
-Siemka.- powiedziałam
-Ooo.. cześć. Nie wiedziałam, że jesteś.
-Fajnie.. ja też.
-Ej. no.!!
-Co.??
-Nic.. co taka nie w  humorze.?
-Aaa... szkoda gadać.
-Chętnie posłucham
-No dobra.. A więc tak. Pokłóciłam się z Czarną. Przyszłam tu z Niallem. I tutaj się pokłóciłam z nim. Wyszedł 2 godziny temu i nie przyszedł. Jeszcze nigdy się tak z nim nie kłóciłam...
-Ouuu...głupia sprawa.
-Dzięki za pocieszenie.
-Nie ma sprawy. Zaraz coś wymyślimy...
-Jasne..
-Może nie cofniemy czasu, ale porobimy coś, żebyś się nie zamartwiała tą całą sprawą.
-Okej.
-No to idziemy do wesołego miasteczka.
-Może lepiej nie. Znowu będą paparazzi i porobią nam zdjęcia.
-No to co. Horan i tak wie, że między nami nic nie ma. Nie nabierze się na to.
-Jak tak to spoko. Idziemy.??
-Ymm.. jesteś cała mokra. Przecież przedtem padało, a teraz przestało.
-Aha. Tylko nie ubiorę twoich ubrań.
-Ale są tu przecież twoje ciuchy. Niall ma ich tyle, że mógłby zrobić oddzielną szafę.
-Co.??
-No już nie raz zostawiałam jakieś rzeczy. Horan je wszystkie trzyma.
-No to ok. Idę się przebrać.
-Czekam.
Poszłam do pokoju mojego chłopaka. Otworzyłam jego szafę i faktycznie  było tam kilka(czyt. duuuuużo) moich ciuchów. Ubrałam krótkie spodenki i bluzkę bez ramiączek. W końcu jest lato. To co, że przedtem padało. Na pewno będę się świetnie bawiła i nie myślała o zimnie. Znalazłam jeszcze moją torebkę. Spakowałam do niej mój portfel, telefon i sweterek. Zeszłam na dół. Styles czekał. Wyszliśmy na dwór. Okazało się, że jest jeszcze cieplej niż przypuszczałam. Pojechaliśmy w stronę centrum.......

środa, 6 czerwca 2012

Rozdział 75

(Mała Czarna)
Siedziałam w kuchni popijając kawę. Przede mną siedział blondi..
- Czego chcesz? - spytałam ze znużeniem
- Niczego. Przyszedłem odwiedzić starą kumpelę.
- Jasne.. Kotku... Ja cię znam lepiej niż ci się wydaje... - mruknęłam
- Ej a co tu sie dzieje? - do pomieszczenia wszedł Łukasz, lekko zaczerwienił się pod moim spojrzeniem i popatrzył na mojego gościa - Co ty tu robisz ?
- Odwiedzam byłą, znajomą.. a ty co?
- Mieszkam.
- Oj Madziu, Madziu.. -powiedział blondi ironicznie i zerknął na mnie z ukosa - Zniżyłaś się już do takiego poziomu, żeby chodzić z byle kim... a gdzie twoje dawne zamiłowanie do dilerów i bandytów ? - dokończył sarkastycznie
- Jeśli myślisz, słonko, że twój nieudolny sarkazm robi na mnie jakiekolwiek wrażenie to się mylisz. A to co tu robi Łukasz to nie twoja sprawa.
- No chyba nie.. Co nie znaczy, że musisz być taka nieuprzejma.. Czyżbym nie był tu mile widziany?
- Pytasz?!? - wyrwało się brunetowi
- Łukasz zostaw nas..
Chłopak oddalił się bez słowa.
- Mam sprawę. - szepnął tajemniczo blondi
- I oczywiście jesteś całkowicie bezinteresowny? - spytałam kpiąco
- Tak. Podobno lecisz jutro do Polski.
- Śledzisz mnie?
- Powiedzmy.
- Lecę, bo co?
- Musisz przewieźć towar do..
- Nic. Nie. Muszę.
- Ale 50% twoje.
- Dawno już minęły czasy gdy odwalałam robotę za ciebie. Poza tym policja siedzi ci na karku.
- Ale po tobie się nic nie spodziewają..
- Spadaj.
- Mała wyluzuj...
- Nie jestem już mała. Ani głupia i naiwna. I wydaje mi się, że powinieneś już iść.
- Ale..
- Dobranoc.
- Ja..
-Dobranoc!
- Gdybym powiedział to ludziom z branży to by mnie wyśmiali. Nasza Mała Czarna się od nas odwróciła...
Zdradziłaś nas Magda...A my ci tego nie zapomnimy... - powiedział uśmiechając się nieprzyjemnie
- DO.BRA.NOC! - krzyknęłam zamykając za blondim drzwi.
Poszłam do swojego pokoju i usiadłam bezradnie na łóżku.
- Nie przejmuj się tym pacanem.. - powiedział Łukasz i usiadł obok mnie
- Musze się spakować. - rzekłam ignorując jego uwagę
- Pomóc ci?
- Nie trzeba.. ale dzięki..
- Może polecę z tobą?
- Nie... korzystaj z wakacji..
- Ale to żaden problem..
- Zostawie ci klucze. Pilnuj tu tego wszystkiego.. - powiedziałam - i lodówki też pilnuj.. szczególnie jej zawartości przed Niall'em. - dodałam
Łukasz wzruszył ramionami i poszedł do siebie.
Ja szybko się spakowałam i poszłam spać. O 8 miałam samolot.

sobota, 2 czerwca 2012

Rozdział 74

(Mała Czarna)
- Cholera... - mruknęłam wchodząc do cichego, ciemnego domu
- Czeesć kochanie..e.e. csiestalo? - zapytał zaspany Łukasz
- Byłam na komendzie. - powiedziałam rzucając torebkę w kąt pokoju - Blondi na horyzoncie.. Znowu się w coś wpakował. - wyrzuciłam z siebie jednym tchem
- Aha.. - mruknął chłopak ocknąwszy się trochę
Dopiero dotarło do mnie co powiedział.
- A co u ciebie KOCHANIE? ;> - spytałam
- A nic..uaaaoo - ziewnął
Popatrzyłam na niego z rozbawieniem.
- Okay. Ja mam dość wrażeń jak na jeden dzień, idę spać.
Poszłam do swojego pokoju. Za drzwiami była sypialnia Łukasza więc zasypiając słyszałam włączone tv.

Rano obudziłam się, przetarłam oczy i poczułam się jakoś dziwnie.
Jakby... ktoś mnie obejmował?!?!
Zaskoczona taką myślą odwróciłam się na drugi bok i zobaczyłam twarz Łukasza. Tak mnie to zaskoczyło, że na sekundę zastygłam w bezruchu bezradnie wpatrując się w leżącego obok mnie chłopaka.
Obudziłam go.
-  Łukasz co ty tu do cholery robisz?
- Cssiestaloloo? - ziewnął
- Ekhem...
- O kur... - zerwał się na równe nogi
- Co to ma znaczyć?
- *** pomyliłem pokoje!
- No właśnie widze!
- OMG..  ale wtopa... Magda przepraszam.boże.. ale mi głupio....y.. - dukał na przemian rumieniąc się i blednąc
- Taa pomyłka;> - popatrzyłam na niego podejrzliwie - Spadaj do siebie! Ale już :D
- Tak jest pani kapitan! - zasalutował i odmaszerował nadal czerwony jak burak
Popatrzyłam na zegarek - 7.35.
Położyłam się i znowu zasnęłam.
_
Gdy wstałam Łukasza nie było i wgl. cały dzień znikał mi z oczu.
Pojechałam z Leną na zakupy, kupiłam sobie nowe trampki, kilka spinek do włosów i 2 pary spodni.
Wróciłam ok. 14, ugotowałam obiad - spaghetti. I sprawdziwszy, że Niall nie skonsumuje mojej kochanej potrawy zamknęłam się w swoim pokoju.
Wieczorem ktoś zapukał do drzwi.
Otworzył Niall, który w tym czasie był u Izy.
- Maaaaagdaaaaa..
- Co?
- Ktoś do ciebie. - powiedział ze złośliwym uśmiechem Horan
- Dobry wieczór... -
- Hejka mała.
...
- No co? Nie poznajesz swojego starego kumpla? - powiedział stojący przede mną szczupły, niewysoki blondyn.
- ...my się znamy..? - wykrztusiłam
Popatrzyłam mu w oczy.
Te okropne zielonkawoszare oczy..
To był on...

piątek, 1 czerwca 2012

Rozdział 73

(oczami Izy)

Pokłóciłam się z Magdą..
Przecież nie chciałam tego. Mogłam załagodzić sprawę, ale moje i Czarnej, zresztą też, wielkie ego nie pozwalało nam na to. ..!!
Wyszłam z domu. Okropnie lało, ale ja nie chciałam wracać po parasol. Zaraz obok mnie pojawił się Horan.
-Chcesz parasol.??- zapytał
-Nie.. chce zmoknąć. Idziemy do Ciebie.. do was.??
-Jasne.
Sam też zaczął moknąć. Gdzieniegdzie czaiły się w krzakach fotoreporterzy, ale nam to nie przeszkadzało. Już widzę nagłówki na głównych gazetach plotkarskich: " Niall Horan z dziewczyną cali mokrzy"........
Po pół godzinnym spacerze dotarliśmy do domu chłopaków.
Weszłam za Niallem i trzasnęłam drzwiami.
-Ej,ej,ej.. spokojnie.- upomniał nas(czyt. mnie)
-Sory mam zły humor..
-....
Weszłam do salonu. Na kanapie siedziała jakaś tajemnicza dziewczyna. Miała  burzę loków na głowie.
-Ymm... cześć. Jestem Iza.
-Tak,tak wiem wiem. A ja Danielle.
-Aha.
-Jest moją dziewczyną.- oznajmił Liam
-Aaa.... spoko.
Zobaczyłam jak Niall udaje się w stronę kuchni.
-Pójdę do niego.
-Spoko.
Weszłam do ulubionego pokoju Horana w domu. Usiadłam przy stole i wpatrywałam się na niego. Tego wieczoru zostałam u chłopków na noc. Tak jak Danielle. :D Polubiłam ją. I bosko tańczy..!!!!
Następnego dnia wróciłam z Horanem do mnie. Magda zrobiła jakąś aferę z serem. Ale... w sumie to miała racje. Niall całymi dniami wyjadał nam lodówkę. Mógł zostawić ten ser. Czarna wie, że ja bym nigdy go nie zjadła, bo nienawidzę takich serów..
Łukasz i Magda wyszli na zakupy. Ja zostałam sama z Niallem.
-Mogłeś tego nie jeść. Czarna i tak wie, że ja ci nic nie pozwoliłam, bo ja nienawidzę takich serów.
-No dobra.. już odpuść. Idę, a raczej jadę do siebie. Jedziesz ze mną.??
-Ja?? Teraz??
-No, a czemu nie.?
-Muszę przeprosić Magdę.
-Za co.??
-Za Ciebie- nie wytrzymałam. Jak mógł być tak głupi. Rozumiem, że nie lubi Magdy, ale powinien tolerować to, że się z niż przyjaźnię.
-Co.?? Za mnie.?? Po co.?
-Bo jest moją przyjaciółką i nie chce jej stracić..!!
-Dobra. Jadę.
-Zadzwoń. albo chociaż napisz.- teraz się przejęłam moimi relacjami z nim
-Zobacze.
Wyszedł wkurzony. Trzasnął drzwiami i wyjechał swoim samochodem.


środa, 30 maja 2012

Rozdział 72

(Mała Czarna)
Siedziałam na łóżku i bezmyślnie wpatrywałam się w ścianę.
Czy ja muszę mieć takiego pecha do chłopaków?
Wstałam, ubrałam się i stwierdziłam, że muszę jakoś odreagować.
Zadzwoniłam do taty.
Zamówiłam bilet na  najbliższy samolot do Polski.
Wylatywałam za 3 dni.
Weszłam do kuchni gdzie zastałam rozzłoszczoną Klaudię oraz Izę rozmawiającą z Niall'em. Na razie panowało zawieszenie broni.
Podeszłam do - jak zwykle - pustej lodówki.
- Ej trzeba jechać na zakupy.. Zajmę się tym zaraz, tylko gdzie ja zostawiłam mój serek mascarpone.Miałam go dzisiaj dodać do mojego tiramisu na...
Zamilkłam, gdy zobaczyłam co właśnie kończy zżerać Niall.
- Czyś ty ogłupiał do reszty? - zapytałam patrząc ze zgrozą na ziejący pustką talerz
- No co? Nic innego w lodówce nie było!
- Kto ci pozwolił wyżerać zawartość mojej lodówki ja się pytam?
- Iza.
Popatrzyłam na Izę pytająco.
- No wielkie halo robisz z powodu głupego sera... Kupisz sobie drugi..
- Proszę bardzo - kup mi jakieś dziadostwo w supermarkecie..
- Ogarnij sie..
- Ej no sorry Niall. Ja nie przesiaduje w twoim domu 24h na dobe, nie obrażam cię w nim i nie wyżeram ci wszystkiego co w nim jadalne!
- A ja nie jestem chory psychicznie. Widzisz - jesteśmy kwita.
W tym momencie do kuchni wszedł Łukasz.
- Stary - wyluzuj. - powiedział do Horana
- A ty to niby kto?
- Łukasz.
- Nie wtrącaj się ok?
- A kim ty jesteś?
- Chłopakiem Izy.  A ty?
- Mieszkańcem tego domu i nie pozwolę obrażać jego właścicielki, więc albo się dostosujesz albo wypad!
- Ok. Idziemy - Iza!
- Nial przestań. Sam zaczynasz. Trzeba było jej zostawić ten ser!
- Mi nie chodzi o sam ser. Mi chodzi o jakieś zasady. Ten debil wysiaduje tu całymi dniami i ciągle mu coś nie pasuje.
- To ty jesteś jakaś dziwna..
-Dobra. Koniec. Łukasz chodź, jedziemy na zakupy.
___

- Ok. serek mascarpone, biszkopty... Do tiramisu wszystko mam. Co teraz? - zapytałam buszując po sklepowych półkach załadowanych żywnością.
- Hmn.. FRUGO... czarne, białe, zielone, różowe, żółte, pomarańczowe, niebieskie, czerwone.. są wszystkie!
- Okaay :D
- Dzisiaj robimy wyżerkę, prawda?
- No powiedzmy :)
- Nie zapraszamy Niall'a?
- Oczywiście!
- No to możemy zrobić FRUGO'wy barek :d
- Dobry pomysł - przyznałam
-ok.. co jeszcze bierzemy?
- Chodź na nabiał! - powiedziałam i pociągnęłam go w stronę wielkich, sklepowych lodówek
__
Wróciliśmy obładowani różnej wielkości torbami.
Zaprosiłam Lenę, Cynthię, Doriana, Oscara, Olivie ( tą od Nico). Byłam też ja i Łukasz. Przyszedł Rafał.
Zjedliśmy pyszne tiramisu, każdy miał inny kolor FRUGO i rozmawialiśmy.
- Dlaczego tu nie ma Nico? -zapytał w końcu Rafał
- A dlaczego miałby być? - odparłam - Jest Olivia! (która z nim zresztą nie zerwała!)
- Przecież to twój chłopak!
-No jak widzisz, już nie.
Rafałowi jakby poprawił się humor.
Wdał się w dyskusję z Łukaszem na jakieś 'męskie' tematy.
Lena i Oscar opowiadali nam o swojej wakacyjnej podróży podczas której się zaręczyli.
Na palcu Leny lśnił łagodnym blaskiem pierścionek z niebieskim oczkiem.
Dorian - nasz spokojny samotnik - opowiadał nam jak to jest u niego w Niemczech - skąd pochodzi.
Cynthia - miejscowa - wymieniała nazwy i lokalizacje najfajniejszych sklepów w Londynie i sprzeczały się z Olivią  do którego salony lepiej pójść.
Wszystko byłoby ok.. Gdyby nie jeden mały epizod.
To było wieczorem - pod koniec spotkania.
Zostaliśmy tylko Olivia, Lena, Oscar, Łukasz i ja.
Przeszedł policjant i znowu poprosił na przesłuchanie.
Doszły nowe fakty w sprawie i miałam rozpoznać podejrzanego.
O nie! - krzyknęłam w duchu widząc zdjęcie podejrzanego.
ON był w Londynie.
JEGO twarz była na zdjęciu, zrobionym w okolicy MOJEGO domu.
To był....




Rozdział 71

(Oczami Klaudii)

Cały czas lecieliśmy . Nudziło mi się , więc z mojej torby wyciągnęłam słuchawki i telefon.
Włączyłam sobie JLS - Only tonight . Kocham tą piosenkę.
Minęło już trochę czasu.
W pewnej chwili "ktoś" mnie szturchnął. To był oczywiście Louis.
Wyciągnęłam z ucha jedną słuchawkę .
-Co? - zapytałam.
-Czego słuchasz ?
-Teraz Cher Lloyd.
-Aha .
-Coś jeszcze ?
-Nie , ale za chwilę lądujemy.
-Ok.

Po jakiś 10 minutach byliśmy już na lotnisku.
Chciałam jak najszybciej znaleźć się daleko od Louis'a .
Gdy chłopak odwrócił się ode mnie na chwilę , rzuciłam ciche "cześć" i już miałam odchodzić , gdy nagle poczułam , że ktoś chwycił mnie za rękę.
-Klaudia poczekaj ! Proszę Cię , porozmawiajmy.- powiedział Louis.
-Louis , nie mamy o czym rozmawiać. - odpowiedziałam , wyrywając dłoń .
-Daj mi to wytłumaczyć .
-Nie musisz mi nic tłumaczyć . Ja wszystko widziałam . Rozumiem , po prostu Ci się znudziłam .
-Nie znudziłaś mi się , Kocham Cię !
Szybko uciekłam , ale Lou nie mógł biec za mną , bo na szczęście otoczyły go fanki.
Gdy weszłam do domu , dziewczyny siedziały w salonie z jakimś chłopakiem .
Nie miałam pojęcie , kto to był.
-Cześć dziewczyny i nieznajomy . - uśmiechnęłam się .
-Klaudia , już jesteś , a gdzie Louis ? - zapytała Iza.
-Pogadamy jutro , teraz jestem zmęczona . Dobranoc.
- Cześć . - powiedzieli chórem.
Z tego wszystkiego zapomniałam zapytać się , kim był ten chłopak , ale nie ważne . Teraz marzę tylko o tym , żeby jak najszybciej pójść spać.

Rano obudziłam się o 9.00 . Z kuchni słychać było jakieś głosy.
Poszłam wziąć prysznic , ubrałam się w malinowe rurki i białą bokserkę i zeszłam na dół.
W kuchni była Magda , czytała gazetę.
-Hej - przywitałam się.
-Hejka - odpowiedziała.
Podeszłam do lodówki , gdy nagle w gazecie zauważyłam pewien artykuł.
-Możesz dać mi na chwilę tą gazetę ?
-Jasne , a po co ?
-Muszę coś zobaczyć.
Wzięłam ją do ręki . Nagłówek wyglądał tak : " Louis Tomlinson wczoraj był widziany z pewną brunetką . Czyżby to był początek nowej miłości ? "
-Szybko się pocieszył , a niby mnie kocha . On jest śmieszny . - powiedziałam.
-Ja wam mówiłam , że tak się skończy chodzenie z gwiazdami , ale wy nigdy mnie nie słuchacie.
-Magda , ja go kocham , czy ty tego nie rozumiesz ?! - wydarłam się.
-Okey , rozumiem . - odpowiedziała Magda i ruszyła w stronę lodówki.
Ja w tym czasie postanowiłam wyjść na miasto .
Poszłam do mojego pokoju po torebkę i telefon. Ubrałam czarne baleriny i wyszłam.
Zmierzałam w stronę "Msc". Kiedy miałam wchodzić , zobaczyłam , że w środku siedzi Louis z tą dziewczyną z gazety. Nie wiedziałam , co robić . Byłam na niego strasznie wkurzona . Jeszcze wczoraj mówił mi , że mnie kocha , a teraz co ? Jeżeli tak wygląda jego miłość to ja bardzo dziękuje.
Przełamałam się i weszłam do środka. Zamówiłam truskawkowego shake'a i usiadłam przy stoliku.
Louis mnie zauważył.
-Hej , co ty tu robisz ? - zapytał zdenerwowany.
-Siedzę , nie widać ? - odpowiedziałam z ironią.
-Aha. A...? - chciał dokończyć , ale mu nie pozwoliłam .
-A no tak . To jest Eleanor , moja przyjaciółka , a to Klaudia moja ... ym...
-Była dziewczyna . - powiedziałam i podałam dziewczynie rękę.
-Miło mi Cię poznać. - powiedziała , na co ja sztucznie się uśmiechnęłam .
-Ja już muszę się zbierać . - powiedziała , ubrała kurtkę , pocałowała Lou w policzek , krzyknęła " Pa!"
i wyszła.
-Szybko się pocieszyłeś , ja spadam . - rzekłam i wyszłam .
Louis schował twarz w dłoniach i nie wiedział , co ma zrobić . Na początku zrobiło mi się go trochę żal , ale gdy przypomniałam sobie o tym , co się wydarzyło w szpitalu to od razu mi przechodzi.
Szybkim krokiem wróciłam do domu .

wtorek, 29 maja 2012

Rozdział 70

(Mała Czarna)
- Magda! - ryknęła na mnie Iza widząc mnie siedzącą w kuchni
- Słucham? - powiedziała nucąc pod nosem " Hey, I just met you"
- Czy ty w ogóle się ze mną liczysz, do cholery? - darła się dalej
- Radziłabym ci nie wrzeszczeć na kogoś, kto ma akurat tasak w ręku, bo może się to dla ciebie źle skończyć - odparłam dalej w spokoju krojąc łososia - "and this is crazy, "
Iza popatrzyła na mnie z niesmakiem.
- Mogłaś powiedzieć, że mamy nowego lokatora.. Nie mówiłaś, że masz brata! - dodała już ciszej
- Hahaa..ha...hahahha! - zaśmiałam się cicho - No bez przesady! - "but here's my number"
- No to co to było; 'moja siostra"? - zapytała
- O jenyy... - westchnęłam teatralnie - on jest moim naaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaajlepsiejszym przyjacielem
od zaranie dziejów! - "so call me, maybe?"
- Czy ty mnie wgl słuchasz?
- No nucę sobie tylko!
- Ehh... mogłaś przynajmniej uprzedzić!
- TY mnie nie uprzedzasz gdy twój chłopak zostaje na noc. - odparłam jadowicie
- Magda.. to jest inna sytuacja..
- Nie Iza. Ta sama. Mogłabyś się ogarnąć trochę z tym twoim Niall'em. Nie będę tolerować tego gościa u siebie. Nie będzie mnie jakiś dupek obrażał.
- Sama zaczynasz! - dodała Iza z wyrzutem
- No jasne...
- Przestań, ok! Mogę się stąd wynieść jak ci tak bardzo przeszkadzam! - Iza wstała
- Pewnie - strzel focha i idź się wyżalić Naill'usiowi!
- A żebyś wiedziała, że pójdę! - wyszła trzaskając drzwiami
Do kuchni wszedł Łukasz.
- Mówiłem, że będę sprawiał kłopoty - ale nie wiedziałem, że tak szybko.. - powiedział smętnie, stojąc w drzwiach
- Nie przesadzaj.
- Dobra.. nie chcę żebyście się przeze mnie kłóciły - ok?
- To JA nie chcę, żeby Niall dyrygował Izą, ok? A ty masz tu mieszkać i tyle!
- Tak jest pani kapitan! - zasalutował
Roześmiałam się.
W tym momencie zadzwonił mój telefon.
- Łukasz odbierz, ok? Bo ja nie mogę teraz odejść od tej ryby.
- Spoko. Włącze na głośnik
Dzwonił Nico.
- Hejka kotku! - powiedział Nico
- Cześć! - odpowiedział Łukasz -Mrauuu!  (Łuukasz przestań!!! - wydarłam się!)
- yyy.. gdzie Magda?
- A kto pyta? - śmiał się dalej Łukasz
- Jej chłopak?
Łukasz spoważniał.
- Nie wiedziałem, że masz chłopaka!
- Mówiłam tylko, że nie mam męża! - przypomniałam mu
- To ja zadzwonie później. - powiedział zdezorientowany Nico i rozłączył się
________
Łukasz mieszkał z nami już kilka dni.
Iza jakoś się przyzwyczajała.
Nico nie dawał znaku życia.
Wkurzyłam się i poszłam do niego.
Drzwi otworzyła mi jakaś długowłosa szatynka.
- Hej.. jest Nico?
- Tak. Nico skarbie, jakaś dziewczyna do ciebie! - zawołała w głąb domu
W drzwiach ukazał się Nico.
- O heej.. wejdź. -powiedział rumieniąc się na mój widok
-Hejka. Dlaczego się nie odzywasz?
- Bo przyjechała do niego jego dziewczyna! - powiedziała szatynka przytulając się do Nica
- Ah, tak. No faktycznie. Nico dużo mi o tobie opowiadał. - odparłam ze złośliwym uśmiechem
-A co na przykład?
- Dużo rzeczy.. Ale zapomniał o najważniejszym..
- O czym? - zapytała zdziwiona?
- O tym, że ma dziewczyne! - powiedziałam
- Co? To chyba jakiś żart! - mruknęła dziewczyna
- Olivia, Magda.. ja ci wszystko wytłumacze
- Spieprzaj ze swoimi tłumaczeniami padalcu! - krzyknęłam, trzasnęłam go w morde, trzasnęłam drzwiami i że miałam już dość trzaskania wróciłam do siebie..
Tylko szkoda mi biednej Olivii...





Rozdział 69

(oczami Izy)

Rano obudziłam się obok  Nialla. Tak słodko wyglądał, gdy spał. Po chwili się obudził. Pocałowałam go na "Dzień dobry". Następnie wstałam poszłam do łazienki się umyć. W ręczniku owiniętym wokół ciała i ręczniku na głowie wyszłam z łazienki. Gdy zobaczyłam minę Horana uśmiałam się... :D Już się do mnie zbliżał z tymi uśmiechniętymi oczkami, gdy mu przerwałam:
-Ej, ej, ej... nie tak szybko... Idę się ubrać. Dopiero potem mnie gdzieś weźmiesz, prawda.?
-Ymm. no jasne. To ja idę do łazienki się przebrać..
-Spoko.
Weszłam do garderoby. Nie wiedziałam co na siebie włożyć. Gdybym tylko wiedziała, gdzie Horan mnie weźmie. No trudno... Ubrałam czarne krótkie spodenki. Do tego letnią, przewiewną bluzkę w sandały.
-No jestem już gotowa- rzekłam wychodząc z  garderoby.
-Okej. No to chodźmy.
Przez resztę popołudnia byliśmy na meczu football`a. Odkąd jestem z Niallem polubiłam mecze. Szczególnie jak mam z nim na niego iść :D Potem pochodziliśmy trochę po mieście. Wstąpiłam do kilku sklepów. Wizyta w centrum nie miała sensu bez zakupów. :)  Ja kupiłam sobie sukienkę na urodziny Liama. A Horan conversy... takie zielone. Miał wziąć inny kolor, ale przekonałam go do takiego koloru. :D
Wieczorem przyjechaliśmy pod mój dom. Włożyłam klucz do drzwi. Nikogo nie miało być w domu. Ale.. drzwi były otwarte. Weszłam do środka. Ujrzałam jakiegoś typka leżącego na kanapie i oglądającego jakieś gówno.
-Co ty se gościu robisz.?? Mam zadzwonić na policję.??- nie miał przy sobie nic, więc raczej nic nie zwinął, nie musiałam od razu wzywać policji.
-Ymm.. ty chyba jeszcze nie wiesz..
-O czym.??
-Jesteś Iza. Prawda.?
-No tak..
-Moja siostra... no dobra przyjaciółka Magda..
-Co ona.??
-Zaprosiła mnie. Przyjechałem do Londynu. Nie mam gdzie mieszkać. Powiedziała, że to nie jest kłopotem.
-Aha.. Jej mieszkanie. Spoko. Może u niej mieszkać kto chce, ale mogła nam wcześniej powiedzieć. ;/
-Przepraszam, że robię kłopot.
-Nie nic nie szkodzi. Ymm.. to jest mój chłopak Niall. Niall Horan- wskazałam na chłopaka.- Ty już znasz moje imię, może teraz ty ujawnij mi swoje..
-Jestem Łukasz... A ty- spojrzał na Horana- skądś Cię znam..
-Może z gazet czy coś. Jestem z One Direction.
-A no tak. Wiedziałem. Moja siostra Gabi za tobą szaleje.
-Aha....
-To mu idziemy do mnie, do mojego pokoju. Czuj się jak u siebie. :)
-Spoko i dzięki.
Poszliśmy do mojej posiadłości..(pokój). Usiadłam na łóżko.
-Dziwne. Czemu Czarna nic mi nie powiedziała.??
-Może nie chciała, żebyś wiedziała.- rzekł Niall
-Ale czemu.??
-Żebyś się na nią wściekła i wyniosła....- nie zdążył dokończyć
-Masz racje...
-Nie, na pewno nie. Ona nie pozwoliłaby Ci ze mną odejść..
-No co ty..
-Mówię prawdę.Znam ją troche z innej odsłony niż ty..
-.???
-Nie pytaj.
-I tak się dowiem..
Zaraz przyjdę. Pójdę po  moje rzeczy z pokoju gościnnego. Wiesz jakie tam jest miękkie łóżko. Często tam śpię. Zostawiłam tam kilka razy bieliznę i mp4.. :D
-Spoczko, poczekam.
Wyszłam z mojego pokoju. Udałam się do pokoju gościnnego. Usłyszałam dochodzące dźwięki muzyki. Szybko otworzyłam drzwi. Wiedziałam, że zostawiłam tam taki bałagan. Wszędzie moje staniki i majtki.
Na łóżku siedział Łukasz.
-Sory.. ale to są moje rzeczy.
-Wiem, wiem.. - uśmiechnął się, tak jakby chciał ze mną flirtować.
-Ymm.. po pierwsze mam  chłopaka. Po drugie: CO TY TU ROBISZ.??
-Siedzę i słucham muzyki..
Pozbierałam swoje rzeczy.
-Mogłeś zająć inny pokój.
-Magda mi taki dała.
-Aha..- byłam na nią wściekła, wiedziała, że uwielbiam się tam przebierać, gdy nie ma nikogo w domu. A w ostatnim czasie często bywałam sama.!!-To przepraszam..!
-Nie ma za co..
Usłyszałam otwierające się drzwi dochodzące z dołu. Szybko zbiegłam do salonu. Zobaczyłam Magdę. Moje nerwy nie wytrzymały.....

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 68


Weszliśmy do szpitala. Najpierw poszliśmy kupić coś w sklepiku. Były to 3 soki : jabłkowy, pomarańczowy i brzoskwiniowy. Ulubione smaki Sary :D
Następnie poszliśmy do jej sali. Nie było jej, więc powiedziałam, aby Lou został i na nią poczekał, a ja pójdę się zapytać lekarza co tam z Sary organizmem :)
Nie było mnie może z pół godziny. Byłabym wcześniej, ale to właśnie są polskie szpitale. Czekałam chwile na lekarza prowadzącego. Jak już się doczekałam zaczął się kłócić, że nie jestem z rodziny. W końcu wyszło na to, że musiałam mu pokazać dowód osobisty. Po jakimś czasie mi uwierzył...!
Szłam już do sali mojej kuzynki, gdy musiałam wstąpić do łazienki. Tak też zrobiłam.. miałam bardzo pilną potrzebę. Gdy wyszłam minęło nawet więcej niż pół godziny. Wchodząc do sali rzucił mi się momentalnie obraz,jakiego nigdy w życiu nie chciałam widzieć, jakiego nikomu nie życzę. Zobaczyłam mojego chłopaka całującego się z Sarą. Nie dość, że moja (prawie) najlepsza kumpela z Polski, to jeszcze miłość mojego życia. Coś m się nie zgadzało, bo wyglądało to raczej jakby ona napierała na niego, a on się bronił. Ale mimo to i tak się z nią całował.
-Faktycznie bosko w tej Polsce. No nie Lou.??- zawołałam płacząc
-To nie tak jak myślisz..- zaczął się tłumaczyć, ale mu przerwałam.
-To nie tak jak myślę.?? Ciekawe.. i to bardzo. A ty.- popatrzyłam na Sarę- nie jest Ci przynajmniej trochę głupio.??
-I tak długo nie pociągnęlibyście. Ja Louisa tylko od Ciebie uwolniłam- mówiła w ogóle nie poruszona.
Zaczęłam jeszcze bardziej płakać i wybiegłam z sali, ze szpitala. Najchętniej `wybiegłabym` z Polski, z tego cholernego świata.....!
Zanim zrozumiałam, że Lou miał klucze do auta, dobiegłam do samochodu.Oparłam się o niego, kucnęłam i płakałam.
-Może podwieźć Cię gdzieś.?- usłyszałam przygnębiony głos Lou.
-Mnie.?? Dzięki, poradzę sobie..- odparłam
-Ale ja mówię serio. I tak jadę do Ciebie, do domu. Musze spakować rzeczy. Już zamówiłem prywatny samolot... Za kilka godzin wylatuję do Londynu.
-Mówisz serio.??- zrobił mi się głupio, że go tu ściągnęłam, a teraz musi wracać do swojego domu, do chłopaków sam. Ale w końcu zasłużył sobie.... ;/
-A czemu miałbym kłamać.??
-No już kłamałeś tyle razy mówić, że mnie kochasz- teraz poleciały mi łzy po wcześniej wytartej z rozmazanego makijażem twarzy. 
-Nie kłamałem wtedy, teraz i nie będę Cię okłamywać. Kocham Cię najbardziej w życiu.... Ja nie chciałem jej całować. Nawet nigdy o tym nie pomyślałem...
-Ymmm.. No dobra zawieź mnie do tego domu. Musze się spakować. Wyjeżdżam z Tobą, jak mi pozwolisz. Nie mam czego tu szukać. Swój dom mam w Londynie. 
-Jasne, ze możesz.
Wsiadłam do samochodu. Silnik odpalił. Jechaliśmy w ciszy i spokoju. Nikt z nas nie miał zamiaru rozpoczynać rozmowy. W domu nikogo nie zastałam. Napisałam mamie kartę i nagrałam się kilka razy. Przeprosiłam ją, że musiałam szybko wyjechać i się z nią nie pożegnałam. Nic nie mówiłam o `kłótni`  z Lou. Był on już moim eks. Mogłam go tak nazywać do końca życia. Nie przestałam go kochać, nawet uwierzyłam mu, gdy się tłumaczył przed samochodem, ale mnie zranił i to bardzo. Potem poszłam się spakować. Wzięłam ciasto mojej mamy. Poczęstuję z Londynie Nialla.... on zawsze jest chętny do jedzenia. Następnie pojechałam z Lou na lotnisko. Wsiedliśmy do samolotu. Wbiliśmy się w niebo. Lou na początku siedział obok mnie.Gdy nagle dostałam esa od Izy: 'Jak tam wasz wypad w Polsce.?? Co porabia Lou.??' 
Odpisałam jej " Wypad.?? Nie mógł być lepszy. A mój były .?? Nie wiem sama go zapytaj. Właśnie siedze w samolocie i lecę do was. " Niestety musiał tego esa zobaczyć mój były.. Troszkę się zszokował tym byłym... Usłyszałam jak szepnął do siebie " Mój były. Tylko nie to". Czego on się spodziewał.?? Dolecieliśmy na miejsce. Gdy wysiadałam zobaczyłam......

Rozdział 67

(Mała Czarna)
- Hej siostra! - powiedział stojący w drzwiach wysoki brunet o śniadej cerze i złocistych oczach - Wpadłem na kilka dni, co ty na to?
- Łukasz?!? - zapytałam z powątpiewaniem
- No a kto?
Rzuciliśmy się sobie w ramiona.
- Co ty tu robisz? - zapytałam z uśmiechem gdy siedzieliśmy już w kuchni, a ja robiłam  herbatę
- Przyjechałem na studia. Zaczynam od nowego semestru.
- Jak kierunek?
- Prawo.
- No chyba cie coś boli!
- No dobra.. ten co ty:P
- Ha! Wiedziałam! :D
- Niezła chata. ?
- Tatuś.
- A no tak.
- Coś ty robił przez te 5 lat, kiedy mnie nie było w Polsce? - kontynuowałam
- Ty wyjechałaś zaraz po 18, a ja nie mogłem.. Musiałem pozałatwiać sprawy z  Blondasem i resztą. Tomek mi trochę pomógł. Potem skończyłem szkołę, znalazłem jakąś dorywczą prace.. Potem ojciec zatrudnił się u twojego ojca.. No a resztę to już znasz :) I teraz mam kase na studia - i oto jestem!
- Liczi- imbir, granat, czarna, biała z dziką różą, wiśnia, malina, mango.. - recytowałam po kolei dostępne u mnie smaki herbat
- Liczi i imbir oczywiście:D - powiedział z uśmiechem - Dalej ci nie przeszła ta herbatoschiza?
- Nie.. Od tej podróży do Chin się zaczęło i tak teraz zbieram owocowe herbatki :P
- Spoko..
- Gdzie będziesz mieszkał?
- Chwilowo w hotelu, do czasu aż coś znajde.
- Chyba cie coś boli! Zamieszkaj u mnie!
- Nie.. bez przesady..
- Widziałeś ten dom.
- No.. i co z tego?
- Są tu jeszcze 3 wolne pokoje.
- A co z resztą?
- Przecież chyba nie myślałeś, że mieszkam tu sama!
- CZy ty... ekhem.. - wykrztusił patrząc na mnie z przerażeniem - wyszłaś za mąż?!
- HAHAHAHAAHAHAHAHAHAHA!!
- No co? - zapytał urażony
- Haha.. - przestałam się śmiać - :D Sorki no ale ja.. za maż... xD haha... Masz poczucie humoru.. Mieszkam tu z Izą i Klaudią..
- Ahaa.. no coś kojarze...
- No to jak.. zamieszkasz tu?
- Nie będę ci robił łkopotu..
- Przestań.. Poza tym możesz się na coś przydać :D
- Na co? - zapytał patrząc na mnie podejrzliwie
- Nachodzi mnie tu taki jeden.. - zaczęłąm
I opowiedziałam mu całą historię z Niall'em.

piątek, 25 maja 2012

Rozdział 66

(Mała Czarna)Wychodząc z komisariatu nie mogłam się pozbyć z przed oczu tej okropnej twarzy.
To był on.
Blondyn.
Zielonkawoszare oczy.
Na samo wspomnienie przeszedł mnie dreszcz.
Mój był€ chłopak z Polski. To m.in. dzięki niemu zaczęłam ćwiczyć karate. Wszystko było ok, gdyby nie zaczął pić. Potem doszła heroina. Stoczył się. Jak z nim zerwałam, to..
Odgoniłam od siebie niechciane wspomnienia.
Zamknięty rozdział.
Przyszłam do domu gdzie czekał na mnie nowonazwany Tofik. <3
Iza :)
...
i Niall. -.-
.. który na mój widok okazał wielkie zdziwienie.
- Co ty tu robisz? - zapytał
- Mieszkam ciołku. - mruknęłam
- To wiem. Ale przecież mieli cie zamknąć.!
- Co?
- To znaczy.no..y..a nie
- Ciekawa jestem dlaczego ciebie jeszcze nie zamknęli! - warknęłam
- Bo jestem normalny idiotko!
- Odezwał się ten normalny!
- No a może nie?
- No nie bardzo!
- Nie bardzo to ty masz w głowie poukładane..
- Zaraz będziesz miał nie bardzo poukładaną twarz!
- Ha. ha. ha. idź sie leczyć debilko!
Trzasnęłam Horana w morde. Z liścia.
- Au... odwala ci już całkiem?
- Magda ogarnij sie!   wrzasnęła Iza
- Weź stąd tego swojego chłopaka...
- A żebyś wiedziała. Nial chodź. Idziemy.

I poszli. A psa zostawili.
Wzięłam osamotnionego Tofika i zawiozłam go do domu chłopaków, gdzie zastałam oglądających film Zayna i Harry'ego.
- Hejka!
- Cześć ślicznotko! - zawołał Zayn
- To jest on! Tofik! :D - powiedziałam
- Ale ja mówiłem do ciebie ;P
Uściskaliśmy się na powitanie.
- A o mnie już zapomniałaś? - zapytał Harry
- Nie śmiałabym :P
- A co to za słodziak? Twój? - pytał  Zayn
- Nie Izy i Nialla.
- ?
- Zostawili go samego ze mną w domu po tym jak Niall nazwał mnie debilką, a ja mu przywaliłam - co mu się już dawno zresztą należało!
- Ou.. To musiało boleć. -stwierdził Harry
- I dobrze:P
- Co nie znaczy, że mogli zostawić taką słodką psinkę samą! - powiedział Zayn bawiąc się z Tofikiem
- Śpieszy ci sie? - zapytał  mnie Harry
- Nawet nie, bo co?
- Bo oglądamy fajny film, zostaniesz?
- Jasne ;)
____
Wracałam do domu. Pustego domu.
Było już dobrze po 22.
Siedziałam przy laptopie, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
Otworzyłam.
W drzwiach stał on.
On.
A na imię mu było...


Rozdział 65

(oczami Klaudii)

...i pociągnęłam go za rękaw. Pokazałam mu prawie całe miasto. Przy okazji wstępowaliśmy do moich ulubionych sklepów. Lou nie rozumiał dużo, bo w końcu jesteśmy w Polsce. No ale trudno. Musze się z kimś porozumiewać np. w sklepach. Wieczorem poszliśmy do kawiarenki. Pogadaliśmy i wgl. Gadaliśmy po angielsku więc ludzie często się nam przyglądali. Potem poszliśmy do mojego domu. Pokazałam Louisowi "jego" pokój i poszłam do siebie. Wykąpałam się i umyłam włosy. Następnie odwiedziłam Louisa. Pogadaliśmy i nie tylko :D
Usnęłam na jego kolanach, bo zaczęliśmy oglądać jakiś beznadziejny film. Czułam jeszcze jak mój chłopak  zanosi mnie do mojego pokoju, a następnie udaje się do swojego pokoju. Rano się obudziłam i zaspana zeszłam na dół. To co tam zobaczyłam zatkało mnie.!
Lou i moja mama w kuchni robią śniadanie. Śmieją się przy tym, jakby mięli ubaw po pachy.
-Z czego tak śmiejecie.?- zapytałam
-A no wiesz..- zaczął Louis.
-No mów..!
-Kochanie nie denerwuj się. Opowiadałam Louisowi o twoich historiach z dzieciństwa.- oznajmiła mama
-O nie..
-Co.? To nic takiego.!- "dowaliła" mi  mama'
-To nic takiego.? Zapewne powiedziałaś mu o moich 10 urodzinach i innych głupich robionych przeze mnie rzeczach.
-Ale one są słodkie..- zaczął Lou
-Naprawdę tak myślisz.?
-Oczywiście.. ja też kiedyś powiem Ci o moich.
-Oj nie, nie. Chce je usłyszeć od twojej mamy. Ty mi nie powiesz wszystkiego.
Nie potrafiłam się na niego długo gniewać. Podeszłam do niego pocałowaliśmy się.  Po śniadaniu poszliśmy na miasto. Spotkałam znajomych i przedstawiłam im Lou. Następnie postanowiliśmy pójść do szpitala....

Rozdział 64

(oczami Izy)

Zobaczyłam Horana z małym labradorkiem. Był sładki.. Niall i pies. Pocałowałam Nialla w policzek, a pieska wzięłam na ręce.
-Jak go nazwiesz.??- spytał mój chłopak
-No nie wiem..
-Może Białek.??
-Nie nie pasuje.. już wiem.!
-No to jak.??
-Tofik.!!
-Tofik.?
-No tak.. nie widzisz, że jest podobny to toffi.??
-No kk.. mi pasuje.!
Uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam uśmiech. :D
Poszliśmy do kuchni coś zjeść. Po kilkunastu gofrach zapytałam Horana:
-To co teraz robimy.??
-Może zagramy na gitarze.??
-Ooo.. spoko, już dawno nie grałam.!
- No to chodź na górę do Ciebie ok.??
-No jasne... tylko, że mamy tylko jedną gitarę..
-To poczekaj chwilę.. za chwilę pójdę.
Wyszedł z domu. Przez okno zobaczyłam, że podszedł do auta. Wyciągnął z niej czarną gitarę. Przyszedł do domu.
-OMG.!!
-Co.??
-Skąd masz taką gitarę.??
-Aaa. kupiłem niedawno. A co.??
-Jest przeboska.. Zawsze marzyłam o czarnej gitarze..
-Naprawdę.??
-No jasne.
-Aha.. zobacze co da się zrobić..
-Ale co.??
-Nie nic. Chodźmy do Ciebie do pokoju.
-KK
Poszliśmy do mnie. Ja wzięłam Tofika na ręce, zabrałam mu trochę karmy dla psa jaką kupił Horan i poszłam do pokoju.Gdy weszłam do pokoju gitara leżała na łóżku i nikogo nie było. Usłyszałam, że ktoś(Niall) rozmawia przez telefon z kimś. Może nie rozmawia, a raczej się kłóci.. i to porządnie.!!
-Kto to.?- spytałam go, gdy wyszedł
-A nikt.. nieważne..
-.....
-No to gramy.?
-Jasne.
Pograliśmy chwilę. Potem pobawiłam się z psem. Gdy w końcu Tofik usnął zobaczyłam śpiącego Horana na moim łóżku. I nie udawał. Sprawdzałam kilka razu. No trudno. Poszłam się umyć i położyłam się obok mojego chłopaka na łóżku. Przez dłuższy czas rozmyślałam o przeprowadzce, aż w końcu usnęłam.

środa, 2 maja 2012

Rozdział 63

Mała Czarna

Dziś byłam z Nico na basenie, a potem poszliśmy coś zjeść. Weszliśmy do jakiejś knajpki na 'kebaba' i czekaliśmy na swoje zamówienie, pijąc cole z lodem. Zjedliśmy i szliśmy sobie spokojnie do domu. Nico odprowadził mnie, pocałował na pożegnanie..
W domu czekał na mnie policjant i roztrzęsiona Iza.
- Dzień dobry. Magdalena #####?
- Tak.
- Zostaje pani zatrzymana pod zarzutem nielegalnego handlu narkotykami.
- Przepraszam bardzo, CO?
- Muszę panią aresztować. Pójdzie pani ze mną na posterunek.
- ekhem.... dobrze.

_____

Typowe. Najpierw mnie przesłuchali.
Wpadła jakaś szajka i ktoś mnie wsypał.
 A raczej "wsypał", bo nie miałam z tym nic wspólnego.
Było ich ośmiu.. a przynajmniej tylu zdołali schwytać.
- Nie znam.
- A ten?
- Nie znam.
- Ten?
- Nie znam.
-...
- Nie.
-..
- Nic.. - odpowiadałam na widok kolejnych zdjęć z twarzami aresztowanych
- A może ten. Tomasz #####, widziano panią z nim w dyskotece ##### 15 czerwca ok. godziny 22.40.
- Tak znam, to mój znajomy. Odsiadywałam z nim wyrok. Jest w to zamieszany?
- Jest w takiej sytuacji jak pani.... No cóż, na razie musimy panią zatrzymać. Gdy zbierzemy nowe dowody, może okaże się, że jest pani niewinna- tak jak mówi.
- ... - przemilczałam
- Prosze pana. - spytałam po namyśle - pokazał mi pan tylko 7 zdjęć.
- hmn... Faktycznie... jest tu jeszcze ten blondyn. Poznaje go pani?
Blondyn.. Wzięłam zdjęcie i popatrzyłam na tą znienawidzoną twarz.
To był on.
To był....




piątek, 27 kwietnia 2012

Rozdział 62

(oczami Izy)

Pogadałam z Czarną. Myślę, że dobrze mi doradziła. Rano jak zwykle po takiej imprezie bolała mnie, a nie...  rozwalało mi głowę,.!! Wstałam, umyłam się i ubrałam. Zeszłam na dół. Zobaczyłam siedzącego Iana.
-Ooo.. siemka.!- zaczęłam
-No cześć..
-Jak tam po imprezie.??
-Aaa.. spoko...
-To się cieszę.
-Wiesz.. przyszedłem tu, aby cię gdzieś zabrać..\
-Gdzie.??
-Do kina..
-Okej... :D
-No to chodźmy.
-Jasne, tylko wezmę torebkę.
Poszłam na górę i wzięłam torebkę do której spakowałam błyszczyk, chusteczki, klucze i telefon. Wcześniej napisałam do Nialla sms-a " Dzisiaj jestem zajęta. Przepraszam.Spotkamy się wieczorem.??"
Od razu dostałam odpowiedź " Miałem po Cb przychodzić. Co jest.?" Odpowiedziałam " Nic, nie ważne. Zadzwonię później.!" Zbiegłam na dół, wzięłam sweterek i  wyszliśmy z domu. Poszliśmy do kina  na film 3D. Było już po południu. Wyszliśmy z budynku, a następnie poszliśmy na lody. Usiedliśmy na ławce w parku. Zaczęłam rozmowę:
-Słuchaj.. mogę się Ciebie poradzić jako przyjaciela.??
-Jasne.. co jest.??
-Bo widzisz Niall chce, żebym z nim zamieszkała.
-Aha...
-Gadałam już Czarną, ale ta jest temu przeciwna.
-Yhymm...
-Klaudia zapewne będzie za. Ona w porównaniu do Magdy lubi mojego chłopaka.
-Hahahaha..
-Ej no..
-No co.??
-Nie nic.. nie ważne.!
-Więc kończysz.??
-Jasne.. I chciałam Cię zapytać co o tym sądzisz ty.??
-Ja.??
-No..
-No więc ja uważam tak: dla mnie trochę za wcześnie, ale to twoja decyzja.
-Dzięki. Pomogłeś mi.
-Nie ma za co..
:)
Poszliśmy do mnie, ale niestety Ian musiał już iść do domu. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Horana z malutkim labradorem.!
.....

czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 61

(Oczami Klaudii)

Ja i Louis nadal jesteśmy w Polsce. Sara jest już tydzień po operacji. Wszystko się udało .
Martwi mnie to , że Damian nie odzywa się do niej już od dłuższego czasu.
Właśnie szłam ją odwiedzić. Louis poszedł przejść się po mieście . Mam nadzieję , że sobie poradzi i się nie zgubi ;)
Wyszłam z domu i po 30 minutach byłam na miejscu . Wjechałam windą na odpowiednie piętro i weszłam do sali.
-Hej .-przywitałam się.
-Cześć.-powiedziała obojętnie.
-Coś się stało?
-Damian mnie rzucił.
-Co ?
-No , powiedział , że mnie nie chce.
-Aha . Co za idiota.
-Dobra , nie przejmuj się i tak go nie kochałam. - mówiła spokojnie.
-I ty to tak normalnie mówisz ?
-No przecież Ci mówię , że go nie kochałam !
-Dobra , jak sobie chcesz.
Gadałyśmy jakieś 2 godziny . Musiałam iść do WC.
Miałam wychodzić , gdy nagle do sali wszedł Louis .  Powiedziałam mu , żeby poczekał z Sarą , a ja zaraz wrócę.
Lou usiadł na krześle i zapytał Sary :
-Jak się czujesz ?
-Dobrze. Jesteś bardzo przystojny. - powiedziała Sara.
-Taa ... tylko nie zapomnij o tym , że masz chłopaka , a ja dziewczynę.
-Rzucił mnie .
-Aha.
-Ale wiesz , mówię serio jesteś bardzo przystojny. - rzekła i położyła rękę na jego nodze.
Louis szybko ją wziął.
-Nie słyszysz co do Ciebie mówię ?! - krzyknął.
-Oj , wyluzuj.
-Nie zbliżaj się do mnie .
Weszłam do sali i oznajmiłam , że musimy już wracać.
-No to pa kuzynko. -powiedziałam do niej i pocałowałam w policzek.
-Paa .
-Narka.- pożegnał się Lou.
-Paaa !
Ruszyliśmy w stronę domu.
-Ej , co ty taki wkurzony ? - zapytałam.
-Nie jestem wkurzony. - odpowiedział spokojnie .
-Nie chcesz mówić , to nie..
-Na kiedy mamy zarezerwowane bilety do Londynu ?
-Na piątek , czyli mamy jeszcze 4 dni .
-To fajnie .
-Co ty na to , żebyśmy poszli na zakupy ?
-hmm... nie chcę mi się.
-Trudno , musisz ze mną iść ! - krzyknęłam i pociągnęłam go za rękę.


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rozdział 60

Mała Czarna

- Ale, że co? - wykrztusiłam
- No i dlatego muszę to z tobą obgadać... - zakończyła Iza
- Chyba cie porąbało.... zamieszkać z takim psychopatą? To jest jakiś totalny złom, ma do mnie bezpodstawne uprzedzenia i wgl. to jest jakiś chory pomysł. - wyrzuciłam z siebie to co mnie dręczyło od dawna
- Ja nie chce z nim zamieszkać... to chyba za wcześnie... zresztą co ja zrobie z tym psem? - westchnęła Iza - No i jeszcze co by na to powiedzieli moim rodzice....

___

Wyszłam z ostatnich  zajęć razem z Nico. Rafał ostatnio chodzi jakiś obrażony i prawie się do mnie nie odzywa...
Olałam to - jak strzela fochy to jego strata. Lena wyjechała na wakacje do Hiszpanii, a ja zostałam na razie w Anglii.
Tak więc wracaliśmy z Nico. Wstąpiliśmy na lody i szliśmy razem do domu rozmawiając.
Zatrzymaliśmy się chwilę w parku.
Usiedliśmy na ławce. i skończyliśmy jeść mrożony deser.
Po chwili do Nica przeszedł kolejny (chyba już 7, odkąd wyszliśmy z uczelni esemes).
- Kto cie tak dzisiaj gnębi? - zapytałam
- To znajomi boo...ekhem... mam dzisiaj 20 urodziny no i wiesz... życzenia.. - powiedział
- Aha... ale mi głupio, zupełnie nie wiedziałam, że to dzisiaj.... - powiedziałam i uśmiechnęłam się przepraszająco - No i w związku z tym nie mam dla ciebie żadnego prezentu - westchnęłam
- No nie wiem czy tam żadnego.... - powiedział Nico i troche się zarumienił
- Czyżby? - zapytałam zdziwiona
- No... dobra... nieważne... nic sie nie stało - powiedział i odwrócił wzrok w drugą stronę
- Jak już zacząłeś to skończ! - odpowiedziałam
- No dobra... sama chciałaś. - uprzedził mnie
W jednej chwili znalazł się obok i  mnie pocałował.
- Ej no! - powiedziałam patrząc na niego z wyrzutem
- Przepraszam...- wyszeptał speszony - ja...no wiesz.....
- To chyba ja ci miałam dać prezent! - dokończyłam z uśmiechem
Teraz to ja go pocałowałam.
- Nie wiem czy taki prezent wystarczy - powiedziałam patrząc mu w oczy - ale chyba ci sie podoba!
- Chyba masz racje. - mruknął, patrząc na mnie wzrokiem, od którego ciarki przeszły mi na plecach.

___

Wróciłam do domu " cała w skowronkach".
Iza przyglądała mi się ze zdziwieniem.
- Co brałaś tym razem? Odnawiasz kontakty z Tomkiem ? Jakie prochy tym razem?
- Hmn... Tym razem to się zakochałam droga Izabello! - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju, z satysfakcją obserwując jej zdziwioną minę.
Rozłożyłam się na kanapie przed plazmą, Iza pszyszła i położyła się obok mnie.
-Kto to? - spytała
- Nico.
-Znam go?
- Sąsiad.
-Ze studiów?
-Też..
-Coś więcej da się od ciebie wydusić dzisiaj niż te marne monosylaby? - westchnęła zrezygnowana
- Jest słodki.. - uśmiechnęłam się z rozmarzeniem
-Oj Czarna, Czarna... ja cie już nie poznaje... - powiedziała z udawanym współczuciem i poszła zrobić nam kawę.
_

" Hej!. Ten dzisiejszy dzień... To było niesamowite.
Nie wiem czy do końca realne... ale chyba tak.
Kocham cie.
Nico"

"Tak to było realne;D
Wpadnij do mnie jutro, pójdziemy na basen."

"O której?"

"O 9"

"Będe na pewno :)
Dobranoc kochanie ;*"

"Dobranoc:*"

Uśmiechnęłam się do szklanego ekranu i odłożyłam telefon na stolik nocny.


wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozdział 59


(oczami Izy)

Dziś moje urodziny. Zobaczymy co wymyśli Niall i reszta.
 Wiedziałam, że będzie jakaś biba, więc zaprosiłam Ian`a. Od naszego pierwszego spotkania codziennie się widywaliśmy. Zgodził się. :D Weszłam do kuchni i zobaczyłam Nialla
 -Cześć kochanie..
-Ooo. Siemka
-Co tam dla mnie szykujesz.?? Wiem, że będzie jakaś impreza. Nie musisz nic ukrywać.
-No dobra.. będzie, ale Klaudii i Lou nie będzie, bo są w Polsce.
-Tak, tak wiem, wiem..
-No to będziemy my, Magda, Harry, Zayn, Caroline, Liam z Daniele. Ktoś jeszcze.??
-Ym.. w sumie to tak.
-Jak to.?
-Bo wiesz.. poznałam niedawno takiego fajnego chłopaka, jesteśmy znajomymi i zaprosiłm go wczoraj, bo wiedziałam, że coś szykujesz.
-Aha.. okej…
-Nie bądź zazdrosny, to tylko kolega..
-No dobra, dobra.. Nic mi nie jest.
-To pomóc Ci w czymś.??
-/???
-No na imprezę.?
-Nie chłopacy się wszystkim zajęli.
-Okej. To będzie w domu.?
-Ymm.. tak, tak.
-A to spoko.


Wieczorem

Przyszli wszyscy co mięli przyjść. Zapomniałam wspomnieć, że ta impreza będzie u nas- dziewczyn. Po remoncie jest dużo miejsca. A Niall może od nas wpadać kiedy chce, bez pukania. Oczywiście często wpada i wyjada nam wszystko z lodówki..
:D
Bawiliśmy się i piliśmy.. jak to na imprezie. Mniej więcej w połowie zaczęli dawać mi prezenty. Od Iana dostałam złotą zawieszkę w kształcie jamnika i łańcuszek do niego. Od Czarnej dostałam kilka ciuchów i jakiś zestaw szpiegowski. Po jakimś czasie jej go oddam. Ja nie umiem się nim obsługiwać, a jej na pewno się przyda. Od Harrego i Zayna dostałam zorbę, taką kulkę do staczania się. Już wiem, co będę robiła w wakacje..!
Od Liama i Daniele dostałam srebrne drzewko na biżuterię. Wszystkie prezenty bardzo mi się podobały. No i nadszedł czas na Nialla.
-Mogę ją na razie gdzieś wziąć.??
-No jasne- ktoś odpowiedział
Zabrał mnie do mojego pokoju. Oto prezent dla ciebie i wręczył mi małego labradora. Bardzo mi się podobał, ale gdzie ja go będę trzymać.?? Nie mam już miejsca u siebie w pokoju, a na dole dziewczyny mi nie pozwolą.
-Ja nie będę miała gdzie go trzymać…
-Wiem, dlatego mam dla Cb jeszcze jeden prezent, a w zasadzie propozycję..
-Dawaj…
-Zamieszkamy razem…
Tylko tyle zdołałam usłyszeć, bo zatkało mnie na maksaaa..!
- To jak.??
-Muszę to przemyśleć…
-Okej, ale  psa weź..- był trochę zdenerwowany, że nie dałam mu bezpośredniej decyzji.
-No dobra. Muszę to przemyśleć, porozmawiam z Czarną i Klaudią..
-Jak porozmawiasz z Magdą to na pewno nie zamieszkamy razem.
-Nie mów tak..
-Ale tak będzie.
-Dobra temat Magdy skończony.. chodźmy się bawić.
Na drodze na spotkaliśmy Ian`a, szedł po nas, abyśmy zeszli na dół. W końcu to moje urodziny. Gdy byłam już w salonie zobaczyłam, że Czarna kogoś przyprowadziła. Był to Nico. Nasz nowy sąsiad. Nawet miły.. i przystojny..
:D J
Każdy wypił dość dużo. Ja po tym jak zeszłam na dół już nic nie pamiętam. Moja głowa nie wytrzymała takiej ilości wódki.. Rano będzie koszmar….! 

Rozdział 58


(oczami Izy)

Rano się obudziłam. Umyłam się. Ubrałam się i uczesałam. Zeszłam na dół, a tam siedziała Czarna… Postanowiłam zacząć rozmowę..
-Cześć…
-No siemka
-Musimy pogadać..
-O czym.??
-O Tobie i Niall`u.
-Nie rozumiem…
-No jak wy się zachowujecie w stosunku do siebie.??
-Ymm…. Normalnie.??
-Ty to nazywasz normalnym zachowaniem.??- wiedziałam, że nie mogę się zdenerwować
-No dobra, dobra..
-Nie lubimy się i tyle…
-Ale…
-Ale staramy się rozmawiać normalnie czy jakoś tak….
-.???
-No, żebyśmy się nie kłócili dla Ciebie, no w tym sensie, że….
-No spoko, spoko… już rozumiem…- kamień spadł mi z serca.
Przytuliłam Magdę, jako przyjaciółkę oczywiście. :D
Zjadłyśmy śniadanie w dobrym humorze, cały czas śmiejąc się.
Dziś miałam egzaminy… wreszcie.!!!!!!
 A potem całe dnie wolne….
Nie ma to jak wakacje….
J
Po południu poszłam na uczelnie i napisałam test. Nawet dobrze mi poszło. Wychodząc wpadłam na kogoś. Zobaczyłam, że był nim jakiś chłopak.
-Przepraszam..- zaczął
-Nic nie szkodzi… to ja powinnam przeprosić..
-Tak, tak… jasneee.
-Iza jestem.. tak wgl..
:D J
Nawet był ładny, więc postanowiłam zagadać…
-Ymm.. Iza.??
-Tak.. dokładnie Izabela..wiem, że nie takie  angielskie, bo nie jestem z Wlk. Brytanii.
-Aha.. spoko.. czyli Bella. Pasuje.?
-Jasne. :D Nie musiałam wysilać się by uśmiech zagościł na mojej twarzy. Od razu się pojawił, tak jakby był on od samego początku.
-A ty.?? Jak się nazywasz… może przezwisko.??
-Aaa, no tak. Jestem Ian..
-Ian… tak jak ten z Damon z Pamiętników Wampirów.??- tylko to przychodziło mi do głowy..
-Tak dokładnie.
-Aha, fajnie.! :D
-Może się gdzieś przejdziemy jeśli masz czas..-zapytał
-Jasne, czemu nie.??
-Okej.. to gdzie idziemy.??
-Może do Milk Shake City.??
-Jasne, czemu nie.??- powtórzył mnie, na co nie mogłam się nie uśmiechnąć.
Poszliśmy do danego miejsca. Pogadaliśmy i pośmialiśmy się trochę… no dobra dużooooo.!
Wymieniliśmy się numerami, ale wcześniej powiedziałam mu że mam chłopaka. Nie chciałam mieć takiej samej wpadki jak Klaudia…
Późnym wieczorem odprowadził mnie pod dom. Dałam mu całusa w policzek i weszłam do domu. Przebrałam się w piżamę, weszłam na TT i fb i zaprosiłam Ian`a do znajomych. Od razu mnie przyjął. Nie wiedziałam, że mieszka tak blisko. Nie mógł zajść dużo, bo ja przebrałam się migiem. Już wiem jedną rzecz o nim więcej... :D  Może spodoba się Czarnej.?? Ona już nie ma chłopaka... Pomyślimy...
:)

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rozdział 57

(Oczami Klaudii)

Wyjechałam z Lou do Polski . Cieszę się , że jest ze mną i mnie wspiera .
Gdy dotarliśmy szybko pojechaliśmy do mojego domu.
Otworzyła nam moja mama .
-Hej mamo , stęskniłam się . - powiedziałam i przytuliłam ją.
-Ja też córciu.
-aaa..to jest Louis , mój chłopak.
-Miło Panią poznać.
-Mi również.
-Gdzie Agnieszka ? - zapytałam.
-Już schodzi , bo zaraz jedziemy do szpitala. Jedziecie z nami , prawda ?
-Tak !
Nagle zeszła moja siostra (Agnieszka).
-Cześć młoda.-powiedziałam.
-Hej i nie mów tak do mnie.
-To jest ...
-O JAAA ! TO JEST LOUIS Z ONE DIRECTION !!! CO ON TU ROBI ?!
-To mój chłopak .
-Że co ? Chyba żartujesz ?!
-A wyglądam jakbym żartowała ?
-No nie , ale ja nie mogę uwierzyć , że na własne oczy widzę Louis'a . Hejka . - powiedziała do chłopaka.
-Cześć.
-Dobra , musimy się zbierać. Gotowi ? - zapytała moja mama.
-Tak , chyba - odpowiedziałam niepewnie.
-Ej , będzie dobrze - pocieszał mnie Louis .
Wyszliśmy z domu i od razu ruszyliśmy w stronę szpitala.
Po chwili dojechaliśmy na miejsce.
Weszliśmy do sali Sary . Chciało mi się płakać , ale musiałam pokazać , ze jestem silna.
Przytuliłam ją bardzo mocno.
-Stęskniłam się za Tobą. - powiedziała.
-Ja za Tobą też . Jak się czujesz ? - zapytałam.
-Dobrze. Tylko jutro mam operację i trochę się boję.
-Wszystko będzie dobrze , zobaczysz.
-Dziękuje.
-Za co ?
-Za to , ze przyjechałaś .
-Przecież wiesz , że zawsze możesz na mnie liczyć.
-Tak wiem i właśnie za to Ci dziękuje.
-Aha. To jest Louis.
-Wiem , ten z One Direction. Ale co on tu robi ?
-To mój chłopak. Potem Ci wszystko opowiem. Jak będziesz po operacji to poplotkujemy. - rzekłam z uśmiechem.
-Okey.
-To ja pójdę do lekarza.
Już miałam wychodzić , ale nagle do pokoju weszła moja stara miłość - Damian.
-Damian to ty ? - zapytałam.
-Tak , to ja , zmieniłaś się Klaudia. -powiedział i przytulił się do mnie.
-A co ty tu robisz ? - zapytałam.
-Jestem chłopakiem Sary.
-Ejj , nic nie powiedziałaś.-skierowałam się do niej.
-Tak wiem , przepraszam.
-I tak nie potrafię się na Ciebie gniewać.
-Daniel to Louis , Louis to Daniel , chyba już 5 raz dzisiaj przedstawiam mojego chłopaka.-powiedziałam z uśmiechem , po czym razem z Louisem skierowałam się do lekarza.

Rozdział 56


(oczami Izy)

.. bo zobaczyłam Nialla. Gapił się na mnie..
-Czemu tak mało jesz.?? Przecież ty jesteś oprócz mnie  największym żerną na tym świecie..!
-Aaa… bo tak.?- moja odpowiedź była niepewna.
-Jasne..
-No dobra.. nie jestem głodna, rozumiesz. W porównaniu do Ciebie nie zawsze mam ochotę coś zjeść..- chciałam być jak najbardziej wiarygodna.
-No okej, niech Ci będzie.
-Spoko, po co przyszedłeś.?
-Zabrać Cię na randkę..
-Aha… okej. To ja się idę przygotować, a ty możesz zjeść moją kanapkę.. albo zrób sobie więcej :D
-Spoko.. czekam.
Pobiegłam na górę i przebrałam się szybko. Uczesałam włosy w koka. Najbardziej potrzebne rzeczy włożyłam do torebki i zeszłam na dół. Niall już zjadł wszystko co sobie przygotował do jedzenia.
-Jestem już gotowa, możemy iść.
Poszłam z Niallem do kina na seans „Facet do dziecka”. Piłam colę, a Niall zjadł cały popcorn przeznaczony dla nas obu. Mi teraz to nie przeszkadzało. Przynajmniej nie musiałam jeść. J Potem poszliśmy na miasto i do jakiejś knajpki. Od dawna brakowało mi wyjścia na miasto z moim chłopakiem czy kimkolwiek…
Wróciliśmy do domu. Na kanapie siedziała Magda.
-Idź do Klaudii.. na pewno coś od ciebie chce.- powiedziała.
Tak więc poszłam. Zapukałam do drzwi i weszłam. Dowiedziałam się, że jej kuzynka ma raka i musi jechać do Polski. Lou poleciał z nią. Poszłam spać. Rano poszłam na zajęcia. Zemdlałam w czasie przerwy. Nikt , nawet Niall i Czarna, o tym nie mogą się dowiedzieć. Od razu by mi wykładali lekcję, że to i tamto….
Dziś po południu też szłam z Niallem na randkę.  Tym razem  na mecz football`u. Lubiłam go oglądać, mimo, że jestem dziewczyną. Następnie poszliśmy do mojej ulubionej knajpki na mieście. Zawsze było tam mało osób. A ja lubiłam zajmować stolik w kącie, tak, że jak ktoś wchodził do pomieszczenia nawet nie dostrzegał go stojącego. Usiedliśmy i zamówiliśmy po piwie i pizze. Gadaliśmy, śmialiśmy się i wgl. Nagle Niall zaczął temat moich urodzin, które miałam za tydzień, dokładnie za 5 dni.
-Może urządzimy przyjęcie.??- spytał
-Tylko nie to. Mówię Ci, że osiemnastkę już miałam. Nie powinieneś się cieszyć, że się starzeję..
-Oj tam, oj tam..
-Rób co chcesz, tylko nie huczne przyjęcie.
-Spoko, będzie: Klaudia i Lou- może, jak wrócą z Polski, Magda, Zayn, Harry, Liam i Daniele, Caroline, no i ja i ty.
-No zapomniałeś jeszcze o Marlence..
-A tak, o tym nieznośnym dziecku.
-Co.?? Ahhh…. No tak, zapomniałam, że ty i Czarna macie  dziwne kontakty ze sobą..
-Dziwne.??
-No tak..
-Zwyczajne. Po prostu się nie lubimy.
-Tak, nie lubicie się, a najgorzej na tym wychodzę ja…
-No dobra, dobra… postaram się poprawić, jeśli mi obiecasz, że powiesz Magdzie, żeby ona też zmieniła stosunek do mnie. Wina nie leży Tylko po mojej stronie.
-No okej.. pogadam z nią jak tylko wrócę do domu.. :D
-Tak prędko nie wrócisz.
-Nie żartuj sobie. Mam jutro kolejny egzamin na uczelni. Powinnam się teraz uczyć  i zakuwać.
-Ale wolisz ze mną spędzić ten czas..
-No jasne..
Pogadaliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do domu. Przed wejściem do domu Niall złapał mnie za rękę i powiedział:
-Zapomniałem dodać. Na urodzinach czeka Cię niespodzianka ode mnie… :D I znawu, już któryś raz w ten dzień, szczelił swój boski uśmiech. :D:D:D
Weszłam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju. Umyłam się i zaczęłam zakuwać. Dopiero teraz kapnęłam się, że u nas  w salonie jak weszłam siedziała Magda z Zanem. Magda   z Zanem. Magda z Zanem. Nie mogłam w to uwierzyć..!!
Postanowiłam im nie przeszkadzać i dalej się uczyć. O 23.30 poszłam spać.