piątek, 25 maja 2012

Rozdział 66

(Mała Czarna)Wychodząc z komisariatu nie mogłam się pozbyć z przed oczu tej okropnej twarzy.
To był on.
Blondyn.
Zielonkawoszare oczy.
Na samo wspomnienie przeszedł mnie dreszcz.
Mój był€ chłopak z Polski. To m.in. dzięki niemu zaczęłam ćwiczyć karate. Wszystko było ok, gdyby nie zaczął pić. Potem doszła heroina. Stoczył się. Jak z nim zerwałam, to..
Odgoniłam od siebie niechciane wspomnienia.
Zamknięty rozdział.
Przyszłam do domu gdzie czekał na mnie nowonazwany Tofik. <3
Iza :)
...
i Niall. -.-
.. który na mój widok okazał wielkie zdziwienie.
- Co ty tu robisz? - zapytał
- Mieszkam ciołku. - mruknęłam
- To wiem. Ale przecież mieli cie zamknąć.!
- Co?
- To znaczy.no..y..a nie
- Ciekawa jestem dlaczego ciebie jeszcze nie zamknęli! - warknęłam
- Bo jestem normalny idiotko!
- Odezwał się ten normalny!
- No a może nie?
- No nie bardzo!
- Nie bardzo to ty masz w głowie poukładane..
- Zaraz będziesz miał nie bardzo poukładaną twarz!
- Ha. ha. ha. idź sie leczyć debilko!
Trzasnęłam Horana w morde. Z liścia.
- Au... odwala ci już całkiem?
- Magda ogarnij sie!   wrzasnęła Iza
- Weź stąd tego swojego chłopaka...
- A żebyś wiedziała. Nial chodź. Idziemy.

I poszli. A psa zostawili.
Wzięłam osamotnionego Tofika i zawiozłam go do domu chłopaków, gdzie zastałam oglądających film Zayna i Harry'ego.
- Hejka!
- Cześć ślicznotko! - zawołał Zayn
- To jest on! Tofik! :D - powiedziałam
- Ale ja mówiłem do ciebie ;P
Uściskaliśmy się na powitanie.
- A o mnie już zapomniałaś? - zapytał Harry
- Nie śmiałabym :P
- A co to za słodziak? Twój? - pytał  Zayn
- Nie Izy i Nialla.
- ?
- Zostawili go samego ze mną w domu po tym jak Niall nazwał mnie debilką, a ja mu przywaliłam - co mu się już dawno zresztą należało!
- Ou.. To musiało boleć. -stwierdził Harry
- I dobrze:P
- Co nie znaczy, że mogli zostawić taką słodką psinkę samą! - powiedział Zayn bawiąc się z Tofikiem
- Śpieszy ci sie? - zapytał  mnie Harry
- Nawet nie, bo co?
- Bo oglądamy fajny film, zostaniesz?
- Jasne ;)
____
Wracałam do domu. Pustego domu.
Było już dobrze po 22.
Siedziałam przy laptopie, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
Otworzyłam.
W drzwiach stał on.
On.
A na imię mu było...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz