(Mała Czarna)
Siedziałam na łóżku i bezmyślnie wpatrywałam się w ścianę.
Czy ja muszę mieć takiego pecha do chłopaków?
Wstałam, ubrałam się i stwierdziłam, że muszę jakoś odreagować.
Zadzwoniłam do taty.
Zamówiłam bilet na najbliższy samolot do Polski.
Wylatywałam za 3 dni.
Weszłam do kuchni gdzie zastałam rozzłoszczoną Klaudię oraz Izę rozmawiającą z Niall'em. Na razie panowało zawieszenie broni.
Podeszłam do - jak zwykle - pustej lodówki.
- Ej trzeba jechać na zakupy.. Zajmę się tym zaraz, tylko gdzie ja zostawiłam mój serek mascarpone.Miałam go dzisiaj dodać do mojego tiramisu na...
Zamilkłam, gdy zobaczyłam co właśnie kończy zżerać Niall.
- Czyś ty ogłupiał do reszty? - zapytałam patrząc ze zgrozą na ziejący pustką talerz
- No co? Nic innego w lodówce nie było!
- Kto ci pozwolił wyżerać zawartość mojej lodówki ja się pytam?
- Iza.
Popatrzyłam na Izę pytająco.
- No wielkie halo robisz z powodu głupego sera... Kupisz sobie drugi..
- Proszę bardzo - kup mi jakieś dziadostwo w supermarkecie..
- Ogarnij sie..
- Ej no sorry Niall. Ja nie przesiaduje w twoim domu 24h na dobe, nie obrażam cię w nim i nie wyżeram ci wszystkiego co w nim jadalne!
- A ja nie jestem chory psychicznie. Widzisz - jesteśmy kwita.
W tym momencie do kuchni wszedł Łukasz.
- Stary - wyluzuj. - powiedział do Horana
- A ty to niby kto?
- Łukasz.
- Nie wtrącaj się ok?
- A kim ty jesteś?
- Chłopakiem Izy. A ty?
- Mieszkańcem tego domu i nie pozwolę obrażać jego właścicielki, więc albo się dostosujesz albo wypad!
- Ok. Idziemy - Iza!
- Nial przestań. Sam zaczynasz. Trzeba było jej zostawić ten ser!
- Mi nie chodzi o sam ser. Mi chodzi o jakieś zasady. Ten debil wysiaduje tu całymi dniami i ciągle mu coś nie pasuje.
- To ty jesteś jakaś dziwna..
-Dobra. Koniec. Łukasz chodź, jedziemy na zakupy.
___
- Ok. serek mascarpone, biszkopty... Do tiramisu wszystko mam. Co teraz? - zapytałam buszując po sklepowych półkach załadowanych żywnością.
- Hmn.. FRUGO... czarne, białe, zielone, różowe, żółte, pomarańczowe, niebieskie, czerwone.. są wszystkie!
- Okaay :D
- Dzisiaj robimy wyżerkę, prawda?
- No powiedzmy :)
- Nie zapraszamy Niall'a?
- Oczywiście!
- No to możemy zrobić FRUGO'wy barek :d
- Dobry pomysł - przyznałam
-ok.. co jeszcze bierzemy?
- Chodź na nabiał! - powiedziałam i pociągnęłam go w stronę wielkich, sklepowych lodówek
__
Wróciliśmy obładowani różnej wielkości torbami.
Zaprosiłam Lenę, Cynthię, Doriana, Oscara, Olivie ( tą od Nico). Byłam też ja i Łukasz. Przyszedł Rafał.
Zjedliśmy pyszne tiramisu, każdy miał inny kolor FRUGO i rozmawialiśmy.
- Dlaczego tu nie ma Nico? -zapytał w końcu Rafał
- A dlaczego miałby być? - odparłam - Jest Olivia! (która z nim zresztą nie zerwała!)
- Przecież to twój chłopak!
-No jak widzisz, już nie.
Rafałowi jakby poprawił się humor.
Wdał się w dyskusję z Łukaszem na jakieś 'męskie' tematy.
Lena i Oscar opowiadali nam o swojej wakacyjnej podróży podczas której się zaręczyli.
Na palcu Leny lśnił łagodnym blaskiem pierścionek z niebieskim oczkiem.
Dorian - nasz spokojny samotnik - opowiadał nam jak to jest u niego w Niemczech - skąd pochodzi.
Cynthia - miejscowa - wymieniała nazwy i lokalizacje najfajniejszych sklepów w Londynie i sprzeczały się z Olivią do którego salony lepiej pójść.
Wszystko byłoby ok.. Gdyby nie jeden mały epizod.
To było wieczorem - pod koniec spotkania.
Zostaliśmy tylko Olivia, Lena, Oscar, Łukasz i ja.
Przeszedł policjant i znowu poprosił na przesłuchanie.
Doszły nowe fakty w sprawie i miałam rozpoznać podejrzanego.
O nie! - krzyknęłam w duchu widząc zdjęcie podejrzanego.
ON był w Londynie.
JEGO twarz była na zdjęciu, zrobionym w okolicy MOJEGO domu.
To był....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz