(Mała Czarna)
Siedziałam z Łukaszem przy stoliku E6 w kawiarence potocznie zwanej 'U Bogusia".
Właściciel pewnie miałby nam za złe taką kuriozalną nazwę, ale nie o tym teraz myślałam.
Blondi wszedł i przysiadł się do nas. Nie był sam.
- Siemasz Czarna. Kope lat. - powiedział Łysy ignorując mojego towarzysza
- Cześć. No trochę..
- Gdzie się teraz obracasz?
- Anglia. Polska. Studia. - odpowiedziałam lakonicznie
- Słyszałem, że porzuciłaś dawne interesy - kontynuował.
- Tak.
- Mam nadzieje, że nie przyszło ci do głowy kogoś wsypać.. Pamiętasz jak traktowaliśmy kapusiów.
Wzdrygnęłam się mimo woli.
- Pamiętam. Nie spodziewałam się, że mój stary kumpel posądzi mnie kiedykolwiek o niedyskrecje. - udałam obrażoną
- Zanim ci odpowiem - co tu robi ten laluś? - zapytał dostrzegłszy Łukasza - Nie mogę sobie przypomnieć skąd go znam, a wiesz jak nie lubię, by ktoś niepowołany był mieszany w nasze interesy. - warknął - Jeśli to nie twój chłopak, to możemy mu spokojnie obić tą gogusiowatą buźką, bo kogo jak kogo, ale znajomych Czarnej się szanuje. - powiedział stanowczo, wrogo patrząc na Łukasza
- To mój chłopak. - odparłam bez zastanowienia. Wciągnęłam go w to ( oj bez przesady - sam chciał), to nie będę go narażać na jakieś nadprogramowe siniaki. Żeby to był jedyny powód...ekhem..
Łukasz nic nie dał po sobie poznać.
- No to gratuluję.. Nie, nie tobie Czarna. - dodał ze śmiechem Blondi włączając się do rozmowy - Temu tutaj. Masz dziewczynę z charakterem. - powiedział złośliwie
- Ja przynajmniej m a m charakter.
- Dobra.. skończcie to. - mruknął Łysy - Czyli zostaje tak jak dawniej, Magda. - powiedział mi po imieniu pierwszy raz tego wieczoru
- Tak jak dawniej. I na przyszłość - nie wierz we wszystko ci powie Blondas.
- Spoko. ;)
- Dobranoc g o ł ą b e c z k i.. - powiedział przesłodzonym głosem blondyn
- Do zobaczenia ż m i j o ;) - odpowiedziałam z cynicznym uśmiechem
Wyszliśmy z kawiarenki. Wracałam z Łukasze do domu.
- Dzięki. - mruknął
- Przynajmniej mam spokój z blondasem, bo on gotów mnie jeszcze nachodzić..
- Spróbowałby! - powiedział chłopak tonem, od którego nie można by się nie roześmiać
- :D
- Przy mnie nie musisz się martwić o jakiś napuszonych blondimenów. Dam sobie z nimi radę. Ostetecznie można kupić środek na insekty. Taka żmija też ucieknie.;D
- Wiem... Ale nie lepiej byłoby gdybyś został w Anglii i cieszył się wakacjami?
- Chyba raczej: ...i czekał aż coś ci się stanie ze strony tych gburów?
- Oj nie przesadzaj. Kiedyś byłam ... hmn... 'po ciemnej stronie mocy'..
- Chyba prawa..
- Oj nie przesadza.. Ty nigdy nie zrobiłeś niczego głupiego?
- Bo to raz..
- No to widzisz..
- Ale nie sprzedawałem narkotyków.
- Ja też nie. Masz bardzo ograniczone pojęcie o tym co robiłam.
- A co robiłaś?
- Przemyt głównie.
- Mhm.. - mruknął - To przecież nic takiego.
Doszliśmy do domu.
- Znalazł się święty. - burknęłam wchodząc do swojego pokoju
- Oh, przestań.
- ....
- Magda...
Usiadłam na łóżku i ostentacyjnie włączyłam laptopa.
- Maaagdddaaaa... - powiedział przysuwając się
- ...
- Maaaggdaaaaa.. - powiedział przysuwając się jeszcze bliżej, tak, że siedział obok mnie
- Madziuuuuuu... - wyszeptał zamykając laptopa
- Ej no co już! - krzyknęłam
- Nie fochaj sie.
- Ty mi tu nie 'Madziuj'..tylko..
- Tylko co? - zapytał z figlarnym błyskiem w oczach
- Tylko...BR)OŃ SIĘ! - krzyknęłam, porwałam z łóżka największą poduchę, która zaraz wylądowała na twarzy chłopaka.
A poduszek i poduch w pokoju miałam dużo, różnych rozmiarów, faktury, w kolorowych poszewkach, haftowane, drukowane. Istny raj na bitwę na poduchy.
Łukasz nie został mi długo dłużny. Zaraz okładaliśmy się poduszkami jak małe dzieci.
Marlenka zaintrygowana naszymi hałasami i okrzykami wojennymi stanęła w drzwiach mojego pokoju.
- Jak dzieci.. No dosłownie.. Jak dzieci.. - westchnęła teatralnie z udawaną 'dezaprobatą' i wróciła do siebie.
Wybuchnęliśmy donośnym śmiechem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz