sobota, 2 czerwca 2012

Rozdział 74

(Mała Czarna)
- Cholera... - mruknęłam wchodząc do cichego, ciemnego domu
- Czeesć kochanie..e.e. csiestalo? - zapytał zaspany Łukasz
- Byłam na komendzie. - powiedziałam rzucając torebkę w kąt pokoju - Blondi na horyzoncie.. Znowu się w coś wpakował. - wyrzuciłam z siebie jednym tchem
- Aha.. - mruknął chłopak ocknąwszy się trochę
Dopiero dotarło do mnie co powiedział.
- A co u ciebie KOCHANIE? ;> - spytałam
- A nic..uaaaoo - ziewnął
Popatrzyłam na niego z rozbawieniem.
- Okay. Ja mam dość wrażeń jak na jeden dzień, idę spać.
Poszłam do swojego pokoju. Za drzwiami była sypialnia Łukasza więc zasypiając słyszałam włączone tv.

Rano obudziłam się, przetarłam oczy i poczułam się jakoś dziwnie.
Jakby... ktoś mnie obejmował?!?!
Zaskoczona taką myślą odwróciłam się na drugi bok i zobaczyłam twarz Łukasza. Tak mnie to zaskoczyło, że na sekundę zastygłam w bezruchu bezradnie wpatrując się w leżącego obok mnie chłopaka.
Obudziłam go.
-  Łukasz co ty tu do cholery robisz?
- Cssiestaloloo? - ziewnął
- Ekhem...
- O kur... - zerwał się na równe nogi
- Co to ma znaczyć?
- *** pomyliłem pokoje!
- No właśnie widze!
- OMG..  ale wtopa... Magda przepraszam.boże.. ale mi głupio....y.. - dukał na przemian rumieniąc się i blednąc
- Taa pomyłka;> - popatrzyłam na niego podejrzliwie - Spadaj do siebie! Ale już :D
- Tak jest pani kapitan! - zasalutował i odmaszerował nadal czerwony jak burak
Popatrzyłam na zegarek - 7.35.
Położyłam się i znowu zasnęłam.
_
Gdy wstałam Łukasza nie było i wgl. cały dzień znikał mi z oczu.
Pojechałam z Leną na zakupy, kupiłam sobie nowe trampki, kilka spinek do włosów i 2 pary spodni.
Wróciłam ok. 14, ugotowałam obiad - spaghetti. I sprawdziwszy, że Niall nie skonsumuje mojej kochanej potrawy zamknęłam się w swoim pokoju.
Wieczorem ktoś zapukał do drzwi.
Otworzył Niall, który w tym czasie był u Izy.
- Maaaaagdaaaaa..
- Co?
- Ktoś do ciebie. - powiedział ze złośliwym uśmiechem Horan
- Dobry wieczór... -
- Hejka mała.
...
- No co? Nie poznajesz swojego starego kumpla? - powiedział stojący przede mną szczupły, niewysoki blondyn.
- ...my się znamy..? - wykrztusiłam
Popatrzyłam mu w oczy.
Te okropne zielonkawoszare oczy..
To był on...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz