(Oczami Klaudii)
Ja i Louis nadal jesteśmy w Polsce. Sara jest już tydzień po operacji. Wszystko się udało .
Martwi mnie to , że Damian nie odzywa się do niej już od dłuższego czasu.
Właśnie szłam ją odwiedzić. Louis poszedł przejść się po mieście . Mam nadzieję , że sobie poradzi i się nie zgubi ;)
Wyszłam z domu i po 30 minutach byłam na miejscu . Wjechałam windą na odpowiednie piętro i weszłam do sali.
-Hej .-przywitałam się.
-Cześć.-powiedziała obojętnie.
-Coś się stało?
-Damian mnie rzucił.
-Co ?
-No , powiedział , że mnie nie chce.
-Aha . Co za idiota.
-Dobra , nie przejmuj się i tak go nie kochałam. - mówiła spokojnie.
-I ty to tak normalnie mówisz ?
-No przecież Ci mówię , że go nie kochałam !
-Dobra , jak sobie chcesz.
Gadałyśmy jakieś 2 godziny . Musiałam iść do WC.
Miałam wychodzić , gdy nagle do sali wszedł Louis . Powiedziałam mu , żeby poczekał z Sarą , a ja zaraz wrócę.
Lou usiadł na krześle i zapytał Sary :
-Jak się czujesz ?
-Dobrze. Jesteś bardzo przystojny. - powiedziała Sara.
-Taa ... tylko nie zapomnij o tym , że masz chłopaka , a ja dziewczynę.
-Rzucił mnie .
-Aha.
-Ale wiesz , mówię serio jesteś bardzo przystojny. - rzekła i położyła rękę na jego nodze.
Louis szybko ją wziął.
-Nie słyszysz co do Ciebie mówię ?! - krzyknął.
-Oj , wyluzuj.
-Nie zbliżaj się do mnie .
Weszłam do sali i oznajmiłam , że musimy już wracać.
-No to pa kuzynko. -powiedziałam do niej i pocałowałam w policzek.
-Paa .
-Narka.- pożegnał się Lou.
-Paaa !
Ruszyliśmy w stronę domu.
-Ej , co ty taki wkurzony ? - zapytałam.
-Nie jestem wkurzony. - odpowiedział spokojnie .
-Nie chcesz mówić , to nie..
-Na kiedy mamy zarezerwowane bilety do Londynu ?
-Na piątek , czyli mamy jeszcze 4 dni .
-To fajnie .
-Co ty na to , żebyśmy poszli na zakupy ?
-hmm... nie chcę mi się.
-Trudno , musisz ze mną iść ! - krzyknęłam i pociągnęłam go za rękę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz