(Mała Czarna)
Przechodziłam właśnie przez park. Miałam sporo czasu.. Podeszłam do kiosku, kupiłam gazetę i rozsiadłam się z nią w ręku na pobliskiej ławce. Na pierwszej stronie widniało zdjęcie dziwnej ( jakby mokrej ?) Izy w bluzie, i otoczonej ramieniem Harry'ego. What?
Nie wiele z tego zrozumiałam, artykuł - jak to w brukowcu - plotkarski, pełen przypuszczeń i oczywiście nierzetelny. Postanowiłam to z nią obgadać. Współczułam jej, bo pewnie teraz nie ma spokoju..
A z drugiej strony byłam ciekawa, co na to wszystko Niall.
Ale musiałam iść do pracy. ( tak, JA do pracy :D)
Pogadałam trochę z moją ciocią - właścicielką sklepu odzieżowego- i zatrudniłam się u niej, żeby sobie trochę dorobić. Do Anglii leciałam dopiero za tydzień, więc - czemu nie?
Tego dnia obsłużyłam kilka młodych dziewczyn, pomogłam starszej pani wybrać prezent dla wnuczki, młodej mamie bluzkę dla córki i kilku 'słiit ruszoffym dzieffczynkom' słit ruszoffe dodatki do ich słitt ruszoffego image'u....że też matki pozwalają im tak wychodzić z domu (?)
Pracuję codziennie po 6 h. Od 8 do 14.
I akurat wtedy musiało się rozlać. Lało jak z cebra.
- Kochanie, chyba nie idziesz na piechotę! - powiedziała zmartwiona ciocia - Może ktoś po ciebie przyjedzie?
- Hmn.. Taty nie ma, Marlenka u koleżanki.. Łukasz powinien być w domu..
- Co to za Łukasz ;> Narzeczony?
- Cioooociuuuuuu...
- No co pytam tylko. A właśnie - ile jeszcze będziesz w Polsce?
- Wylatuje za tydzień.. Końcem lipca.
- Uuu.. To szkoda. Ania musi się pospieszyć..
- Z czym..
- No prosić na wesele. Będzie w październiku.
- To jednak się pobierają?
- Tak, tak ;) Ale jak widzę osobę towarzyszącą już masz. - powiedziała, patrząc na wchodzącego do sklepu Łukasza
- Ciociuuuu....
- Dzień dobry. - przywitał się chłopak
- Wtam, witam.
- Na co potrzebujesz towarzysza? - spytał mnie
- Na wesele.
- Kiedy?
- W październiku.
- Hmn.. zdaje się, że mam wtedy wolne;p
- To dobrze ;D
- Okej, okej. Ja was nie trzymam - zmykajcie. :)
- Pa ciociu, do jutra.
- Do widzenia.
Opuściliśmy sklep.
- Czyje to wesele?
- Kuzynki.
- Aha.
______________
Wróciliśmy do domu.
- Czyli mam rozumieć, że awansowałem na stanowisko Twojego chłopaka?
- No na to wygląda ;)
- No to fajnie.. ;p Co dziś robimy?
- Hmn... idziemy na zakupy!
- Po cooo?
- Żeby zrobić zapasy do Anglii..- powiedziałam
- Mało tam spożywczaków? - popukał się w czoło
- Ale Iza mnie zamorduje, jak jej nie przywiozę Polskiego jedzenia. A przynajmniej przepisów. Wstąpimy do babci. - odparłam
- ?
- No po przepisy.. na pierogi i takie tam.
- Ale ty będziesz gotować?
- Chyba cie coś boli! Będziesz musiał mi pomagać..
- No dobra...
- No to już, kto prowadzi?
- Ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz