poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rozdział 60

Mała Czarna

- Ale, że co? - wykrztusiłam
- No i dlatego muszę to z tobą obgadać... - zakończyła Iza
- Chyba cie porąbało.... zamieszkać z takim psychopatą? To jest jakiś totalny złom, ma do mnie bezpodstawne uprzedzenia i wgl. to jest jakiś chory pomysł. - wyrzuciłam z siebie to co mnie dręczyło od dawna
- Ja nie chce z nim zamieszkać... to chyba za wcześnie... zresztą co ja zrobie z tym psem? - westchnęła Iza - No i jeszcze co by na to powiedzieli moim rodzice....

___

Wyszłam z ostatnich  zajęć razem z Nico. Rafał ostatnio chodzi jakiś obrażony i prawie się do mnie nie odzywa...
Olałam to - jak strzela fochy to jego strata. Lena wyjechała na wakacje do Hiszpanii, a ja zostałam na razie w Anglii.
Tak więc wracaliśmy z Nico. Wstąpiliśmy na lody i szliśmy razem do domu rozmawiając.
Zatrzymaliśmy się chwilę w parku.
Usiedliśmy na ławce. i skończyliśmy jeść mrożony deser.
Po chwili do Nica przeszedł kolejny (chyba już 7, odkąd wyszliśmy z uczelni esemes).
- Kto cie tak dzisiaj gnębi? - zapytałam
- To znajomi boo...ekhem... mam dzisiaj 20 urodziny no i wiesz... życzenia.. - powiedział
- Aha... ale mi głupio, zupełnie nie wiedziałam, że to dzisiaj.... - powiedziałam i uśmiechnęłam się przepraszająco - No i w związku z tym nie mam dla ciebie żadnego prezentu - westchnęłam
- No nie wiem czy tam żadnego.... - powiedział Nico i troche się zarumienił
- Czyżby? - zapytałam zdziwiona
- No... dobra... nieważne... nic sie nie stało - powiedział i odwrócił wzrok w drugą stronę
- Jak już zacząłeś to skończ! - odpowiedziałam
- No dobra... sama chciałaś. - uprzedził mnie
W jednej chwili znalazł się obok i  mnie pocałował.
- Ej no! - powiedziałam patrząc na niego z wyrzutem
- Przepraszam...- wyszeptał speszony - ja...no wiesz.....
- To chyba ja ci miałam dać prezent! - dokończyłam z uśmiechem
Teraz to ja go pocałowałam.
- Nie wiem czy taki prezent wystarczy - powiedziałam patrząc mu w oczy - ale chyba ci sie podoba!
- Chyba masz racje. - mruknął, patrząc na mnie wzrokiem, od którego ciarki przeszły mi na plecach.

___

Wróciłam do domu " cała w skowronkach".
Iza przyglądała mi się ze zdziwieniem.
- Co brałaś tym razem? Odnawiasz kontakty z Tomkiem ? Jakie prochy tym razem?
- Hmn... Tym razem to się zakochałam droga Izabello! - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju, z satysfakcją obserwując jej zdziwioną minę.
Rozłożyłam się na kanapie przed plazmą, Iza pszyszła i położyła się obok mnie.
-Kto to? - spytała
- Nico.
-Znam go?
- Sąsiad.
-Ze studiów?
-Też..
-Coś więcej da się od ciebie wydusić dzisiaj niż te marne monosylaby? - westchnęła zrezygnowana
- Jest słodki.. - uśmiechnęłam się z rozmarzeniem
-Oj Czarna, Czarna... ja cie już nie poznaje... - powiedziała z udawanym współczuciem i poszła zrobić nam kawę.
_

" Hej!. Ten dzisiejszy dzień... To było niesamowite.
Nie wiem czy do końca realne... ale chyba tak.
Kocham cie.
Nico"

"Tak to było realne;D
Wpadnij do mnie jutro, pójdziemy na basen."

"O której?"

"O 9"

"Będe na pewno :)
Dobranoc kochanie ;*"

"Dobranoc:*"

Uśmiechnęłam się do szklanego ekranu i odłożyłam telefon na stolik nocny.


1 komentarz:

  1. dzieki za komentarz :)

    świetne opowiadanie! wciągnęło mnie.
    pzdr.

    OdpowiedzUsuń