czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 44

Mała Czarna

Grzeczna, miła Iza... Eh... Nigdy nie wiadomo co to w człowieku siedzi :D
Mnie to już chyba nic nie zdziwi.. Widziałam już w życiu tylu ćpunów, narkomanów i alkoholików, że ten "epizod" to nic...
Po zajęciach wpadł do mnie (czyli do chłopaków) Rafał i zaprosił na pizzę.
- Jeśli się nie odchudzasz, to może poszlibyśmy na pizze? - zapytał
- A co powinnam? :D
- Nie, no co ty. Wyglądasz świetnie ;)
- No to zgoda;)

I poszliśmy.. tematem rozmów (przy ogromnej pizzy = ser, pieczarki, ser, szynka, salami, ser, ser + keczup i coli) były bomby atomowe, nowe samoloty itp. Pierwszy raz spotkałam gościa, z którym mogę swobodnie porozmawiać na interesujące mnie tematy, i który nie będzie ode mnie oczekiwał zachowania, słodkiej, głupiej, potakującej blondynki (bez urazy).
Potem Rafał odwiózł mnie do domu.
Oddzwoniłam do Harrego (3 nieodebrane połączenia).
Wracają jutro. U nas już dzisiaj skończył się remont, więc to ostatnia noc tutaj.
Szybko minęło.
Zeszłam do kuchni pogadać z dziewczynami.
- Magda, gdzieś ty była? - zapytała Klaudia
- Z Rafałem na pizzy.
- Z kim?
- Z Rafałem.
- A kto to? - to Iza
- Ten gość z dyskoteki.
- Ten od narkotyków? - to Klaudia
- Nie ten drugi:P  - odpowiedziałam
- Aha.. spoko. - to Iza
W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Iza poszła otworzyć. Kubek z kawą który trzymała w ręce wypadł. Napój rozlał się po podłodze, na której leżały kawałki szkła.
Przyszedł...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz