(oczami Klaudii)
Ogarnęłam się powoli. Były wakacje. Niedługo koniec lipca, a ja miałam to tracić przez L..
nie.! Bałam się nawet pomyśleć jego imię.
To już koniec.
Byłam na dzisiaj umówiona z Danielem.
Poszliśmy oczywiście do MSC.
Zamówiłam ogromneeeego shake'a.
Objadanie się to najlepszy sposób na złamane serce. W tym momencie nie liczyły się dla mnie dodatkowe kilogramy.
- Co robisz w Anglii? - spytał chłopak
- Studiuję. I mieszkam z koleżankami.
- Aha.. Myślisz zamieszkać tu na stałe?
- Nie. chyba niee.. Poza tym to dom Magdy więc wiesz.. Kiedyś trzeba będzie znaleźć coś swojego.. ale to pewnie w Polsce. A ty co tu robisz?
- Ja? Odwiedzam rodzinę.
- A jak jest w Australii?
- Fajnie:D Ale i tak wolę Polskę.. Gdyby nie praca taty, już dawno wróciłbym do kraju. - odparł chłopak
- To kogo tu masz?
- Kuzynkę i wujka.
- Aha.. fajnie;) - mruknęłam
- No nawet.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, gdy do baru weszła Eleonore. I razem z nią Lou.
Nie zauważył mnie na szczęście. Zresztą jak miał mnie zauważyć, skoro cały czas był wpatrzony w tą....dziewczynę.
Przywołałam się do porządku.
Ale nie mogłam tu być, kiedy był tu również Lou.
- Ekhem.. stało się coś? - zapytał Daniel widząc moje zdenerwowanie
- Mhm... trochę mi słabo.. może chodźmy się przejść?
- Okkeyy? Jak chcesz.
- Tak chodźmy.
Wymknęłam się niezauważona przez Lou. I dobrze.
Pochodziliśmy z Danielem trochę po parku i uspokoiłam się.
Jednak moje myśli cały czas krążyły wokół mojego byłego.
- Halo.. Klaudia? - zapytał zniecierpliwiony Daniel
- yy.. słucham? - zapytałam rozdrażniona
- Pytałem czy nie masz nic przeciwko, żebyśmy umówili się na jutro?
- Nie..Tzn. Tak. Tzn. nie. - pogubiłam się
- ?
- Wiesz.. nie najlepiej się czuję. Umówimy się innym razem. Ok?
- ...dobra.
- Ja musze.. muszę już iść.
- Okkej.
- To.. cześć.
- Na razie.
I poszłam. Nim dotarłam do domu zaczęło padać, i weszłam do mieszkania cała mokra. Iza była u siebie.
Przebrałam się, zjadłam coś i zamknęłam się w pokoju. Rozglądnęłam się po pokoju.
Mój wzrok spoczął na zdjęciu. Moim i Lou.
Wzięłam ramkę do ręki i cisnęłam nią o podłogę.
Szkło rozbiło się i rozproszyło po całym pokoju.
Wzięłam ostrożnie zdjęcie, ale przecięłam palec kawałkiem szkła.
Czerwone krople zaczęły się powoli sączyć na słoneczną fotografię.
Po chwili dołączył do nich moje łzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz