czwartek, 12 kwietnia 2012

Rozdział 52


(oczami Izy)

… Wynik był prosty… NIE jestem w ciąży. Nie wiem czemu, ale w sumie szkoda mi było. Fajnie by było, gdybym miała małe baby…  :D
Tak poza tym, to egzamin nawet dobrze mi poszedł. Z czego się bardzo cieszę..! Może wreszcie jakaś pozytywna ocena na studiach J
Następnego dnia widziałam, że Niall chodzi cały podenerwowany. Postanowiłam się zapytać o co chodzi.
-Kochanie.. o co chodzi.??
-A o co niby miałoby chodzić.??
-Widzę, że chodzisz cały zdenerwowany..
-Nie, nie ważne.. przejdzie mi.
-Ale co.??
-Nie upieraj się..
-Ale ja się nie upieram, tylko spróbuje pomóc mojemu chłopakowi.. ale on najwidoczniej nie chce mojej pomocy.!- teraz to ja byłam wściekła
-Chcesz mi pomóc.?? Proszę bardzo:  Jakie niedawno odstawiałem numery.?? A może tej całej twojej przyjaciółeczce o ciebie chodziło.??
-Jakie znowu numery.??- i w tym momencie przypomniałam sobie całą sytuację z dnia, kiedy chłopacy wyjechali do Niemiec…. Wszystkie wspomnienia powróciły, chociaż aż tak bardzo nie odeszły, czułam się urażona.
-Ty mi to wytłumacz..
-Nie ważne..
-Przecież jestem twoim chłopakiem….
-Nie chciałbyś tego usłyszeć.!!
-Chce usłyszeć prawdę..
I w tym momencie zwymiotowałam . Może dlatego, że bardzo mało jadłam. Przecież w ciąży nie jestem.!!
-Nic Ci nie jest.??- spytał nagle uspokojony Horan
-Nie, już powinnam iść- i wyszłam z jego domu. Próbował mnie zatrzymać, wołał i nie tylko, ale ja szłam przed siebie. W końcu napisałam do niego sms-a o treści: Przepraszam, że nie posprzątałam. Dostałam natychmiastową odpowiedź:  Nic nie szkodzi. Powiedz o co chodzi.. proszę.. <3 .Nie odpisałam na tego sms-a. Weszłam do domu i poszłam do siebie. Umyłam w mojej łazience twarz. Przyglądnęłam się sobie w ogromnym lusterku.  Widziałam swoje „tłuste”, jak dla mnie ręce, nogi i brzuch. `Muszę schudnąć. To dla tego Niall mnie nie chce`- pomyślałam.  Byłam strasznie głodna, ale wiedziałam, że nie mogę tak dużo jeść.  Zeszłam na dół i zrobiłam sobie jedną maluteńką kanapkę. Gdyby ktoś mnie teraz zobaczył pomyślałby, że to nie ja. Jeszcze jak nie jadłam przez 2 dni. Do mnie to nie podobne. Zdziwiłby się ten ktoś na maxaaaa…. Wzięłam talerz, odwróciłam się i  nie wiedziałam co powiedzieć, bo zobaczyłam…….

1 komentarz:

  1. co zobaczyłaś!? proszę, proszę, proszę, powiedz, co zobaczyłaś!!!???
    zapraszam na longbreak.blogspot.com

    PS i tak się dowiem, co w końcu zobaczyłaś!

    OdpowiedzUsuń