piątek, 25 maja 2012

Rozdział 65

(oczami Klaudii)

...i pociągnęłam go za rękaw. Pokazałam mu prawie całe miasto. Przy okazji wstępowaliśmy do moich ulubionych sklepów. Lou nie rozumiał dużo, bo w końcu jesteśmy w Polsce. No ale trudno. Musze się z kimś porozumiewać np. w sklepach. Wieczorem poszliśmy do kawiarenki. Pogadaliśmy i wgl. Gadaliśmy po angielsku więc ludzie często się nam przyglądali. Potem poszliśmy do mojego domu. Pokazałam Louisowi "jego" pokój i poszłam do siebie. Wykąpałam się i umyłam włosy. Następnie odwiedziłam Louisa. Pogadaliśmy i nie tylko :D
Usnęłam na jego kolanach, bo zaczęliśmy oglądać jakiś beznadziejny film. Czułam jeszcze jak mój chłopak  zanosi mnie do mojego pokoju, a następnie udaje się do swojego pokoju. Rano się obudziłam i zaspana zeszłam na dół. To co tam zobaczyłam zatkało mnie.!
Lou i moja mama w kuchni robią śniadanie. Śmieją się przy tym, jakby mięli ubaw po pachy.
-Z czego tak śmiejecie.?- zapytałam
-A no wiesz..- zaczął Louis.
-No mów..!
-Kochanie nie denerwuj się. Opowiadałam Louisowi o twoich historiach z dzieciństwa.- oznajmiła mama
-O nie..
-Co.? To nic takiego.!- "dowaliła" mi  mama'
-To nic takiego.? Zapewne powiedziałaś mu o moich 10 urodzinach i innych głupich robionych przeze mnie rzeczach.
-Ale one są słodkie..- zaczął Lou
-Naprawdę tak myślisz.?
-Oczywiście.. ja też kiedyś powiem Ci o moich.
-Oj nie, nie. Chce je usłyszeć od twojej mamy. Ty mi nie powiesz wszystkiego.
Nie potrafiłam się na niego długo gniewać. Podeszłam do niego pocałowaliśmy się.  Po śniadaniu poszliśmy na miasto. Spotkałam znajomych i przedstawiłam im Lou. Następnie postanowiliśmy pójść do szpitala....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz