czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 78

(Mała Czarna)
Ubrałam się szybko, zjadłam śniadanie i poszłam po walizki. Usiadłam na łóżku.
Popatrzyłam na stojące na półce zdjęcia. Podeszłam i wzięłam jedno do ręki.
Ja i Aleks. Po policzku spłynęła mi łza. Niedawno minął rok od jego śmierci.
Nikogo nie darzyłam takim uczuciem jak jego.  Zayn, Harry.. nawet Nico. To były przelotne znajomości.
Druga łza.
Trzecia.
Czwarta..
Piąt...
Nie!
Nie rozpłacze się teraz. - pomyślałam.
Ogarnęłam się, odegnałam od siebie bolesne wspomnienia i pojechałam na lotnisko.
Wsiadłam do samolotu i wzięłam do ręki książkę - coś o templariuszach.
Przeszedł ktoś obok mnie.
- Mogę usiąść? - zapytał znajomy głos
- Taak. - powiedziałam odruchowo nie odrywając wzroku od książki
Minęło dobre 15 minut, już lecieliśmy.
- Ekhem.. przepraszam, ja tu tak sam zajadam.. może chcesz? - zapytał znowu znajomy głos
Niechętnie oderwałam się od interesującej lektury.
I aż mnie zatkało gdy zobaczyłam kto usiadł obok mnie.
- Łukasz?!? Co ty tu robisz?
- Lecę do Polski, nie widać? - powiedział ze stoickim spokojem podsuwając mi paczkę solonych orzeszków
- Dzięki. - odparłam częstując się - Odbiło ci?
- Nie myślałaś chyba, że puszczę cię samą do kraju po tym, jak blondi ci groził?!
- Nic mi nie będzie.
- Teraz już tak. - rzekł i uśmiechnął się z satysfakcją
Wróciłam do lektury nie mogąc pozbyć się tego uczucia "ciepła' w sercu...
No bo w końcu poleciał ze mną...
___
Wylądowaliśmy. Pojechałam do Wrocławia do ojca i Marlenki.
Jak się okazało w domu czekały pokoje dla mnie i dla Łukasza (!)..
Mała pokazała mi swoje najnowsze rysunki i szkice, ucieszyła się z prezentów jakie jej przywiozłam z Anglii.
Pochodziłam z Łukaszem trochę po Wrocławiu, wzięliśmy Lenkę na pizzę i ruszyliśmy z powrotem do domu.
Po drodze podbiegł do mnie jakiś młody chłopak wcisnął mi do ręki kartkę i uciekł równie szybko jak przyszedł.
- Co tam pisze? - zapytał Łukasz
- "18 w kawiarence 'U Bogusia" stolik E6 jutro"
Łukasz popatrzył na mnie pytająco.
- 'U Bogusia" czyli tam gdzie zawsze.. - westchnęłam - A stolik E6 to ten, na który nie sięga monitoring i można spokojnie załatwiać interesy. Chyba blondi mówił prawdę.
Chłopak na chwilę spochmurniał.
- No widzisz.. dobrze, że tu z tobą przyjechałem.
- No chyba tak. - powiedziałam
Widząc jego poważną minę uśmiechnęłam się do niego. 'Oduśmiechnął się'.
I znowu tu nieznośne 'ciepło' w środku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz