niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział 54

Mała Czarna
O_o
Sara ma raka....
Klaudia dzisiaj rano wyjechała do Polski... oczywiście z Louisem..
Natknęłam się w drzwiach na Nialla...
Rzuciłam mu wrogie spojrzenie i pobiegłam na trening. Doszedł nowy chłopak - Nico.
Całkiem, całkiem. (:D)
Po treningu wszyscy poszliśmy na basen, żeby trochę odetchnąć.
Ja, Rafał, Lena i Oscar, Ray, Lucy, Dorian i Cynthia.
No i Nico. (:D)
Okazało się, że wynajmuje (Nico) mieszkanie naszej sąsiadki, która wyjechała do USA.
Więc wracaliśmy siłą rzeczy razem do domu..
Gdy byliśmy już blisko mieszkań, zobaczyłam samochód Nialla stojący przed bramą.
- Niech go szlag! - mruknęłam po polsku
- Mówisz po polsku? - zapytał zdziwiony Nico
- Tak.. a ty... skąd?
- Moja matka jest Polką. Wychowałem się co prawda w Anglii, ale żeby dogadać się z dziadkami musiałem uczyć się polskiego.
- Aha.. fajnie;)
- No. ;D Do jutra...
-..? - popatrzyłam na niego ze zdziwieniem
- No chyba jutro też idziemy na basen?
- Aaa.. tak jasne;)
- No to do jutra....albo w sumie to do dzisiaj... chyba wpadne pożyczyć cukru ;P
- To wpadaj. Cześć;)

Pożegnaliśmy się.. W domu trochę ścięłam się z Niallem. Gdy przyszła Iza udawaliśmy, że wszystko jest w porządku...
Było wczesne popołudnie, Lenka miała zaraz wrócić z kursu rysunku, na który się tu zapisała.
Stwierdziłam, że wypadałoby coś upichcić. Właśnie zabierałam się za wykładanie kolejnej porcji racuchów, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
Byłam przekonana, że to Marlenka.
- Wejdź! - zawołałam - Upiekłam ci racuchy;D
Do kuchni wszedł Zayn. Minę miał nietęgą..
- Dzięki... - powiedział smętnie
- O heej... to ty... - westchnełam  -Izy ani Klaudii nie ma.
- Wiem.. Ja do ciebie... Masz chwilę czasu, bo musimy pogadać....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz