środa, 13 czerwca 2012
Rozdział 85
(Mała Czarna)
Wróciliśmy do domu po dniu spędzonym w Krakowie. Aquapark jest świetny.
- Hejka, wreszcie jesteście. - powiedziała Marlena
- A ty nie u Aśki?
- Zmiana planów. Aśka będzie tu za - zerknięcie na zegarek - 5 minut.
- Niech zgadnę? - spytałam patrząc na nią podejrzliwie.
- Wiadro popcornu, kilka butelek FRUGO i pepsi, bita śmietana w spreju...- wyliczała
- A kawior i szampan do tego? - dopowiedziałam złośliwie
- Mam! - powiedziała, wystawiła mi język i uciekła do kuchni
- No to ja idę do sklepu.
- A ja? - zapytał Łukasz.
- A ty chodź..
- Poo cooo?
- Przecież nie będę tego niosła!
* * *
Siedziałam w pokoju. Dziewczynki dostały kolacje i teraz 'spały' grzecznie. ( oglądały filmy, urządzały bitwę na poduszki co chwilę wybuchały śmiechem. Na szczęście nie było słychać ich tak bardzo, żeby sąsiedzi dzwonili po policje.. Była dopiero 23.)
- Hejka. - wszedł do mojego pokoju Łukasz
- yyy... hej?
- Co robiiisz?
- Bende go zjad!
- ?
- śmieje z filmików na yt. Niekryty Krytyk i te sprawy.. a ty?
- Nudze się.
- To chodź.
- Gdzie? - dalej stał w drzwiach
- No tu. - odparłam pokazując mu miejsce obok mnie
- yhm... okejj
- Spokojnie, nie rzuce się na ciebie :D
- ty może nie, ale ja to nie wiem.. - mruknął
- Co tam mruczysz? - nie usłyszałam
- Nic, nic.
- To co oglądamy.
- Może to?
Przesiedzieliśmy nie wiem ile przy filmach na laptopie. Musiałam usnąć, bo pamiętam tylko, że ktoś (zapewne Łukasz) przykrył mnie kocem, pocałował, pogłaskał po policzku i wymknął się cicho z pokoju.
* * *
Rano obudził mnie zapach gofrów. Nieco zaspana i nieogarnięta zeszłam do kuchni.
Przy stole siedziały Joasia i Marlena, a pośród miski z ciastem, gofrownicy, dżemu, truskawek i bitej śmietany krzątał się Łukasz.
- Cześć ko... ekhem.. - pauza - cześć. - powiedział widząc mnie w drzwiach
- Hejka skarbie. - powiedziałam ziewając - Hej małaa! Smacznego dziewczyny;)
- Chętna na gofra?
- My już tyle. - powiedziała Asia
- Ja się skuszę. Co będziecie robić? - powiedziałam
- Teraz idziemy na basen, później na lody a potem przyjeżdżają po nas rodzice Asi. Macie dzisiaj chate wolną! - dodała uśmiechając się złośliwie moja siostra
- Zmykajcie - ale już! :D
Przed drzwiami wejścio(i wyjścio)wymi Marlenka zatrzymała się, mrugnęła do mnie i powiedziała:
- Twój chłopak robi pyszne gofry!
- Spadaj!;P
- Paaa! - krzyknęły i już ich nie było
- No gdzie ten mój gofr? - zapytałam
- Tutaj. - powiedział machając mi przed nosem talerzem z górą truskawek, bitej śmietany i czekolady.
Wyciągnęłam ręce, a on zniknął mi sprzed nosa.
- Nie tak łatwo.
Popatrzyłam na niego ze znużeniem
- Nie dręcz biednego, niewyspanego człowieka... - mruknęłam
- Dobre się spało? - spytał czule
- Tak, dziękuję za kocyk i buziaka na dobranoc, a teraz dawaj gofra!
Na słowo 'buziak' lekko się zarumienił.
- Musisz sobie zasłużyć!
- O_O Jaaaak?
- Nie wiem, wymyśl coś.
Udawałam, że go obejmuję próbując wyrwać mu zza pleców talerz z gofrem.
- Nie no... Wymyśl coś lepszego, bo ci nie dam tego gofra.
Popatrzyłam na niego jak na wariata. Pomyślałam chwilę i zobaczyłam do czego on zmierza. Przed oczami mignęły mi wydarzenia ostatnich tyg. odkąd zerwałam z Nico.
- Ty głupkuuuu! - powiedziałam - To tobie tylko o to od początku chodziłoooo... Jesteś perfidny, wstrętny, obrzydliwy, okropny, wstrętny, manipulant, idiota, wredny i...i..i .kocham cie!
Pocałowałam go. Z wrażenia odłożył talerz z gofrem na blat kuchenny.
Popatrzyłam mu w oczy. Uśmiechnęłam się złośliwie, wzięłam talerz i poszłam do swojego pokoju.
Położyłam się na kanapie, włączyłam TV i 'z banankiem na twarzy' zaczęłam wyjadać truskawki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz