(oczami Izy)
Pogadałam z Czarną. Myślę, że dobrze mi doradziła. Rano jak zwykle po takiej imprezie bolała mnie, a nie... rozwalało mi głowę,.!! Wstałam, umyłam się i ubrałam. Zeszłam na dół. Zobaczyłam siedzącego Iana.
-Ooo.. siemka.!- zaczęłam
-No cześć..
-Jak tam po imprezie.??
-Aaa.. spoko...
-To się cieszę.
-Wiesz.. przyszedłem tu, aby cię gdzieś zabrać..\
-Gdzie.??
-Do kina..
-Okej... :D
-No to chodźmy.
-Jasne, tylko wezmę torebkę.
Poszłam na górę i wzięłam torebkę do której spakowałam błyszczyk, chusteczki, klucze i telefon. Wcześniej napisałam do Nialla sms-a " Dzisiaj jestem zajęta. Przepraszam.Spotkamy się wieczorem.??"
Od razu dostałam odpowiedź " Miałem po Cb przychodzić. Co jest.?" Odpowiedziałam " Nic, nie ważne. Zadzwonię później.!" Zbiegłam na dół, wzięłam sweterek i wyszliśmy z domu. Poszliśmy do kina na film 3D. Było już po południu. Wyszliśmy z budynku, a następnie poszliśmy na lody. Usiedliśmy na ławce w parku. Zaczęłam rozmowę:
-Słuchaj.. mogę się Ciebie poradzić jako przyjaciela.??
-Jasne.. co jest.??
-Bo widzisz Niall chce, żebym z nim zamieszkała.
-Aha...
-Gadałam już Czarną, ale ta jest temu przeciwna.
-Yhymm...
-Klaudia zapewne będzie za. Ona w porównaniu do Magdy lubi mojego chłopaka.
-Hahahaha..
-Ej no..
-No co.??
-Nie nic.. nie ważne.!
-Więc kończysz.??
-Jasne.. I chciałam Cię zapytać co o tym sądzisz ty.??
-Ja.??
-No..
-No więc ja uważam tak: dla mnie trochę za wcześnie, ale to twoja decyzja.
-Dzięki. Pomogłeś mi.
-Nie ma za co..
:)
Poszliśmy do mnie, ale niestety Ian musiał już iść do domu. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Horana z malutkim labradorem.!
.....
piątek, 27 kwietnia 2012
czwartek, 26 kwietnia 2012
Rozdział 61
(Oczami Klaudii)
Ja i Louis nadal jesteśmy w Polsce. Sara jest już tydzień po operacji. Wszystko się udało .
Martwi mnie to , że Damian nie odzywa się do niej już od dłuższego czasu.
Właśnie szłam ją odwiedzić. Louis poszedł przejść się po mieście . Mam nadzieję , że sobie poradzi i się nie zgubi ;)
Wyszłam z domu i po 30 minutach byłam na miejscu . Wjechałam windą na odpowiednie piętro i weszłam do sali.
-Hej .-przywitałam się.
-Cześć.-powiedziała obojętnie.
-Coś się stało?
-Damian mnie rzucił.
-Co ?
-No , powiedział , że mnie nie chce.
-Aha . Co za idiota.
-Dobra , nie przejmuj się i tak go nie kochałam. - mówiła spokojnie.
-I ty to tak normalnie mówisz ?
-No przecież Ci mówię , że go nie kochałam !
-Dobra , jak sobie chcesz.
Gadałyśmy jakieś 2 godziny . Musiałam iść do WC.
Miałam wychodzić , gdy nagle do sali wszedł Louis . Powiedziałam mu , żeby poczekał z Sarą , a ja zaraz wrócę.
Lou usiadł na krześle i zapytał Sary :
-Jak się czujesz ?
-Dobrze. Jesteś bardzo przystojny. - powiedziała Sara.
-Taa ... tylko nie zapomnij o tym , że masz chłopaka , a ja dziewczynę.
-Rzucił mnie .
-Aha.
-Ale wiesz , mówię serio jesteś bardzo przystojny. - rzekła i położyła rękę na jego nodze.
Louis szybko ją wziął.
-Nie słyszysz co do Ciebie mówię ?! - krzyknął.
-Oj , wyluzuj.
-Nie zbliżaj się do mnie .
Weszłam do sali i oznajmiłam , że musimy już wracać.
-No to pa kuzynko. -powiedziałam do niej i pocałowałam w policzek.
-Paa .
-Narka.- pożegnał się Lou.
-Paaa !
Ruszyliśmy w stronę domu.
-Ej , co ty taki wkurzony ? - zapytałam.
-Nie jestem wkurzony. - odpowiedział spokojnie .
-Nie chcesz mówić , to nie..
-Na kiedy mamy zarezerwowane bilety do Londynu ?
-Na piątek , czyli mamy jeszcze 4 dni .
-To fajnie .
-Co ty na to , żebyśmy poszli na zakupy ?
-hmm... nie chcę mi się.
-Trudno , musisz ze mną iść ! - krzyknęłam i pociągnęłam go za rękę.
Ja i Louis nadal jesteśmy w Polsce. Sara jest już tydzień po operacji. Wszystko się udało .
Martwi mnie to , że Damian nie odzywa się do niej już od dłuższego czasu.
Właśnie szłam ją odwiedzić. Louis poszedł przejść się po mieście . Mam nadzieję , że sobie poradzi i się nie zgubi ;)
Wyszłam z domu i po 30 minutach byłam na miejscu . Wjechałam windą na odpowiednie piętro i weszłam do sali.
-Hej .-przywitałam się.
-Cześć.-powiedziała obojętnie.
-Coś się stało?
-Damian mnie rzucił.
-Co ?
-No , powiedział , że mnie nie chce.
-Aha . Co za idiota.
-Dobra , nie przejmuj się i tak go nie kochałam. - mówiła spokojnie.
-I ty to tak normalnie mówisz ?
-No przecież Ci mówię , że go nie kochałam !
-Dobra , jak sobie chcesz.
Gadałyśmy jakieś 2 godziny . Musiałam iść do WC.
Miałam wychodzić , gdy nagle do sali wszedł Louis . Powiedziałam mu , żeby poczekał z Sarą , a ja zaraz wrócę.
Lou usiadł na krześle i zapytał Sary :
-Jak się czujesz ?
-Dobrze. Jesteś bardzo przystojny. - powiedziała Sara.
-Taa ... tylko nie zapomnij o tym , że masz chłopaka , a ja dziewczynę.
-Rzucił mnie .
-Aha.
-Ale wiesz , mówię serio jesteś bardzo przystojny. - rzekła i położyła rękę na jego nodze.
Louis szybko ją wziął.
-Nie słyszysz co do Ciebie mówię ?! - krzyknął.
-Oj , wyluzuj.
-Nie zbliżaj się do mnie .
Weszłam do sali i oznajmiłam , że musimy już wracać.
-No to pa kuzynko. -powiedziałam do niej i pocałowałam w policzek.
-Paa .
-Narka.- pożegnał się Lou.
-Paaa !
Ruszyliśmy w stronę domu.
-Ej , co ty taki wkurzony ? - zapytałam.
-Nie jestem wkurzony. - odpowiedział spokojnie .
-Nie chcesz mówić , to nie..
-Na kiedy mamy zarezerwowane bilety do Londynu ?
-Na piątek , czyli mamy jeszcze 4 dni .
-To fajnie .
-Co ty na to , żebyśmy poszli na zakupy ?
-hmm... nie chcę mi się.
-Trudno , musisz ze mną iść ! - krzyknęłam i pociągnęłam go za rękę.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Rozdział 60
Mała Czarna
- Ale, że co? - wykrztusiłam
- No i dlatego muszę to z tobą obgadać... - zakończyła Iza
- Chyba cie porąbało.... zamieszkać z takim psychopatą? To jest jakiś totalny złom, ma do mnie bezpodstawne uprzedzenia i wgl. to jest jakiś chory pomysł. - wyrzuciłam z siebie to co mnie dręczyło od dawna
- Ja nie chce z nim zamieszkać... to chyba za wcześnie... zresztą co ja zrobie z tym psem? - westchnęła Iza - No i jeszcze co by na to powiedzieli moim rodzice....
___
Wyszłam z ostatnich zajęć razem z Nico. Rafał ostatnio chodzi jakiś obrażony i prawie się do mnie nie odzywa...
Olałam to - jak strzela fochy to jego strata. Lena wyjechała na wakacje do Hiszpanii, a ja zostałam na razie w Anglii.
Tak więc wracaliśmy z Nico. Wstąpiliśmy na lody i szliśmy razem do domu rozmawiając.
Zatrzymaliśmy się chwilę w parku.
Usiedliśmy na ławce. i skończyliśmy jeść mrożony deser.
Po chwili do Nica przeszedł kolejny (chyba już 7, odkąd wyszliśmy z uczelni esemes).
- Kto cie tak dzisiaj gnębi? - zapytałam
- To znajomi boo...ekhem... mam dzisiaj 20 urodziny no i wiesz... życzenia.. - powiedział
- Aha... ale mi głupio, zupełnie nie wiedziałam, że to dzisiaj.... - powiedziałam i uśmiechnęłam się przepraszająco - No i w związku z tym nie mam dla ciebie żadnego prezentu - westchnęłam
- No nie wiem czy tam żadnego.... - powiedział Nico i troche się zarumienił
- Czyżby? - zapytałam zdziwiona
- No... dobra... nieważne... nic sie nie stało - powiedział i odwrócił wzrok w drugą stronę
- Jak już zacząłeś to skończ! - odpowiedziałam
- No dobra... sama chciałaś. - uprzedził mnie
W jednej chwili znalazł się obok i mnie pocałował.
- Ej no! - powiedziałam patrząc na niego z wyrzutem
- Przepraszam...- wyszeptał speszony - ja...no wiesz.....
- To chyba ja ci miałam dać prezent! - dokończyłam z uśmiechem
Teraz to ja go pocałowałam.
- Nie wiem czy taki prezent wystarczy - powiedziałam patrząc mu w oczy - ale chyba ci sie podoba!
- Chyba masz racje. - mruknął, patrząc na mnie wzrokiem, od którego ciarki przeszły mi na plecach.
___
Wróciłam do domu " cała w skowronkach".
Iza przyglądała mi się ze zdziwieniem.
- Co brałaś tym razem? Odnawiasz kontakty z Tomkiem ? Jakie prochy tym razem?
- Hmn... Tym razem to się zakochałam droga Izabello! - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju, z satysfakcją obserwując jej zdziwioną minę.
Rozłożyłam się na kanapie przed plazmą, Iza pszyszła i położyła się obok mnie.
-Kto to? - spytała
- Nico.
-Znam go?
- Sąsiad.
-Ze studiów?
-Też..
-Coś więcej da się od ciebie wydusić dzisiaj niż te marne monosylaby? - westchnęła zrezygnowana
- Jest słodki.. - uśmiechnęłam się z rozmarzeniem
-Oj Czarna, Czarna... ja cie już nie poznaje... - powiedziała z udawanym współczuciem i poszła zrobić nam kawę.
_
" Hej!. Ten dzisiejszy dzień... To było niesamowite.
Nie wiem czy do końca realne... ale chyba tak.
Kocham cie.
Nico"
"Tak to było realne;D
Wpadnij do mnie jutro, pójdziemy na basen."
"O której?"
"O 9"
"Będe na pewno :)
Dobranoc kochanie ;*"
"Dobranoc:*"
Uśmiechnęłam się do szklanego ekranu i odłożyłam telefon na stolik nocny.
- Ale, że co? - wykrztusiłam
- No i dlatego muszę to z tobą obgadać... - zakończyła Iza
- Chyba cie porąbało.... zamieszkać z takim psychopatą? To jest jakiś totalny złom, ma do mnie bezpodstawne uprzedzenia i wgl. to jest jakiś chory pomysł. - wyrzuciłam z siebie to co mnie dręczyło od dawna
- Ja nie chce z nim zamieszkać... to chyba za wcześnie... zresztą co ja zrobie z tym psem? - westchnęła Iza - No i jeszcze co by na to powiedzieli moim rodzice....
___
Wyszłam z ostatnich zajęć razem z Nico. Rafał ostatnio chodzi jakiś obrażony i prawie się do mnie nie odzywa...
Olałam to - jak strzela fochy to jego strata. Lena wyjechała na wakacje do Hiszpanii, a ja zostałam na razie w Anglii.
Tak więc wracaliśmy z Nico. Wstąpiliśmy na lody i szliśmy razem do domu rozmawiając.
Zatrzymaliśmy się chwilę w parku.
Usiedliśmy na ławce. i skończyliśmy jeść mrożony deser.
Po chwili do Nica przeszedł kolejny (chyba już 7, odkąd wyszliśmy z uczelni esemes).
- Kto cie tak dzisiaj gnębi? - zapytałam
- To znajomi boo...ekhem... mam dzisiaj 20 urodziny no i wiesz... życzenia.. - powiedział
- Aha... ale mi głupio, zupełnie nie wiedziałam, że to dzisiaj.... - powiedziałam i uśmiechnęłam się przepraszająco - No i w związku z tym nie mam dla ciebie żadnego prezentu - westchnęłam
- No nie wiem czy tam żadnego.... - powiedział Nico i troche się zarumienił
- Czyżby? - zapytałam zdziwiona
- No... dobra... nieważne... nic sie nie stało - powiedział i odwrócił wzrok w drugą stronę
- Jak już zacząłeś to skończ! - odpowiedziałam
- No dobra... sama chciałaś. - uprzedził mnie
W jednej chwili znalazł się obok i mnie pocałował.
- Ej no! - powiedziałam patrząc na niego z wyrzutem
- Przepraszam...- wyszeptał speszony - ja...no wiesz.....
- To chyba ja ci miałam dać prezent! - dokończyłam z uśmiechem
Teraz to ja go pocałowałam.
- Nie wiem czy taki prezent wystarczy - powiedziałam patrząc mu w oczy - ale chyba ci sie podoba!
- Chyba masz racje. - mruknął, patrząc na mnie wzrokiem, od którego ciarki przeszły mi na plecach.
___
Wróciłam do domu " cała w skowronkach".
Iza przyglądała mi się ze zdziwieniem.
- Co brałaś tym razem? Odnawiasz kontakty z Tomkiem ? Jakie prochy tym razem?
- Hmn... Tym razem to się zakochałam droga Izabello! - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju, z satysfakcją obserwując jej zdziwioną minę.
Rozłożyłam się na kanapie przed plazmą, Iza pszyszła i położyła się obok mnie.
-Kto to? - spytała
- Nico.
-Znam go?
- Sąsiad.
-Ze studiów?
-Też..
-Coś więcej da się od ciebie wydusić dzisiaj niż te marne monosylaby? - westchnęła zrezygnowana
- Jest słodki.. - uśmiechnęłam się z rozmarzeniem
-Oj Czarna, Czarna... ja cie już nie poznaje... - powiedziała z udawanym współczuciem i poszła zrobić nam kawę.
_
" Hej!. Ten dzisiejszy dzień... To było niesamowite.
Nie wiem czy do końca realne... ale chyba tak.
Kocham cie.
Nico"
"Tak to było realne;D
Wpadnij do mnie jutro, pójdziemy na basen."
"O której?"
"O 9"
"Będe na pewno :)
Dobranoc kochanie ;*"
"Dobranoc:*"
Uśmiechnęłam się do szklanego ekranu i odłożyłam telefon na stolik nocny.
wtorek, 17 kwietnia 2012
Rozdział 59
(oczami Izy)
Dziś moje urodziny. Zobaczymy co wymyśli Niall i reszta.
Wiedziałam, że będzie jakaś biba, więc zaprosiłam Ian`a. Od naszego
pierwszego spotkania codziennie się widywaliśmy. Zgodził się. :D Weszłam do
kuchni i zobaczyłam Nialla
-Cześć kochanie..
-Ooo. Siemka
-Co tam dla mnie szykujesz.?? Wiem, że będzie jakaś impreza.
Nie musisz nic ukrywać.
-No dobra.. będzie, ale Klaudii i Lou nie będzie, bo są w
Polsce.
-Tak, tak wiem, wiem..
-No to będziemy my, Magda, Harry, Zayn, Caroline, Liam z Daniele.
Ktoś jeszcze.??
-Ym.. w sumie to tak.
-Jak to.?
-Bo wiesz.. poznałam niedawno takiego fajnego chłopaka,
jesteśmy znajomymi i zaprosiłm go wczoraj, bo wiedziałam, że coś szykujesz.
-Aha.. okej…
-Nie bądź zazdrosny, to tylko kolega..
-No dobra, dobra.. Nic mi nie jest.
-To pomóc Ci w czymś.??
-/???
-No na imprezę.?
-Nie chłopacy się wszystkim zajęli.
-Okej. To będzie w domu.?
-Ymm.. tak, tak.
-A to spoko.
Wieczorem
Przyszli wszyscy co mięli przyjść. Zapomniałam wspomnieć, że
ta impreza będzie u nas- dziewczyn. Po remoncie jest dużo miejsca. A Niall może
od nas wpadać kiedy chce, bez pukania. Oczywiście często wpada i wyjada nam
wszystko z lodówki..
:D
Bawiliśmy się i piliśmy.. jak to na imprezie. Mniej więcej w
połowie zaczęli dawać mi prezenty. Od Iana dostałam złotą zawieszkę w kształcie
jamnika i łańcuszek do niego. Od Czarnej dostałam kilka ciuchów i jakiś zestaw
szpiegowski. Po jakimś czasie jej go oddam. Ja nie umiem się nim obsługiwać, a
jej na pewno się przyda. Od Harrego i Zayna dostałam zorbę, taką kulkę do
staczania się. Już wiem, co będę robiła w wakacje..!
Od Liama i Daniele dostałam srebrne drzewko na biżuterię. Wszystkie
prezenty bardzo mi się podobały. No i nadszedł czas na Nialla.
-Mogę ją na razie gdzieś wziąć.??
-No jasne- ktoś odpowiedział
Zabrał mnie do mojego pokoju. Oto prezent dla ciebie i
wręczył mi małego labradora. Bardzo mi się podobał, ale gdzie ja go będę
trzymać.?? Nie mam już miejsca u siebie w pokoju, a na dole dziewczyny mi nie
pozwolą.
-Ja nie będę miała gdzie go trzymać…
-Wiem, dlatego mam dla Cb jeszcze jeden prezent, a w
zasadzie propozycję..
-Dawaj…
-Zamieszkamy razem…
Tylko tyle zdołałam usłyszeć, bo zatkało mnie na maksaaa..!
- To jak.??
-Muszę to przemyśleć…
-Okej, ale psa weź..-
był trochę zdenerwowany, że nie dałam mu bezpośredniej decyzji.
-No dobra. Muszę to przemyśleć, porozmawiam z Czarną i
Klaudią..
-Jak porozmawiasz z Magdą to na pewno nie zamieszkamy razem.
-Nie mów tak..
-Ale tak będzie.
-Dobra temat Magdy skończony.. chodźmy się bawić.
Na drodze na spotkaliśmy Ian`a, szedł po nas, abyśmy zeszli
na dół. W końcu to moje urodziny. Gdy byłam już w salonie zobaczyłam, że Czarna
kogoś przyprowadziła. Był to Nico. Nasz nowy sąsiad. Nawet miły.. i
przystojny..
:D J
Każdy wypił dość dużo. Ja po tym jak zeszłam na dół już nic
nie pamiętam. Moja głowa nie wytrzymała takiej ilości wódki.. Rano będzie
koszmar….!
Rozdział 58
(oczami Izy)
Rano się obudziłam. Umyłam się. Ubrałam się i uczesałam. Zeszłam
na dół, a tam siedziała Czarna… Postanowiłam zacząć rozmowę..
-Cześć…
-No siemka
-Musimy pogadać..
-O czym.??
-O Tobie i Niall`u.
-Nie rozumiem…
-No jak wy się zachowujecie w stosunku do siebie.??
-Ymm…. Normalnie.??
-Ty to nazywasz normalnym zachowaniem.??- wiedziałam, że nie
mogę się zdenerwować
-No dobra, dobra..
-Nie lubimy się i tyle…
-Ale…
-Ale staramy się rozmawiać normalnie czy jakoś tak….
-.???
-No, żebyśmy się nie kłócili dla Ciebie, no w tym sensie, że….
-No spoko, spoko… już rozumiem…- kamień spadł mi z serca.
Przytuliłam Magdę, jako przyjaciółkę oczywiście. :D
Zjadłyśmy śniadanie w dobrym humorze, cały czas śmiejąc się.
Dziś miałam egzaminy… wreszcie.!!!!!!
A potem całe dnie
wolne….
Nie ma to jak wakacje….
J
Po południu poszłam na uczelnie i napisałam test. Nawet
dobrze mi poszło. Wychodząc wpadłam na kogoś. Zobaczyłam, że był nim jakiś
chłopak.
-Przepraszam..- zaczął
-Nic nie szkodzi… to ja powinnam przeprosić..
-Tak, tak… jasneee.
-Iza jestem.. tak wgl..
:D J
Nawet był ładny, więc postanowiłam zagadać…
-Ymm.. Iza.??
-Tak.. dokładnie Izabela..wiem, że nie takie angielskie, bo nie jestem z Wlk. Brytanii.
-Aha.. spoko.. czyli Bella. Pasuje.?
-Jasne. :D Nie musiałam wysilać się by uśmiech zagościł na
mojej twarzy. Od razu się pojawił, tak jakby był on od samego początku.
-A ty.?? Jak się nazywasz… może przezwisko.??
-Aaa, no tak. Jestem Ian..
-Ian… tak jak ten z Damon z Pamiętników Wampirów.??- tylko
to przychodziło mi do głowy..
-Tak dokładnie.
-Aha, fajnie.! :D
-Może się gdzieś przejdziemy jeśli masz czas..-zapytał
-Jasne, czemu nie.??
-Okej.. to gdzie idziemy.??
-Może do Milk Shake City.??
-Jasne, czemu nie.??- powtórzył mnie, na co nie mogłam się
nie uśmiechnąć.
Poszliśmy do danego miejsca. Pogadaliśmy i pośmialiśmy się
trochę… no dobra dużooooo.!
Wymieniliśmy się numerami, ale wcześniej powiedziałam mu że
mam chłopaka. Nie chciałam mieć takiej samej wpadki jak Klaudia…
Późnym wieczorem odprowadził mnie pod dom. Dałam mu całusa w
policzek i weszłam do domu. Przebrałam się w piżamę, weszłam na TT i fb i
zaprosiłam Ian`a do znajomych. Od razu mnie przyjął. Nie wiedziałam, że mieszka tak blisko. Nie mógł zajść dużo, bo ja przebrałam się migiem. Już wiem jedną rzecz o nim więcej... :D Może spodoba się Czarnej.?? Ona już nie ma chłopaka... Pomyślimy...
:)
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Rozdział 57
(Oczami Klaudii)
Wyjechałam z Lou do Polski . Cieszę się , że jest ze mną i mnie wspiera .
Gdy dotarliśmy szybko pojechaliśmy do mojego domu.
Otworzyła nam moja mama .
-Hej mamo , stęskniłam się . - powiedziałam i przytuliłam ją.
-Ja też córciu.
-aaa..to jest Louis , mój chłopak.
-Miło Panią poznać.
-Mi również.
-Gdzie Agnieszka ? - zapytałam.
-Już schodzi , bo zaraz jedziemy do szpitala. Jedziecie z nami , prawda ?
-Tak !
Nagle zeszła moja siostra (Agnieszka).
-Cześć młoda.-powiedziałam.
-Hej i nie mów tak do mnie.
-To jest ...
-O JAAA ! TO JEST LOUIS Z ONE DIRECTION !!! CO ON TU ROBI ?!
-To mój chłopak .
-Że co ? Chyba żartujesz ?!
-A wyglądam jakbym żartowała ?
-No nie , ale ja nie mogę uwierzyć , że na własne oczy widzę Louis'a . Hejka . - powiedziała do chłopaka.
-Cześć.
-Dobra , musimy się zbierać. Gotowi ? - zapytała moja mama.
-Tak , chyba - odpowiedziałam niepewnie.
-Ej , będzie dobrze - pocieszał mnie Louis .
Wyszliśmy z domu i od razu ruszyliśmy w stronę szpitala.
Po chwili dojechaliśmy na miejsce.
Weszliśmy do sali Sary . Chciało mi się płakać , ale musiałam pokazać , ze jestem silna.
Przytuliłam ją bardzo mocno.
-Stęskniłam się za Tobą. - powiedziała.
-Ja za Tobą też . Jak się czujesz ? - zapytałam.
-Dobrze. Tylko jutro mam operację i trochę się boję.
-Wszystko będzie dobrze , zobaczysz.
-Dziękuje.
-Za co ?
-Za to , ze przyjechałaś .
-Przecież wiesz , że zawsze możesz na mnie liczyć.
-Tak wiem i właśnie za to Ci dziękuje.
-Aha. To jest Louis.
-Wiem , ten z One Direction. Ale co on tu robi ?
-To mój chłopak. Potem Ci wszystko opowiem. Jak będziesz po operacji to poplotkujemy. - rzekłam z uśmiechem.
-Okey.
-To ja pójdę do lekarza.
Już miałam wychodzić , ale nagle do pokoju weszła moja stara miłość - Damian.
-Damian to ty ? - zapytałam.
-Tak , to ja , zmieniłaś się Klaudia. -powiedział i przytulił się do mnie.
-A co ty tu robisz ? - zapytałam.
-Jestem chłopakiem Sary.
-Ejj , nic nie powiedziałaś.-skierowałam się do niej.
-Tak wiem , przepraszam.
-I tak nie potrafię się na Ciebie gniewać.
-Daniel to Louis , Louis to Daniel , chyba już 5 raz dzisiaj przedstawiam mojego chłopaka.-powiedziałam z uśmiechem , po czym razem z Louisem skierowałam się do lekarza.
Wyjechałam z Lou do Polski . Cieszę się , że jest ze mną i mnie wspiera .
Gdy dotarliśmy szybko pojechaliśmy do mojego domu.
Otworzyła nam moja mama .
-Hej mamo , stęskniłam się . - powiedziałam i przytuliłam ją.
-Ja też córciu.
-aaa..to jest Louis , mój chłopak.
-Miło Panią poznać.
-Mi również.
-Gdzie Agnieszka ? - zapytałam.
-Już schodzi , bo zaraz jedziemy do szpitala. Jedziecie z nami , prawda ?
-Tak !
Nagle zeszła moja siostra (Agnieszka).
-Cześć młoda.-powiedziałam.
-Hej i nie mów tak do mnie.
-To jest ...
-O JAAA ! TO JEST LOUIS Z ONE DIRECTION !!! CO ON TU ROBI ?!
-To mój chłopak .
-Że co ? Chyba żartujesz ?!
-A wyglądam jakbym żartowała ?
-No nie , ale ja nie mogę uwierzyć , że na własne oczy widzę Louis'a . Hejka . - powiedziała do chłopaka.
-Cześć.
-Dobra , musimy się zbierać. Gotowi ? - zapytała moja mama.
-Tak , chyba - odpowiedziałam niepewnie.
-Ej , będzie dobrze - pocieszał mnie Louis .
Wyszliśmy z domu i od razu ruszyliśmy w stronę szpitala.
Po chwili dojechaliśmy na miejsce.
Weszliśmy do sali Sary . Chciało mi się płakać , ale musiałam pokazać , ze jestem silna.
Przytuliłam ją bardzo mocno.
-Stęskniłam się za Tobą. - powiedziała.
-Ja za Tobą też . Jak się czujesz ? - zapytałam.
-Dobrze. Tylko jutro mam operację i trochę się boję.
-Wszystko będzie dobrze , zobaczysz.
-Dziękuje.
-Za co ?
-Za to , ze przyjechałaś .
-Przecież wiesz , że zawsze możesz na mnie liczyć.
-Tak wiem i właśnie za to Ci dziękuje.
-Aha. To jest Louis.
-Wiem , ten z One Direction. Ale co on tu robi ?
-To mój chłopak. Potem Ci wszystko opowiem. Jak będziesz po operacji to poplotkujemy. - rzekłam z uśmiechem.
-Okey.
-To ja pójdę do lekarza.
Już miałam wychodzić , ale nagle do pokoju weszła moja stara miłość - Damian.
-Damian to ty ? - zapytałam.
-Tak , to ja , zmieniłaś się Klaudia. -powiedział i przytulił się do mnie.
-A co ty tu robisz ? - zapytałam.
-Jestem chłopakiem Sary.
-Ejj , nic nie powiedziałaś.-skierowałam się do niej.
-Tak wiem , przepraszam.
-I tak nie potrafię się na Ciebie gniewać.
-Daniel to Louis , Louis to Daniel , chyba już 5 raz dzisiaj przedstawiam mojego chłopaka.-powiedziałam z uśmiechem , po czym razem z Louisem skierowałam się do lekarza.
Rozdział 56
(oczami Izy)
.. bo zobaczyłam Nialla. Gapił się na mnie..
-Czemu tak mało jesz.?? Przecież ty jesteś oprócz mnie największym żerną na tym świecie..!
-Aaa… bo tak.?- moja odpowiedź była niepewna.
-Jasne..
-No dobra.. nie jestem głodna, rozumiesz. W porównaniu do
Ciebie nie zawsze mam ochotę coś zjeść..- chciałam być jak najbardziej
wiarygodna.
-No okej, niech Ci będzie.
-Spoko, po co przyszedłeś.?
-Zabrać Cię na randkę..
-Aha… okej. To ja się idę przygotować, a ty możesz zjeść
moją kanapkę.. albo zrób sobie więcej :D
-Spoko.. czekam.
Pobiegłam na górę i przebrałam się szybko. Uczesałam włosy w
koka. Najbardziej potrzebne rzeczy włożyłam do torebki i zeszłam na dół. Niall
już zjadł wszystko co sobie przygotował do jedzenia.
-Jestem już gotowa, możemy iść.
Poszłam z Niallem do kina na seans „Facet do dziecka”. Piłam
colę, a Niall zjadł cały popcorn przeznaczony dla nas obu. Mi teraz to nie
przeszkadzało. Przynajmniej nie musiałam jeść. J Potem poszliśmy na
miasto i do jakiejś knajpki. Od dawna brakowało mi wyjścia na miasto z moim
chłopakiem czy kimkolwiek…
Wróciliśmy do domu. Na kanapie siedziała Magda.
-Idź do Klaudii.. na pewno coś od ciebie chce.- powiedziała.
Tak więc poszłam. Zapukałam do drzwi i weszłam. Dowiedziałam
się, że jej kuzynka ma raka i musi jechać do Polski. Lou poleciał z nią. Poszłam
spać. Rano poszłam na zajęcia. Zemdlałam w czasie przerwy. Nikt , nawet Niall i
Czarna, o tym nie mogą się dowiedzieć. Od razu by mi wykładali lekcję, że to i
tamto….
Dziś po południu też szłam z Niallem na randkę. Tym razem na mecz football`u. Lubiłam go oglądać, mimo,
że jestem dziewczyną. Następnie poszliśmy do mojej ulubionej knajpki na
mieście. Zawsze było tam mało osób. A ja lubiłam zajmować stolik w kącie, tak,
że jak ktoś wchodził do pomieszczenia nawet nie dostrzegał go stojącego. Usiedliśmy
i zamówiliśmy po piwie i pizze. Gadaliśmy, śmialiśmy się i wgl. Nagle Niall
zaczął temat moich urodzin, które miałam za tydzień, dokładnie za 5 dni.
-Może urządzimy przyjęcie.??- spytał
-Tylko nie to. Mówię Ci, że osiemnastkę już miałam. Nie
powinieneś się cieszyć, że się starzeję..
-Oj tam, oj tam..
-Rób co chcesz, tylko nie huczne przyjęcie.
-Spoko, będzie: Klaudia i Lou- może, jak wrócą z Polski,
Magda, Zayn, Harry, Liam i Daniele, Caroline, no i ja i ty.
-No zapomniałeś jeszcze o Marlence..
-A tak, o tym nieznośnym dziecku.
-Co.?? Ahhh…. No tak, zapomniałam, że ty i Czarna macie dziwne kontakty ze sobą..
-Dziwne.??
-No tak..
-Zwyczajne. Po prostu się nie lubimy.
-Tak, nie lubicie się, a najgorzej na tym wychodzę ja…
-No dobra, dobra… postaram się poprawić, jeśli mi obiecasz,
że powiesz Magdzie, żeby ona też zmieniła stosunek do mnie. Wina nie leży Tylko
po mojej stronie.
-No okej.. pogadam z nią jak tylko wrócę do domu.. :D
-Tak prędko nie wrócisz.
-Nie żartuj sobie. Mam jutro kolejny egzamin na uczelni. Powinnam
się teraz uczyć i zakuwać.
-Ale wolisz ze mną spędzić ten czas..
-No jasne..
Pogadaliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do domu. Przed
wejściem do domu Niall złapał mnie za rękę i powiedział:
-Zapomniałem dodać. Na urodzinach czeka Cię niespodzianka
ode mnie… :D I znawu, już któryś raz w ten dzień, szczelił swój boski uśmiech. :D:D:D
Weszłam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju. Umyłam
się i zaczęłam zakuwać. Dopiero teraz kapnęłam się, że u nas w salonie jak weszłam siedziała Magda z Zanem.
Magda z Zanem. Magda z Zanem. Nie
mogłam w to uwierzyć..!!
Postanowiłam im nie przeszkadzać i dalej się uczyć. O 23.30
poszłam spać.
niedziela, 15 kwietnia 2012
Rozdział 55
Mała Czarna
- Zerwałem z Karoliną... ale nie wiem czy dobrze zrobiłem... no i wpadłem się poradzić... bo z chłopakami się teraz nie dogada... - żalił się Zayn przegryzając racucha z jabłkami - Lou w Polsce z Klaudią.. Niall nerwowy, ciągle tylko nawija o tobie, ... Iza i Klaudia za bardzo lubią Karoline, żeby na o tak obiektywnie popatrzeć...no więć przyszedłem do ciebie, bo tylko ty i zostałaś - zakończył monolog rzucając mi błagalne spojrzenie
- Czuje się zaszczycona.. :D W czym rzecz?
- Caroline cały czas chciała chodzić z Harrym, a ze mną chodziła tylko dlatego, że chciała poznać Harrego. - wyrzucił z siebie chłopak- A ja serio myślałem,że no wiesz.....że coś tego będzie...
- ...
- Co ty na to? - zapytał po chwili, oczekując jakiejś reakcji z mojej strony
- Zayn... - westchnęłam, przekładając ostatnią porcję racuchów - a pamiętasz jak było z nami?
- Na pewno o wiele lepiej... - odpowiedział Malik wbijając wzrok w talerz
Popatrzyłam na niego ze zdumieniem...
- Przecież to wszystko było udawane! - odpowiedziałam zdziwiona
- Tylko na początku....a potem pojawiła się Caroline... i musiałem z tego jakoś wybrnąć....
- Zayn.... - zawiesiłam głos... - Musiałeś tak wszystko komplikować?
- Nie... ale teraz przynajmniej wiem, że nie ma co wiązać się z taką ****... - zakończył kurzony
- To wyobraź sobie jak ja się czułam! - wkurzyłam się - Tylko, że ty traktowałeś to jak dobrą zabawę. I gówno obchodziło cie o, co ja wtedy będe czuła... A teraz gdy ktoś zrobił ci to samo, to przychodzisz do mnie, bo jestem jedyną osobą z którą możesz normalnie pogadać.!
- Magda, ja...przepraszam - próbował mi przerwać
- Wiesz co, mam gdzieś twoje przeprosiny! Jesteś chamskim, wrednym, perfidnym egoistą, który myśli tylko o sobie. I wydaje ci sie, że tera, kiedy sobie o mnie przypomniałeś, to cię przyjmę z otwartymi ramionami, po tym co mi zrobiłeś....
-Przepraszam - wyszeptał.- Nie wiedziałem co czujesz... Niall twierdził, że to dobre wyjście...
Zayn podszedł do mnie i mnie przytulił... To był taki przyjacielski uścisk...
- Przeprosiny przyjęte. - odpowiedziałam cicho
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, potem przyszła moja młodsza siostra.
Namalowała dla mnie ogromy bukiet kolorowych tulipanów.
Czerwonych i różowych... Był też jeden czarny...
Gdy siedząc w pokoju i oglądając z małą film, popatrzyłam na ten obraz dostrzegłam w nim drugie dno..
1 czarny tulipan...
W moim życiu...
A na imię mu:
...
- Zerwałem z Karoliną... ale nie wiem czy dobrze zrobiłem... no i wpadłem się poradzić... bo z chłopakami się teraz nie dogada... - żalił się Zayn przegryzając racucha z jabłkami - Lou w Polsce z Klaudią.. Niall nerwowy, ciągle tylko nawija o tobie, ... Iza i Klaudia za bardzo lubią Karoline, żeby na o tak obiektywnie popatrzeć...no więć przyszedłem do ciebie, bo tylko ty i zostałaś - zakończył monolog rzucając mi błagalne spojrzenie
- Czuje się zaszczycona.. :D W czym rzecz?
- Caroline cały czas chciała chodzić z Harrym, a ze mną chodziła tylko dlatego, że chciała poznać Harrego. - wyrzucił z siebie chłopak- A ja serio myślałem,że no wiesz.....że coś tego będzie...
- ...
- Co ty na to? - zapytał po chwili, oczekując jakiejś reakcji z mojej strony
- Zayn... - westchnęłam, przekładając ostatnią porcję racuchów - a pamiętasz jak było z nami?
- Na pewno o wiele lepiej... - odpowiedział Malik wbijając wzrok w talerz
Popatrzyłam na niego ze zdumieniem...
- Przecież to wszystko było udawane! - odpowiedziałam zdziwiona
- Tylko na początku....a potem pojawiła się Caroline... i musiałem z tego jakoś wybrnąć....
- Zayn.... - zawiesiłam głos... - Musiałeś tak wszystko komplikować?
- Nie... ale teraz przynajmniej wiem, że nie ma co wiązać się z taką ****... - zakończył kurzony
- To wyobraź sobie jak ja się czułam! - wkurzyłam się - Tylko, że ty traktowałeś to jak dobrą zabawę. I gówno obchodziło cie o, co ja wtedy będe czuła... A teraz gdy ktoś zrobił ci to samo, to przychodzisz do mnie, bo jestem jedyną osobą z którą możesz normalnie pogadać.!
- Magda, ja...przepraszam - próbował mi przerwać
- Wiesz co, mam gdzieś twoje przeprosiny! Jesteś chamskim, wrednym, perfidnym egoistą, który myśli tylko o sobie. I wydaje ci sie, że tera, kiedy sobie o mnie przypomniałeś, to cię przyjmę z otwartymi ramionami, po tym co mi zrobiłeś....
-Przepraszam - wyszeptał.- Nie wiedziałem co czujesz... Niall twierdził, że to dobre wyjście...
Zayn podszedł do mnie i mnie przytulił... To był taki przyjacielski uścisk...
- Przeprosiny przyjęte. - odpowiedziałam cicho
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, potem przyszła moja młodsza siostra.
Namalowała dla mnie ogromy bukiet kolorowych tulipanów.
Czerwonych i różowych... Był też jeden czarny...
Gdy siedząc w pokoju i oglądając z małą film, popatrzyłam na ten obraz dostrzegłam w nim drugie dno..
1 czarny tulipan...
W moim życiu...
A na imię mu:
...
Rozdział 54
Mała Czarna
O_o
Sara ma raka....
Klaudia dzisiaj rano wyjechała do Polski... oczywiście z Louisem..
Natknęłam się w drzwiach na Nialla...
Rzuciłam mu wrogie spojrzenie i pobiegłam na trening. Doszedł nowy chłopak - Nico.
Całkiem, całkiem. (:D)
Po treningu wszyscy poszliśmy na basen, żeby trochę odetchnąć.
Ja, Rafał, Lena i Oscar, Ray, Lucy, Dorian i Cynthia.
No i Nico. (:D)
Okazało się, że wynajmuje (Nico) mieszkanie naszej sąsiadki, która wyjechała do USA.
Więc wracaliśmy siłą rzeczy razem do domu..
Gdy byliśmy już blisko mieszkań, zobaczyłam samochód Nialla stojący przed bramą.
- Niech go szlag! - mruknęłam po polsku
- Mówisz po polsku? - zapytał zdziwiony Nico
- Tak.. a ty... skąd?
- Moja matka jest Polką. Wychowałem się co prawda w Anglii, ale żeby dogadać się z dziadkami musiałem uczyć się polskiego.
- Aha.. fajnie;)
- No. ;D Do jutra...
-..? - popatrzyłam na niego ze zdziwieniem
- No chyba jutro też idziemy na basen?
- Aaa.. tak jasne;)
- No to do jutra....albo w sumie to do dzisiaj... chyba wpadne pożyczyć cukru ;P
- To wpadaj. Cześć;)
Pożegnaliśmy się.. W domu trochę ścięłam się z Niallem. Gdy przyszła Iza udawaliśmy, że wszystko jest w porządku...
Było wczesne popołudnie, Lenka miała zaraz wrócić z kursu rysunku, na który się tu zapisała.
Stwierdziłam, że wypadałoby coś upichcić. Właśnie zabierałam się za wykładanie kolejnej porcji racuchów, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
Byłam przekonana, że to Marlenka.
- Wejdź! - zawołałam - Upiekłam ci racuchy;D
Do kuchni wszedł Zayn. Minę miał nietęgą..
- Dzięki... - powiedział smętnie
- O heej... to ty... - westchnełam -Izy ani Klaudii nie ma.
- Wiem.. Ja do ciebie... Masz chwilę czasu, bo musimy pogadać....
O_o
Sara ma raka....
Klaudia dzisiaj rano wyjechała do Polski... oczywiście z Louisem..
Natknęłam się w drzwiach na Nialla...
Rzuciłam mu wrogie spojrzenie i pobiegłam na trening. Doszedł nowy chłopak - Nico.
Całkiem, całkiem. (:D)
Po treningu wszyscy poszliśmy na basen, żeby trochę odetchnąć.
Ja, Rafał, Lena i Oscar, Ray, Lucy, Dorian i Cynthia.
No i Nico. (:D)
Okazało się, że wynajmuje (Nico) mieszkanie naszej sąsiadki, która wyjechała do USA.
Więc wracaliśmy siłą rzeczy razem do domu..
Gdy byliśmy już blisko mieszkań, zobaczyłam samochód Nialla stojący przed bramą.
- Niech go szlag! - mruknęłam po polsku
- Mówisz po polsku? - zapytał zdziwiony Nico
- Tak.. a ty... skąd?
- Moja matka jest Polką. Wychowałem się co prawda w Anglii, ale żeby dogadać się z dziadkami musiałem uczyć się polskiego.
- Aha.. fajnie;)
- No. ;D Do jutra...
-..? - popatrzyłam na niego ze zdziwieniem
- No chyba jutro też idziemy na basen?
- Aaa.. tak jasne;)
- No to do jutra....albo w sumie to do dzisiaj... chyba wpadne pożyczyć cukru ;P
- To wpadaj. Cześć;)
Pożegnaliśmy się.. W domu trochę ścięłam się z Niallem. Gdy przyszła Iza udawaliśmy, że wszystko jest w porządku...
Było wczesne popołudnie, Lenka miała zaraz wrócić z kursu rysunku, na który się tu zapisała.
Stwierdziłam, że wypadałoby coś upichcić. Właśnie zabierałam się za wykładanie kolejnej porcji racuchów, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
Byłam przekonana, że to Marlenka.
- Wejdź! - zawołałam - Upiekłam ci racuchy;D
Do kuchni wszedł Zayn. Minę miał nietęgą..
- Dzięki... - powiedział smętnie
- O heej... to ty... - westchnełam -Izy ani Klaudii nie ma.
- Wiem.. Ja do ciebie... Masz chwilę czasu, bo musimy pogadać....
piątek, 13 kwietnia 2012
Rozdział 53
(Oczami Klaudii)
Siedziałam w domu . Nie było nikogo. Louis musiał coś załatwić , a dziewczyny gdzieś wyszły .
Nagle zadzwonił mój telefon.
Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam , że dzwoni moja mama.
-Cześć mamo , co tam u was ? - zapytałam.
-Hej córciu , nie najlepiej. - odpowiedziała bardzo cichym głosem.
-Matko , co się stało ?
-Bo twoja kuzynka Sara ... ona ... no
-No co ona ? Powiedz mi , bo wiesz , że kocham ją jak siostrę !
-Bo on-a-a ma raka.
-CO ?!
-No właśnie . Ja też jestem roztrzęsiona . Zadzwoniłam , bo wiem , że jest dla Ciebie bardzo ważna.
-Przyjadę do Polski !
-Nie możesz teraz wyjechać. Masz studia. Za niedługo wakacje , więc dopiero wtedy przyjedziesz.
-Nie ! Przyjadę jak najszybciej ! Mam w dupie studia ! Muszę iść po bilet . Pa !- krzyknęłam i szybko wybiegłam z domu.
Złapałam jakąś taksówkę i pojechałam na lotnisko.
Gdy dotarłam , szybko kupiłam bilet i wróciłam do domu. Lot miałam jutro o godzinie 4.00 rano.
Wróciłam do domu cała roztrzęsiona. W salonie siedziała Magda , ale i tak się do mnie nie odzywała .
Mówi , że interesuje mnie tylko Louis i nic więcej , ale to nie prawda . Po prostu zależy mi na nim , ale nieważne .
Pobiegłam szybko na górę i zaczęłam się pakować.
Nie mogłam dokończyć , bo ktoś zapukał do moich drzwi.
-Proszę.-powiedziałam cicho.
-Hej , to ja . Co jest ?- zapytała Iza.
-Nie , nic.
-Ej , dlaczego się pakujesz ?! Gdzie ty się wybierasz ?!
-Muszę wrócić na chwilę do Polski .
-Co ? Przecież niedługo wakacje ! Pojedziemy razem ! Dlaczego musisz teraz jechać do Polski ?
-Ty nic nie rozumiesz . Muszę , bo Sara ma raka.
-Co ?!
-No właśnie , wiesz , że jest dla mnie jak siostra , więc muszę jechać.
-Rozumiem . To kiedy wylatujesz ?
-Jutro o 4.00 .
-Okey . Powiesz Lou ?
-No tak , ale nie wiem kiedy .
-Jest na dole . Wszyscy są. Mogę mu powiedzieć , jeśli chcesz ?
-Tak , dziękuje.
-Nie ma sprawy. - rzekła Iza i wyszła z pokoju.
Po kilku minutach do mojego pokoju wszedł Louis . Bez żadnych słów , przytulił mnie mocno.
-Na ile wyjeżdżasz ? -zapytał .
-Jeszcze nie wiem .
-Będę za Tobą bardzo tęsknić , skarbie.
-Ja za Tobą też , ale jeśli nie macie żadnych planów z chłopakami , to przecież możesz do mnie przyjechać.
Moja rodzina bardzo chętnie Cię pozna .
-Postaram się coś wymyślić . A teraz idź spać , bo nie wstaniesz . Zawiozę Cię jutro na lotnisko.
-Nie musisz . Pojadę sama.
-O nie . Jadę i koniec.
-A chcę Ci się wstawać o 4.00 rano ?
-Jasne . Dla Ciebie zrobię wszystko.
-Kocham Cię . - powiedziałam.
-Ja Ciebie też.
Dokończyłam pakowanie , poszłam do łazienki , a potem , razem z Louisem poszliśmy spać.
Siedziałam w domu . Nie było nikogo. Louis musiał coś załatwić , a dziewczyny gdzieś wyszły .
Nagle zadzwonił mój telefon.
Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam , że dzwoni moja mama.
-Cześć mamo , co tam u was ? - zapytałam.
-Hej córciu , nie najlepiej. - odpowiedziała bardzo cichym głosem.
-Matko , co się stało ?
-Bo twoja kuzynka Sara ... ona ... no
-No co ona ? Powiedz mi , bo wiesz , że kocham ją jak siostrę !
-Bo on-a-a ma raka.
-CO ?!
-No właśnie . Ja też jestem roztrzęsiona . Zadzwoniłam , bo wiem , że jest dla Ciebie bardzo ważna.
-Przyjadę do Polski !
-Nie możesz teraz wyjechać. Masz studia. Za niedługo wakacje , więc dopiero wtedy przyjedziesz.
-Nie ! Przyjadę jak najszybciej ! Mam w dupie studia ! Muszę iść po bilet . Pa !- krzyknęłam i szybko wybiegłam z domu.
Złapałam jakąś taksówkę i pojechałam na lotnisko.
Gdy dotarłam , szybko kupiłam bilet i wróciłam do domu. Lot miałam jutro o godzinie 4.00 rano.
Wróciłam do domu cała roztrzęsiona. W salonie siedziała Magda , ale i tak się do mnie nie odzywała .
Mówi , że interesuje mnie tylko Louis i nic więcej , ale to nie prawda . Po prostu zależy mi na nim , ale nieważne .
Pobiegłam szybko na górę i zaczęłam się pakować.
Nie mogłam dokończyć , bo ktoś zapukał do moich drzwi.
-Proszę.-powiedziałam cicho.
-Hej , to ja . Co jest ?- zapytała Iza.
-Nie , nic.
-Ej , dlaczego się pakujesz ?! Gdzie ty się wybierasz ?!
-Muszę wrócić na chwilę do Polski .
-Co ? Przecież niedługo wakacje ! Pojedziemy razem ! Dlaczego musisz teraz jechać do Polski ?
-Ty nic nie rozumiesz . Muszę , bo Sara ma raka.
-Co ?!
-No właśnie , wiesz , że jest dla mnie jak siostra , więc muszę jechać.
-Rozumiem . To kiedy wylatujesz ?
-Jutro o 4.00 .
-Okey . Powiesz Lou ?
-No tak , ale nie wiem kiedy .
-Jest na dole . Wszyscy są. Mogę mu powiedzieć , jeśli chcesz ?
-Tak , dziękuje.
-Nie ma sprawy. - rzekła Iza i wyszła z pokoju.
Po kilku minutach do mojego pokoju wszedł Louis . Bez żadnych słów , przytulił mnie mocno.
-Na ile wyjeżdżasz ? -zapytał .
-Jeszcze nie wiem .
-Będę za Tobą bardzo tęsknić , skarbie.
-Ja za Tobą też , ale jeśli nie macie żadnych planów z chłopakami , to przecież możesz do mnie przyjechać.
Moja rodzina bardzo chętnie Cię pozna .
-Postaram się coś wymyślić . A teraz idź spać , bo nie wstaniesz . Zawiozę Cię jutro na lotnisko.
-Nie musisz . Pojadę sama.
-O nie . Jadę i koniec.
-A chcę Ci się wstawać o 4.00 rano ?
-Jasne . Dla Ciebie zrobię wszystko.
-Kocham Cię . - powiedziałam.
-Ja Ciebie też.
Dokończyłam pakowanie , poszłam do łazienki , a potem , razem z Louisem poszliśmy spać.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Rozdział 52
(oczami Izy)
… Wynik był prosty… NIE jestem w ciąży. Nie wiem czemu, ale
w sumie szkoda mi było. Fajnie by było, gdybym miała małe baby… :D
Tak poza tym, to egzamin nawet dobrze mi poszedł. Z czego
się bardzo cieszę..! Może wreszcie jakaś pozytywna ocena na studiach J
Następnego dnia widziałam, że Niall chodzi cały
podenerwowany. Postanowiłam się zapytać o co chodzi.
-Kochanie.. o co chodzi.??
-A o co niby miałoby chodzić.??
-Widzę, że chodzisz cały zdenerwowany..
-Nie, nie ważne.. przejdzie mi.
-Ale co.??
-Nie upieraj się..
-Ale ja się nie upieram, tylko spróbuje pomóc mojemu
chłopakowi.. ale on najwidoczniej nie chce mojej pomocy.!- teraz to ja byłam
wściekła
-Chcesz mi pomóc.?? Proszę bardzo: Jakie niedawno odstawiałem numery.?? A może
tej całej twojej przyjaciółeczce o ciebie chodziło.??
-Jakie znowu numery.??- i w tym momencie przypomniałam sobie
całą sytuację z dnia, kiedy chłopacy wyjechali do Niemiec…. Wszystkie
wspomnienia powróciły, chociaż aż tak bardzo nie odeszły, czułam się urażona.
-Ty mi to wytłumacz..
-Nie ważne..
-Przecież jestem twoim chłopakiem….
-Nie chciałbyś tego usłyszeć.!!
-Chce usłyszeć prawdę..
I w tym momencie zwymiotowałam . Może dlatego, że bardzo
mało jadłam. Przecież w ciąży nie jestem.!!
-Nic Ci nie jest.??- spytał nagle uspokojony Horan
-Nie, już powinnam iść- i wyszłam z jego domu. Próbował mnie
zatrzymać, wołał i nie tylko, ale ja szłam przed siebie. W końcu napisałam do
niego sms-a o treści: Przepraszam, że nie
posprzątałam. Dostałam natychmiastową odpowiedź: Nic nie
szkodzi. Powiedz o co chodzi.. proszę.. <3 .Nie odpisałam na tego sms-a.
Weszłam do domu i poszłam do siebie. Umyłam w mojej łazience twarz.
Przyglądnęłam się sobie w ogromnym lusterku. Widziałam swoje „tłuste”, jak dla mnie ręce,
nogi i brzuch. `Muszę schudnąć. To dla tego Niall mnie nie chce`- pomyślałam. Byłam strasznie głodna, ale wiedziałam, że nie
mogę tak dużo jeść. Zeszłam na dół i
zrobiłam sobie jedną maluteńką kanapkę. Gdyby ktoś mnie teraz zobaczył
pomyślałby, że to nie ja. Jeszcze jak nie jadłam przez 2 dni. Do mnie to nie
podobne. Zdziwiłby się ten ktoś na maxaaaa…. Wzięłam talerz, odwróciłam się
i nie wiedziałam co powiedzieć, bo
zobaczyłam…….
Rozdział 51
Mała Czarna
_
Klaudia poszła na koncert Biebera... (ohyda!)
Marlenka zostaje jeszcze dwa dni, a potem jedzie do domu.
Harry od pamiętnego "porwania do celi" nie dzwonił ani się nie pokazywał...
Jak to ma tak wyglądać... to ja dziękuję... ;/
_
Dzisiaj siedziałam w kawiarni, gdy pojawił się Niall i podszedł do mojego stolika.
- Mogę się dosiąść? - zapytał z ironicznym uśmieszkiem
- A jeśli powiem, że nie to nie usiądziesz? - zapytałam takim samym tonem
- Nie. - odpowiedział -Mamy do pogadania.
- Też tak myślę...
- Mogłabyś przestać wtrącać się w życie moje i Izy? - zaczął
- Ja się wtrącam? - zapytałam
- Tak ty... - wycedził
- Wiesz... Jak na kogoś kto chciał mnie wyrzucić z mojego domu to odważny jesteś... - odpowiedziałam z uśmiechem
- Co..y...skąd wiesz?
- Moja siostra jest jeszcze lepszym szpiegiem niż ja... A co do ciebie, to ty zniknij. Zanim was poznałyśmy wszystko było ok. Wszystkim "gwiazdeczkom" się w głowie przewraca od tej sławy. Was to nie ominęło.
- I mówi to dziewczyna Harrego? - na twarzy Nialla pojawił się irytujący uśmiech
- BYŁA - powiedziałam z naciskiem - dziewczyna..
- Już zerwaliście? - zapytał z niedowierzaniem
- Wczoraj. a co.. nie powiedział ci?- spytałam z udawanym zaskoczeniem
- No jakoś nie zdążył.
- Nie ważne. Daj mi spokój. To, że zachowujesz się jak rozpuszczony bachor, który chce wszystkich przestawiać jakby był u siebie to nie moja wina. Ale radze ci zastanów się nad tym,, co robisz.
I lepiej zajmij się Izą, bo jak dalej będziesz odstawiał takie numery jak niedawno, to...
a zresztą... może kiedyś się dowiesz...
Wstałam od stolika i wyszłam
Niall tylko popatrzył na mnie pytająco i też wyszedł.
Przeszłam kilka metrów gdy chłopak dogonił mnie.
- O czym nie wiem? - zapytał
- Odwal sie! Zapytaj Izy!
- O czym? - wkurzył się, złapał mnie za ręke, wykręcił ją i wysyczał - O czym?!?
Nie na darmo trenowałam tyle lat. W kilka sekund oswobodziłam się z uścisku i teraz to ja trzymałam go w potrzasku.
- Więcej tego nie rób. - warknęłam, puściłam go i poszłam dalej
"Psychol!" pomyślałam, wracając do domu.
_
Klaudia poszła na koncert Biebera... (ohyda!)
Marlenka zostaje jeszcze dwa dni, a potem jedzie do domu.
Harry od pamiętnego "porwania do celi" nie dzwonił ani się nie pokazywał...
Jak to ma tak wyglądać... to ja dziękuję... ;/
_
Dzisiaj siedziałam w kawiarni, gdy pojawił się Niall i podszedł do mojego stolika.
- Mogę się dosiąść? - zapytał z ironicznym uśmieszkiem
- A jeśli powiem, że nie to nie usiądziesz? - zapytałam takim samym tonem
- Nie. - odpowiedział -Mamy do pogadania.
- Też tak myślę...
- Mogłabyś przestać wtrącać się w życie moje i Izy? - zaczął
- Ja się wtrącam? - zapytałam
- Tak ty... - wycedził
- Wiesz... Jak na kogoś kto chciał mnie wyrzucić z mojego domu to odważny jesteś... - odpowiedziałam z uśmiechem
- Co..y...skąd wiesz?
- Moja siostra jest jeszcze lepszym szpiegiem niż ja... A co do ciebie, to ty zniknij. Zanim was poznałyśmy wszystko było ok. Wszystkim "gwiazdeczkom" się w głowie przewraca od tej sławy. Was to nie ominęło.
- I mówi to dziewczyna Harrego? - na twarzy Nialla pojawił się irytujący uśmiech
- BYŁA - powiedziałam z naciskiem - dziewczyna..
- Już zerwaliście? - zapytał z niedowierzaniem
- Wczoraj. a co.. nie powiedział ci?- spytałam z udawanym zaskoczeniem
- No jakoś nie zdążył.
- Nie ważne. Daj mi spokój. To, że zachowujesz się jak rozpuszczony bachor, który chce wszystkich przestawiać jakby był u siebie to nie moja wina. Ale radze ci zastanów się nad tym,, co robisz.
I lepiej zajmij się Izą, bo jak dalej będziesz odstawiał takie numery jak niedawno, to...
a zresztą... może kiedyś się dowiesz...
Wstałam od stolika i wyszłam
Niall tylko popatrzył na mnie pytająco i też wyszedł.
Przeszłam kilka metrów gdy chłopak dogonił mnie.
- O czym nie wiem? - zapytał
- Odwal sie! Zapytaj Izy!
- O czym? - wkurzył się, złapał mnie za ręke, wykręcił ją i wysyczał - O czym?!?
Nie na darmo trenowałam tyle lat. W kilka sekund oswobodziłam się z uścisku i teraz to ja trzymałam go w potrzasku.
- Więcej tego nie rób. - warknęłam, puściłam go i poszłam dalej
"Psychol!" pomyślałam, wracając do domu.
środa, 11 kwietnia 2012
Rozdział 50
(Oczami Klaudii)
Ja i Louis byliśmy u niego w domu . Kompletnie nie wiedzieliśmy , co robić .
Wzięłam laptopa i włączyłam "Angry Birds " , a Lou w tym czasie robił coś w kuchni.
-LOUIS ! SZYBKO ! CHODŻ TUTAJ !
Ten wyleciał z kuchni jak poparzony.
-Jezu , co się stało ?!
-No bo nie mogę przejść poziomu w Angry Birds - powiedziałam , udając smutną.
-Czy ty jesteś niepoważna ?!
-Nie , po prostu chcę skończyć grę , ale się nie da. No to co , pomożesz ? -zapytałam.
-No ok , niech Ci będzie.
On przeszedł go bez problemu , a ja trudziłam się jakieś 20 min.! ;/
-Widzisz , tak umieją tylko mistrzowie . - powiedział , przyjmując jakąś dziwną pozę.
-Haha , z pewnością.
Lou wrócił do kuchni , a ja w tym czasie przeglądałam różne strony internetowe.
-LOUIS ! SZYBKO ! - wydarłam się.
-Przejdę Ci następny poziom za chwilę !
-Ale to ważne , a nie jakaś głupia gra !
Po chwili chłopak przyszedł do salonu.
-No co tym razem ?
Nie mogłam nic powiedzieć , więc pokazałam mu laptopa . Przeczytał uważnie i po chwili się odezwał :
-Wielkie mi halo , to tylko Bieber ;/
-Dla Ciebie to Bieber , ale dla mnie to ktoś więcej. Idę na ten koncert , idziesz ze mną ? - zapytałam z miną smutnego szczeniaczka.
-Na mnie to nie działa i nie idę : )
-Wiesz co ? Strzelam focha , pójdę z Niallem , on na pewno będzie chciał.
Nagle do domu wszedł Niall.
-Niall , rozumiesz to , że Bieber tu będzie ?!
-Wiem , wiem , wiem ! Pójdziesz ze mną na koncert , bo Iza nie chcę ? ;)
-Jasne , miałam Ciebie o to pytać , bo mój kochany chłopak nie chce ruszyć dupy.
-No to co idź się zbieraj . Bilety mam , więc możemy jechać.
-To super , ale muszę jeszcze skoczyć się przebrać.
-Okey , to widzimy się za godzinę , ok ?
-Jasne . Pa Lou ! - krzyknęłam i z uśmiechem wybiegłam z domu chłopaków.
Godzinę później byłam już gotowa , a Niall czekał na mnie przed domem.
Wsiadłam do auta i pojechaliśmy.
Koncert był wspaniały . Powiedziałam Niallowi , żeby pojechał już do domu , a ja jeszcze się przejdę.
Szłam po parku , ale coś nie dawało mi spokoju , Cały czas wydawało mi się , że ktoś za mną idzie.
Odwróciłam się i zapytałam :
-Nudzi Ci się ?
Zdjął kaptur , a ja prawie zemdlałam . To Justin Bieber . We własnej osobie.
-Po prostu zobaczyłem Cię na koncercie i chciałbym Cię zapytać , czy pójdziesz ze mną na lody ?
-Ja ?? Jasne , że tak ! Uwielbiam Cię !
-Haha , dzięki , miło mi ; )
Po kilku minutach doszliśmy na miejsce i zamówiliśmy lody.
Pogadaliśmy i Justin zaczął się do mnie przybliżać . Chciał mnie pocałować.
-Hej , przystopuj , nie znam Cię zbyt długo , a tak po za tym to mam chłopaka.
-Oj tam , możemy spróbować.-powiedział i znowu się do mnie przybliżył.
-Nie dzięki , nie skorzystam.
-No nie bądź taka .
-Kurde , spadaj ! Nie rozumiesz , co do Ciebie mówię ?! - krzyknęłam , wkurzyłam się i rozwaliłam mu loda na głowie. Jakiś paparazzi wyskoczył zza drzewa i zrobił zdjęcie. Już sobie wyobrażam te nagłówki w gazetach.
Szybko uciekłam i wróciłam do domu.
Poszłam spać i chciałam , żeby ten dzień skończył się jak najszybciej.
Rano obudziłam się o 9.00 i zeszłam na dół.
Magda , Iza i chłopaki siedzieli już w salonie. Mieli trochę dziwne miny.
-Ej , a wam co ? -zapytałam.
-Co to jest ? - zapytał Louis , podchodząc do mnie i podając mi gazetę.
Było tam zdjęcie z wczoraj.
-Wiedziałam , że kiedyś to znajdzie się w gazetach , ale nie myślałam , że tak szybko . - powiedziałam obojętnie.
-JAK MOGŁAŚ ROZWALIĆ BIEDNEMU JUSTINOWI LODA NA GŁOWIE !!! - wydarł się Niall.
-Oj uwierz , nie takiemu biednemu. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
Gdy już się uspokoiłam , zaczęłam im wszystko dokładnie opowiadać.
Ja i Louis byliśmy u niego w domu . Kompletnie nie wiedzieliśmy , co robić .
Wzięłam laptopa i włączyłam "Angry Birds " , a Lou w tym czasie robił coś w kuchni.
-LOUIS ! SZYBKO ! CHODŻ TUTAJ !
Ten wyleciał z kuchni jak poparzony.
-Jezu , co się stało ?!
-No bo nie mogę przejść poziomu w Angry Birds - powiedziałam , udając smutną.
-Czy ty jesteś niepoważna ?!
-Nie , po prostu chcę skończyć grę , ale się nie da. No to co , pomożesz ? -zapytałam.
-No ok , niech Ci będzie.
On przeszedł go bez problemu , a ja trudziłam się jakieś 20 min.! ;/
-Widzisz , tak umieją tylko mistrzowie . - powiedział , przyjmując jakąś dziwną pozę.
-Haha , z pewnością.
Lou wrócił do kuchni , a ja w tym czasie przeglądałam różne strony internetowe.
-LOUIS ! SZYBKO ! - wydarłam się.
-Przejdę Ci następny poziom za chwilę !
-Ale to ważne , a nie jakaś głupia gra !
Po chwili chłopak przyszedł do salonu.
-No co tym razem ?
Nie mogłam nic powiedzieć , więc pokazałam mu laptopa . Przeczytał uważnie i po chwili się odezwał :
-Wielkie mi halo , to tylko Bieber ;/
-Dla Ciebie to Bieber , ale dla mnie to ktoś więcej. Idę na ten koncert , idziesz ze mną ? - zapytałam z miną smutnego szczeniaczka.
-Na mnie to nie działa i nie idę : )
-Wiesz co ? Strzelam focha , pójdę z Niallem , on na pewno będzie chciał.
Nagle do domu wszedł Niall.
-Niall , rozumiesz to , że Bieber tu będzie ?!
-Wiem , wiem , wiem ! Pójdziesz ze mną na koncert , bo Iza nie chcę ? ;)
-Jasne , miałam Ciebie o to pytać , bo mój kochany chłopak nie chce ruszyć dupy.
-No to co idź się zbieraj . Bilety mam , więc możemy jechać.
-To super , ale muszę jeszcze skoczyć się przebrać.
-Okey , to widzimy się za godzinę , ok ?
-Jasne . Pa Lou ! - krzyknęłam i z uśmiechem wybiegłam z domu chłopaków.
Godzinę później byłam już gotowa , a Niall czekał na mnie przed domem.
Wsiadłam do auta i pojechaliśmy.
Koncert był wspaniały . Powiedziałam Niallowi , żeby pojechał już do domu , a ja jeszcze się przejdę.
Szłam po parku , ale coś nie dawało mi spokoju , Cały czas wydawało mi się , że ktoś za mną idzie.
Odwróciłam się i zapytałam :
-Nudzi Ci się ?
Zdjął kaptur , a ja prawie zemdlałam . To Justin Bieber . We własnej osobie.
-Po prostu zobaczyłem Cię na koncercie i chciałbym Cię zapytać , czy pójdziesz ze mną na lody ?
-Ja ?? Jasne , że tak ! Uwielbiam Cię !
-Haha , dzięki , miło mi ; )
Po kilku minutach doszliśmy na miejsce i zamówiliśmy lody.
Pogadaliśmy i Justin zaczął się do mnie przybliżać . Chciał mnie pocałować.
-Hej , przystopuj , nie znam Cię zbyt długo , a tak po za tym to mam chłopaka.
-Oj tam , możemy spróbować.-powiedział i znowu się do mnie przybliżył.
-Nie dzięki , nie skorzystam.
-No nie bądź taka .
-Kurde , spadaj ! Nie rozumiesz , co do Ciebie mówię ?! - krzyknęłam , wkurzyłam się i rozwaliłam mu loda na głowie. Jakiś paparazzi wyskoczył zza drzewa i zrobił zdjęcie. Już sobie wyobrażam te nagłówki w gazetach.
Szybko uciekłam i wróciłam do domu.
Poszłam spać i chciałam , żeby ten dzień skończył się jak najszybciej.
Rano obudziłam się o 9.00 i zeszłam na dół.
Magda , Iza i chłopaki siedzieli już w salonie. Mieli trochę dziwne miny.
-Ej , a wam co ? -zapytałam.
-Co to jest ? - zapytał Louis , podchodząc do mnie i podając mi gazetę.
Było tam zdjęcie z wczoraj.
-Wiedziałam , że kiedyś to znajdzie się w gazetach , ale nie myślałam , że tak szybko . - powiedziałam obojętnie.
-JAK MOGŁAŚ ROZWALIĆ BIEDNEMU JUSTINOWI LODA NA GŁOWIE !!! - wydarł się Niall.
-Oj uwierz , nie takiemu biednemu. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
Gdy już się uspokoiłam , zaczęłam im wszystko dokładnie opowiadać.
Rozdział 49
(oczami Izy)
Magda przed chwilą poszła na górę z Marlenką. Gdy wyszły z
kuchni Niall od razu mnie dopadł.:
-Ej…ona musi się stąd wynieść..- zaczął
-Skąd.??
-No skąd. Z tego domu,
miasta, kraju..!
-Ale o czym ty mówisz.??
-Nie chce jej w tym domu. Nie rozumiesz.??
-Rozumiem…..Ale jest jeden problem…
-Jaki niby.??
-To jest mieszkanie Czarnej.
-Co.??
-No.. jej taka je kupił, a ja z Klaudią tu mieszkamy, tylko, że nie płacimy za
wynajem.
-Oszz.. kur*a.!!
-Spokojnie.. Niall..
Po rozmowie zaczęłam zmywać naczynia.
Nagle do kuchni weszła Marlenka i wzięła z lodówki sok. Ale ja wiedziałam, że
coś jest nie tak. Znam ją bardzo dobrze i dziwnie się zachowywała. Ujrzałam
kątem oka, że bierze coś z blatu. Dopiero potem kapnęłam się, że tam właśnie
leżał dyktafon. ` A jak on był
włączony.??` pomyślałam. Może nie…. Umyłam się i poszłam spać
Następny dzień
Wstałam rano, ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Na dole
czekał na mnie Niall.
-Mam dla ciebie niespodziankę.. jedziemy na koncert.!!
-Co.?? Kiedy.??- ucieszyłam się.
-O 17.00
-Ale ja mam egzamin na uczelni. Przecież dziś mam na po
południe.
-Oszz… kurcze.. zapomniałem.
-Nic nie szkodzi.! Weź Klaudię..
-Co.??
-No możesz jechać z Klaudią.. nic się nie stanie, a ty nie
zmarnujesz biletów.
-Aha.. spoko.
Zjadłam śniadanie i poszłam do siebie.
Wkuwałam przed
egzaminem. Potem poszłam na zajęcia. W czasie egzaminu było mi niedobrze. Od
razu jak wyszłam zwymiotowałam w ubikacji na uczelni. Pojechałam do domu, a tam
znowu puściłam pawia.
Pomyślałam, że.. tylko nie to…! Może jestem w ciąży. Gdybym
była to byłby najgorszy koszmar, jeszcze nie wiem z kim..Szybko się ubrałam i
wybiegłam do apteki. Tam kupiłam test ciążowy i poszłam do domu.
W domu od razu pobiegłam do siebie i zamknęłam się w
łazience. Po jakimś czasie spojrzałam na test. Wynik był prosty………
wtorek, 10 kwietnia 2012
Rozdział 48
Mała Czarna
Chodzę z Harrym.
Ale czuje sie perfidnie.
Hue hue hue
W sumie to nie bardzo mam ochotę na ten "związek" ale może być ciekawie.
Za dwa tygodnie koniec semestru. I wakacje:)
Zdałam wszystkie egzaminy. Poszło mi nawet dobrze. Ale dzisiaj pisałam ten najważniejszy.
Uff...
Po wszystkim poszłam z Rafałem na lody ( i nie miałam wyrzutów sumienia, że mam chłopaka).
Pogadaliśmy trochę.
Wróciłam do domu.
Czekała mnie miła niespodzianka.
Przyjechała do mnie "na wakacje" Marlenka.
Będzie chwilowo mieszkać u mnie. (chwilowo tzn. przez tydzień)
Poznała już Nialla, który siedział z Izą i Lou który przyjechał po Klaudię.
Na mój widok chłopaki nie odezwali się ani słowem.
No tak...
- Ojejku... Gwiazdeczki się obraziły i nie zaszczycą mnie swoim blaskiem? - zapytałam
- Patrzcie przyszła terrorystka! - odciął się Niall, on i Lou wybuchnęli śmiechem
- Jak chcieliście zabłysnąć to trzeba było się brokatem posypać! - powiedziała zadowolona z siebie Marlenka i z pewną siebie miną usiadła obok mnie
- No,no,no.... Jak na 12-latke, to wygadana mała. - zauważył zjadliwie Lou
- Spieprzaj dziadu! - powiedziała moja siostra po polsku
Dziewczyny zaczęły się śmiać. Ja też. Chłopakom było trochę głupio.
- Lenka idź do pokoju, rozpakuj się. - powiedziałam do siostry
Pobiegła.
Kończyłam jeść obiad. Chłopaki starannie unikali patrzenia mi w oczy i omijali mój temat. Żaden z nich się do mnie nie odezwał.
Iza coś gadała, ale potem umilkła pod spojrzeniem Horana. Klaudia gdzieś wyszła z Lou.
Miałam dość ich towarzystwa więc zadzwoniłam po Lenę i poszłam o siebie.
Jakieś 20 min później przyszła moja przyjaciółka i poznała Marlene. Mała chciała się pochwalić nowym dyktafonem. Zostawiła go w kuchni, więc teraz po niego poszła.
- Magda, on był włączony :D Chyba nadaje się na szpiega, bo tu jest nagrana rozmowa Izy z tym gościem.
- powiedziała
Z małego, szarego pudełka wydobywał się głosy Izy i Nialla.
Zastygłam w bezruchu.
Zabiję go.
Zabije.
Bo mówili o...
Chodzę z Harrym.
Ale czuje sie perfidnie.
Hue hue hue
W sumie to nie bardzo mam ochotę na ten "związek" ale może być ciekawie.
Za dwa tygodnie koniec semestru. I wakacje:)
Zdałam wszystkie egzaminy. Poszło mi nawet dobrze. Ale dzisiaj pisałam ten najważniejszy.
Uff...
Po wszystkim poszłam z Rafałem na lody ( i nie miałam wyrzutów sumienia, że mam chłopaka).
Pogadaliśmy trochę.
Wróciłam do domu.
Czekała mnie miła niespodzianka.
Przyjechała do mnie "na wakacje" Marlenka.
Będzie chwilowo mieszkać u mnie. (chwilowo tzn. przez tydzień)
Poznała już Nialla, który siedział z Izą i Lou który przyjechał po Klaudię.
Na mój widok chłopaki nie odezwali się ani słowem.
No tak...
- Ojejku... Gwiazdeczki się obraziły i nie zaszczycą mnie swoim blaskiem? - zapytałam
- Patrzcie przyszła terrorystka! - odciął się Niall, on i Lou wybuchnęli śmiechem
- Jak chcieliście zabłysnąć to trzeba było się brokatem posypać! - powiedziała zadowolona z siebie Marlenka i z pewną siebie miną usiadła obok mnie
- No,no,no.... Jak na 12-latke, to wygadana mała. - zauważył zjadliwie Lou
- Spieprzaj dziadu! - powiedziała moja siostra po polsku
Dziewczyny zaczęły się śmiać. Ja też. Chłopakom było trochę głupio.
- Lenka idź do pokoju, rozpakuj się. - powiedziałam do siostry
Pobiegła.
Kończyłam jeść obiad. Chłopaki starannie unikali patrzenia mi w oczy i omijali mój temat. Żaden z nich się do mnie nie odezwał.
Iza coś gadała, ale potem umilkła pod spojrzeniem Horana. Klaudia gdzieś wyszła z Lou.
Miałam dość ich towarzystwa więc zadzwoniłam po Lenę i poszłam o siebie.
Jakieś 20 min później przyszła moja przyjaciółka i poznała Marlene. Mała chciała się pochwalić nowym dyktafonem. Zostawiła go w kuchni, więc teraz po niego poszła.
- Magda, on był włączony :D Chyba nadaje się na szpiega, bo tu jest nagrana rozmowa Izy z tym gościem.
- powiedziała
Z małego, szarego pudełka wydobywał się głosy Izy i Nialla.
Zastygłam w bezruchu.
Zabiję go.
Zabije.
Bo mówili o...
Rozdział 47
(oczami Izy)
Stwierdzam wszem i wobec, że plan chłopaków może i miał
swoje plusy, ale Czarna miała rację. Nie wiem czemu, nigdy tak nie myślałam,
ale pomyślałam, że chłopacy z tym planem byli żałośni.. I to na maxxaaaaa.!!!!!!!!!!!!
Siedziałyśmy w „więzieniu”. Ja się tylko przyglądałam co
robi Magda. Nagle wyszła z celi i sobie poszła. Jan z Klaudią zostałyśmy. W domu ok. 21.00
czekałyśmy na Czarną wszyscy razem. W końcu zeszła. Dostała opieprz od Lou i
Nialla. Nie widziałam jeszcze nigdy tak wkurzonego Horana jak dziś. Ja się
tylko przysłuchiwałam tej wielkiej kłótni, jak to można kłótnią nazwać. Potem wszyscy się rozeszli. Ja z Niallem
poszliśmy do mnie. Mój pokój był całkiem odmieniony: Inny kolor ścian;
fioletowo- zielony, plazma, nowe duże łóżko, biurko, krzesło, dwa fotele i inne
rzeczy. Cieszyłam się, bo mój pokój był na poddaszu. Wreszcie był urządzony tak
jak chciałam. Spełniło się jedno z moich marzeń. :D
A.. i zapomniałam jeszcze wspomnieć, że każda z nas (ja,
Czarna i Klaudia) ma osobną łazienkę przy swoim pokoju. J
Z moim chłopakiem postanowiliśmy wypróbować nową plazmę i oglądnąć jakiś film. Wybraliśmy „
Jeden dzień”. Tak naprawdę ja go wybrałam, mimo, że oglądałam go wiele razy,
ale nadal mi się nie nudzi. .!
Film się zaczął, a ja nagle poczułam się niedobrze. Szybko
pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Niall
od razu podbiegł do mnie.
-Nic Ci nie jest.??- zapytał
-Nie.. to pewnie jedzenie z wczoraj, było strasznie
nieświeże- skłamałam
-Na pewno.??
-Tak, tak..- sama nie
wiedziałam czemu zwymiotowałam
Umyłam twarz i nastała cisza. Nagle do pokoju ktoś zapukał.
Szybko wyszłam z łazienki, usiadłam na łóżku i powiedziałam „Proszę”.
Do pokoju wszedł Zayn z Caroline.
-Siemka.. możemy się dołączyć.??- zapytała dziewczyna.
Polubiłam ją na początku. To dzięki mnie chodzi teraz z Zanem. Widać, że są
szczęśliwi, ale Zaynowi nie jest „dobrze”
jak z Magdą…
-Cześć.. no jasne..!- powiedziałam zachrypniętym głosem.
-To co robimy.??- zapytała Malik
-Oglądamy film..- rzekłam
-Aaaaaa… to spoko
Przez cały seans Niall dziwnie mi się przyglądał. Nie dziwie
się mu. .!
Gdy skończyliśmy była już 2.00 w nocy.
-To my już idziemy..- zaczęli Zayn i Caroline.
-Aha..- zamyśliłam się i odpowiedziałam nawet nie wiem na co
i po co.
- Jest zmęczona..- wyjaśnił Niall i poszli.
-Ja też już idę.-
rzekł Horan
Nagle się ocknęłam.
-Spoko- odpowiedziałam tylko. Potem poszłam się myć i spać.
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Rozdział 46
Mała Czarna
7 rano. Zrywam się z łóżka Harrego. Mam trening.
Zadzwoniłam do Leny i 30 min później wyszłyśmy razem z domu.
Słuchałam mojej ulubionej porannej audycji pewnego podróżnika.
Nagle wpadły jakieś zakłócenia..szum...
a potem wiadomość przekazywana przez głos Zayna:
"Trzy dziewczyny włamały się do domu wokalistów One Direction.
Iza ## Klaudia ### oraz Magda ###. Ostatnia z nich przebywa na wolności. Prosimy o pomoc w ujęciu przestępczyni. Przewidziano nagrodę."
Lena słysząc to spytała:
- Tiaa.. i ja mam niby uwierzyć, że ty się TYLKO włamałaś? Znając ciebie wypróbowałabyś jakiś ładunek wybuchowy w ich domu :d
- To jakiś żart... chłopaki dzisiaj wracają..
W tym momencie podeszło do mnie 2 policjantów i zaprowadziło na komisariat...
Oczywiście spodziewając się jakiegoś głupiego kawału nie sprzeciwiałam się.
Lena zaczęła się śmiać, ale poszła, bo nie chciała opuszczać treningu.
...
Wsadzili nas "do celi"...
Iza tylko tępym wzrokiem na nas patrzyła. Klaudia darła się na jakiegoś pseudo policjanta, żeby nas wypuścił. A ja rozejrzałam się po wnętrzu.
- Magda co robisz? - zapytała Iza
- Skaner.- odpowiedziałam krótko i włączyłam przenośne mini urządzenie.
No tak. Kamerka w rogu.. Mały model...
- Izabelo. Podejdź no tu! - powiedziała patrząc znacząco na Pączka
- Czarna co ci.. aaa... już idę Magdaleno!
I zobaczyła wynik skanowania.
- Ekhem...- powiedziała szeptem- miałam wam nie mówić ale..
- Ciii. - uciszyłam ją - znalazło podsłuch.
Tak więc Iza wysłała mi esemesa, że chłopaki mieli jakiś plan. Powiedziała, że nie wie jaki, ale to pewnie chodzi o to.
Tak więc Klaudia zaczęła słuchać muzyki, Iza rysowała sobie jakieś plany, a ja podeszłam do krat celi.
- Ej.. ty! - zawołałam do jakiegoś kolesia w mundurze. Odwrócił się.
- Siema Czarna. - zaczął się śmiać
- Elo, Tomek. Co ty tu robisz? - zapytałam, zaskoczona, że dawny diler siedzi na komisariacie..jako POLICJANT!
- Ekhem... biorę udział w przedsięwzięciu... no... nie moge ci powiedzieć...
- Tomek! Swojej starej znajomej, której tyle zawdzięczasz... - zaczęłam z wyrzutem
- No dobra.. - złamał sie - Ale ty o niczym nie wiesz!
- Spoko!
No i się dowiedziałam.
Cóż plan był żałosny... Wsadzili nas za "kratki"... ekhem... ja już znam te "klimaty" więc chyba proste, że na taką prymitywną prowizorkę się nabrać nie dam. Wkurzyłam się, bo przepadł mi trening, a za 15 min zaczynały się zajęcia.
Podeszłam do ściany ze skanerem. Pluskwy były trzy. Walnęłam w każdą po kolei pięścią.. Chyba to coś dało.Potem do kamerki...a raczej kamerek bo było ich dwie.. Na szczęście dość nisko. Tak samo jak z pluskwami. Potem wyciągnęłam z włosów wsuwkę, trochę ją "zmodyfikowałam" i otworzyłam zamek w "celi". Dziewczyny pytały o robie, ale ja milczałam.
- Czarna co ty robisz? - zapytał Tomek
- Ide. Powiedz tym idiotom, że przez nich straciłam trening. Ide na zajęcia.
I poszłam. Dziewczyny zostały. Słyszałam jeszcze głosy Lou i Nialla.
Po zajęciach poszłam z Rafałem, Leną i jej chłopakiem Oscar'em do Msc.
Było fajnie. Na chwilę zapomniałam o porannym incydencie.
Wróciłam do MOJEGO domu.
Mój pokój był po remoncie dwa razy większy. Kamerki musiałam zdemontować. Wyrzuciłam je.
Rozglądnęłam się po moim odnowionym lokum. Pojawiło się trochę nowych mebli, które zamówiłam.
I prezent od taty: plazma. Spoko :D Oprócz tego nowe: 2 fotele, szafa, oszklony stół i lampa.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam oglądać jakiś film.
Wyszłam z pokoju o godzinie 21. W salonie byli: Caroline z Zaynem, Iza z Naillem, Klaudia z Lou i Harry.
Siedzieli przy drinkach i rozmawiali.
- Ooo! przyszła królewna. - powiedział z przekąsem na mój widok Niall
- Jak ktoś ma bogatego tatusia, to musi by zaraz snobem... - dopowiedział Lou
- Przepraszam - może nasza obecność cie drażni? -zapytała Klaudia
Iza siedziała cicho.. Byłam jej za to wdzięczna,
- MHm... jak już skończyliście ten monolog mający na celu mi dopiec, to może byście tak łaskawie powiedzieli o co chodzi? - zaczęłam
- Zepsułaś całą niespodzianke... Iza przynajmniej się zachowała, bo chociaż wiedziała, że wróciliśmy to nie robiła takich scen. - Niall
- Jestem wolnym człowiekiem i chyba mogłam iść na zajęcia? - zapytałam
- Chcieliśmy was trochę przestraszyć, a potem iść razem na kolacje z okazji naszego powrotu. - tym razem odezwał się Zayn
- Przepraszam, że pokrzyżowałam wasz beznadziejny plan.
- A co w nim było złego? Co pierwszy raz w więzieniu i panna grzeczna się wkurzyła?!? - wkurzył się Lou
- Lou....przestań... - powiedział cicho Klaudia... było już za późno
- Lou, Lou, Lou..... biedny, naiwny Lou.... - westchnęłam - siedziałam już za zabójstwo i za narkotyki... Z aresztów też by się trochę uzbierało...Więc proszę - nie umniejszaj mi moich zasług.. - skończyłam z uśmiechem
Lou się zamknął. Nareszcie.
Ale Niall nie...
- Co nie znaczy, że wolno ci strzelać fochy i zostawiać wszystkich jak jakaś królewna.
- Mogliście wymyślić coś lepszego..
- Przepraszamy, że nie jesteśmy tak genialni jak ty!. -Nial wkurzał się coraz bardziej
- Przeprosiny przyjęte.
Nial nie wytrzymał.
- Do cholery Magda... - prawie krzyczał - nie pomyślałaś, że to spotkanie miało też swój cel?
Harry chciał cie spytać czy będziesz z nim chodzić, a ty go olałaś! Tak sie nie robi... - zakończył z westchnieniem..
Poparzyłam na Harrego.
- Hmn.. Są inne sposoby i okazje.. - zauważyłam krytycznie - I tak na przyszłość, nie spodziewajcie się, że jakieś miejsce mnie zaskoczy..
Poszłam do siebie.
Reszta też się zmyła. Iza z Niallem zaszyli się u siebie, Klaudia pojechała z Lou.
Harry przyszedł do mnie.
- Magda... nie gniewaj się za dzisiaj...
- Spoko... przyzwyczaiłam się, że chłopaki mnie nie lubią... -uśmiechnęłam się słabo
- Oni po prostu...nie rozumieją cię.... stwierdzili, że będziecie się cieszyć z tej kolacji i wgl...
No a ich plan nie wypalił..
- Mhm... a ty po co tu zostałeś...?
- Chciałem cię o coś zapytać...
- Chyba wiem o co...ale mów..
- Będziesz ze mną chodzić?
Odpowiedź brzmiała krótko:
...
7 rano. Zrywam się z łóżka Harrego. Mam trening.
Zadzwoniłam do Leny i 30 min później wyszłyśmy razem z domu.
Słuchałam mojej ulubionej porannej audycji pewnego podróżnika.
Nagle wpadły jakieś zakłócenia..szum...
a potem wiadomość przekazywana przez głos Zayna:
"Trzy dziewczyny włamały się do domu wokalistów One Direction.
Iza ## Klaudia ### oraz Magda ###. Ostatnia z nich przebywa na wolności. Prosimy o pomoc w ujęciu przestępczyni. Przewidziano nagrodę."
Lena słysząc to spytała:
- Tiaa.. i ja mam niby uwierzyć, że ty się TYLKO włamałaś? Znając ciebie wypróbowałabyś jakiś ładunek wybuchowy w ich domu :d
- To jakiś żart... chłopaki dzisiaj wracają..
W tym momencie podeszło do mnie 2 policjantów i zaprowadziło na komisariat...
Oczywiście spodziewając się jakiegoś głupiego kawału nie sprzeciwiałam się.
Lena zaczęła się śmiać, ale poszła, bo nie chciała opuszczać treningu.
...
Wsadzili nas "do celi"...
Iza tylko tępym wzrokiem na nas patrzyła. Klaudia darła się na jakiegoś pseudo policjanta, żeby nas wypuścił. A ja rozejrzałam się po wnętrzu.
- Magda co robisz? - zapytała Iza
- Skaner.- odpowiedziałam krótko i włączyłam przenośne mini urządzenie.
No tak. Kamerka w rogu.. Mały model...
- Izabelo. Podejdź no tu! - powiedziała patrząc znacząco na Pączka
- Czarna co ci.. aaa... już idę Magdaleno!
I zobaczyła wynik skanowania.
- Ekhem...- powiedziała szeptem- miałam wam nie mówić ale..
- Ciii. - uciszyłam ją - znalazło podsłuch.
Tak więc Iza wysłała mi esemesa, że chłopaki mieli jakiś plan. Powiedziała, że nie wie jaki, ale to pewnie chodzi o to.
Tak więc Klaudia zaczęła słuchać muzyki, Iza rysowała sobie jakieś plany, a ja podeszłam do krat celi.
- Ej.. ty! - zawołałam do jakiegoś kolesia w mundurze. Odwrócił się.
- Siema Czarna. - zaczął się śmiać
- Elo, Tomek. Co ty tu robisz? - zapytałam, zaskoczona, że dawny diler siedzi na komisariacie..jako POLICJANT!
- Ekhem... biorę udział w przedsięwzięciu... no... nie moge ci powiedzieć...
- Tomek! Swojej starej znajomej, której tyle zawdzięczasz... - zaczęłam z wyrzutem
- No dobra.. - złamał sie - Ale ty o niczym nie wiesz!
- Spoko!
No i się dowiedziałam.
Cóż plan był żałosny... Wsadzili nas za "kratki"... ekhem... ja już znam te "klimaty" więc chyba proste, że na taką prymitywną prowizorkę się nabrać nie dam. Wkurzyłam się, bo przepadł mi trening, a za 15 min zaczynały się zajęcia.
Podeszłam do ściany ze skanerem. Pluskwy były trzy. Walnęłam w każdą po kolei pięścią.. Chyba to coś dało.Potem do kamerki...a raczej kamerek bo było ich dwie.. Na szczęście dość nisko. Tak samo jak z pluskwami. Potem wyciągnęłam z włosów wsuwkę, trochę ją "zmodyfikowałam" i otworzyłam zamek w "celi". Dziewczyny pytały o robie, ale ja milczałam.
- Czarna co ty robisz? - zapytał Tomek
- Ide. Powiedz tym idiotom, że przez nich straciłam trening. Ide na zajęcia.
I poszłam. Dziewczyny zostały. Słyszałam jeszcze głosy Lou i Nialla.
Po zajęciach poszłam z Rafałem, Leną i jej chłopakiem Oscar'em do Msc.
Było fajnie. Na chwilę zapomniałam o porannym incydencie.
Wróciłam do MOJEGO domu.
Mój pokój był po remoncie dwa razy większy. Kamerki musiałam zdemontować. Wyrzuciłam je.
Rozglądnęłam się po moim odnowionym lokum. Pojawiło się trochę nowych mebli, które zamówiłam.
I prezent od taty: plazma. Spoko :D Oprócz tego nowe: 2 fotele, szafa, oszklony stół i lampa.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam oglądać jakiś film.
Wyszłam z pokoju o godzinie 21. W salonie byli: Caroline z Zaynem, Iza z Naillem, Klaudia z Lou i Harry.
Siedzieli przy drinkach i rozmawiali.
- Ooo! przyszła królewna. - powiedział z przekąsem na mój widok Niall
- Jak ktoś ma bogatego tatusia, to musi by zaraz snobem... - dopowiedział Lou
- Przepraszam - może nasza obecność cie drażni? -zapytała Klaudia
Iza siedziała cicho.. Byłam jej za to wdzięczna,
- MHm... jak już skończyliście ten monolog mający na celu mi dopiec, to może byście tak łaskawie powiedzieli o co chodzi? - zaczęłam
- Zepsułaś całą niespodzianke... Iza przynajmniej się zachowała, bo chociaż wiedziała, że wróciliśmy to nie robiła takich scen. - Niall
- Jestem wolnym człowiekiem i chyba mogłam iść na zajęcia? - zapytałam
- Chcieliśmy was trochę przestraszyć, a potem iść razem na kolacje z okazji naszego powrotu. - tym razem odezwał się Zayn
- Przepraszam, że pokrzyżowałam wasz beznadziejny plan.
- A co w nim było złego? Co pierwszy raz w więzieniu i panna grzeczna się wkurzyła?!? - wkurzył się Lou
- Lou....przestań... - powiedział cicho Klaudia... było już za późno
- Lou, Lou, Lou..... biedny, naiwny Lou.... - westchnęłam - siedziałam już za zabójstwo i za narkotyki... Z aresztów też by się trochę uzbierało...Więc proszę - nie umniejszaj mi moich zasług.. - skończyłam z uśmiechem
Lou się zamknął. Nareszcie.
Ale Niall nie...
- Co nie znaczy, że wolno ci strzelać fochy i zostawiać wszystkich jak jakaś królewna.
- Mogliście wymyślić coś lepszego..
- Przepraszamy, że nie jesteśmy tak genialni jak ty!. -Nial wkurzał się coraz bardziej
- Przeprosiny przyjęte.
Nial nie wytrzymał.
- Do cholery Magda... - prawie krzyczał - nie pomyślałaś, że to spotkanie miało też swój cel?
Harry chciał cie spytać czy będziesz z nim chodzić, a ty go olałaś! Tak sie nie robi... - zakończył z westchnieniem..
Poparzyłam na Harrego.
- Hmn.. Są inne sposoby i okazje.. - zauważyłam krytycznie - I tak na przyszłość, nie spodziewajcie się, że jakieś miejsce mnie zaskoczy..
Poszłam do siebie.
Reszta też się zmyła. Iza z Niallem zaszyli się u siebie, Klaudia pojechała z Lou.
Harry przyszedł do mnie.
- Magda... nie gniewaj się za dzisiaj...
- Spoko... przyzwyczaiłam się, że chłopaki mnie nie lubią... -uśmiechnęłam się słabo
- Oni po prostu...nie rozumieją cię.... stwierdzili, że będziecie się cieszyć z tej kolacji i wgl...
No a ich plan nie wypalił..
- Mhm... a ty po co tu zostałeś...?
- Chciałem cię o coś zapytać...
- Chyba wiem o co...ale mów..
- Będziesz ze mną chodzić?
Odpowiedź brzmiała krótko:
...
niedziela, 8 kwietnia 2012
Rozdział 45
(oczami Izy)
Gadałam z dziewczynami, popijając kakao. Nagle ktoś zadzwonił do
drzwi. Gdy ujrzałam kto w nich stał kubek wypadł mi z rąk. W drzwiach stał mój
ojciec...... a obok niego Jeremy (gościu z dyskoteki). Gadali zawzięcie.
-Cześć słonko.!!- zaczął tata, gdy mnie ujrzał
-Ymmmm...- nie mogłam nic powiedzieć- no, cześć tato!
-Masz bardzo miłego kolegę.
-Kolegę.?? Jego.??- wskazałam palcem na tego dupka.
-No tak, przecież się znacie. Jeremy opowiedział mi wszystko jak
się poznaliście.
Popatrzyłam na Jerem`iego, a ten tylko uśmiechał się cwaniacko.
-No przecież znajomości ze studiów nigdy się nie zapomina.
-No tak, tak jasne- domyśliłam się , że ten idiota jednak nie jest
taki głupi na jakiego wygląda. Niech mu będzie, że znamy się ze studiów, ale
jak tylko wyjdzie mój tata to otrzyma taki opieprz, że szok. Magda i Klaudia
starły i pozbierały rozbity kubek i kakao. Potem poszły na górę.
Moi goście weszli do środka, a ja zrobiłam im herbatę i ukroiłam
ciacha. :D Usiadłam obok nich na kanapie i zaczęłam rozmowę.
-To tato…nie musiałeś mnie odwiedzać tak późno. Mogłeś jutro
przyjechać.
-Wiem, wiem, ale ja jestem tylko przejazdem. Pomyślałem, że
odwiedzę moją córcię..
-Tylko nie córcię.- rzekłam
-No dobrze, już dobrze.
Pogadaliśmy z tatą około 2 godzin. Niestety temu wszystkiemu
przysłuchiwał się Jeremy. Gdy już uzbierał odpowiednią ilość informacji o mnie
postanowił już pójść. I dobrze, bo była 24.10.
-Ja już będę szedł…- zaczął
-Tak lepiej już pójdź- dokończyłam
-No faktycznie ja też się zasiedziałem.- powiedział mój tata.
-No to na razie.- pocałowałam tatę w policzek, a Jerem`iemu
rzuciłam tylko „cześć”. Jak na niego to
i tak za dużo. Nie dość, że się tyle o mnie dowiedział, to jeszcze zgrywa
kolegę przed moim tatą. Masakra.!!
Zanim moi goście się wyrobili( pożegnania i krótkie pogawędki)
była już 1.00 w nocy.! `Jak ja jutro wstanę na zajęcia.?? `- pomyślałam, gdy
wychodzili. Gdy poszli udałam się do kuchni co przekąsić. Od Niall`a nauczyłam
się jeść w nocy. No właśnie `Niall`. I oto będzie mój nocny temat rozmyślań.
Wzięłam ciacha z lodówki, zgasiłam światło (bardziej oddaje wrażenie nocy) i
usiadłam przy stole. Zaczęłam jeść. Nie minęło 30 minut, a tu ktoś otwiera
drzwi. Były to męskie głosy. Zbliżali się do kuchni, aż w końcu do niej weszli.
Zobaczyłam pięciu bardzo dobrze mi znanych chłopaków. Jeszcze ich tu brakowało.
Trochę się mnie wystraszyli, bo przecież rzadko się spotyka dziewczynę
przesiadującą w kuchni i zjadającą wszystkie słodycze, które znajdują się w
domu.
-Co ty tu robisz.??- zaczął Liam
-Siedzę i jem- rzekłam trochę z ironią
-Pierwszy raz cię widzę jak jesz coś w nocy..- dokończył Zayn
-Wiem, wiem..- powiedziałam- .. nauczyłam się od Nialla.
Mina mojego chłopaka od razu się rozpromieniła, ale potem znowu
był czymś zaniedowolony.
-To miała być niespodzianka..-.. a ty ją zepsułaś- powiedział
-Niespodzianka powiadasz.??- zaśmiałam się
-Słuchajcie.. jeszcze nie wszystko zmarnowane. Dwie dziewczyny nie
wiedzą nadal o naszym planie..- oznajmił Harry.
-Planie.??- zapytałam
-Dowiesz się w swoim czasie..- odpowiedzieli równo i zaśmiali się
swoimi mrocznymi śmiechami.
-To ja idę do siebie..- rzekłam
-Czekaj idę z Tobą.- dopowiedział Niall
Szybko się wykąpałam i poszłam spać. Poczułam jak mój chłopak
kładzie się obok mnie i przytula. Potem zasnęłam.
czwartek, 5 kwietnia 2012
Rozdział 44
Mała Czarna
Grzeczna, miła Iza... Eh... Nigdy nie wiadomo co to w człowieku siedzi :D
Mnie to już chyba nic nie zdziwi.. Widziałam już w życiu tylu ćpunów, narkomanów i alkoholików, że ten "epizod" to nic...
Po zajęciach wpadł do mnie (czyli do chłopaków) Rafał i zaprosił na pizzę.
- Jeśli się nie odchudzasz, to może poszlibyśmy na pizze? - zapytał
- A co powinnam? :D
- Nie, no co ty. Wyglądasz świetnie ;)
- No to zgoda;)
I poszliśmy.. tematem rozmów (przy ogromnej pizzy = ser, pieczarki, ser, szynka, salami, ser, ser + keczup i coli) były bomby atomowe, nowe samoloty itp. Pierwszy raz spotkałam gościa, z którym mogę swobodnie porozmawiać na interesujące mnie tematy, i który nie będzie ode mnie oczekiwał zachowania, słodkiej, głupiej, potakującej blondynki (bez urazy).
Potem Rafał odwiózł mnie do domu.
Oddzwoniłam do Harrego (3 nieodebrane połączenia).
Wracają jutro. U nas już dzisiaj skończył się remont, więc to ostatnia noc tutaj.
Szybko minęło.
Zeszłam do kuchni pogadać z dziewczynami.
- Magda, gdzieś ty była? - zapytała Klaudia
- Z Rafałem na pizzy.
- Z kim?
- Z Rafałem.
- A kto to? - to Iza
- Ten gość z dyskoteki.
- Ten od narkotyków? - to Klaudia
- Nie ten drugi:P - odpowiedziałam
- Aha.. spoko. - to Iza
W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Iza poszła otworzyć. Kubek z kawą który trzymała w ręce wypadł. Napój rozlał się po podłodze, na której leżały kawałki szkła.
Przyszedł...
Grzeczna, miła Iza... Eh... Nigdy nie wiadomo co to w człowieku siedzi :D
Mnie to już chyba nic nie zdziwi.. Widziałam już w życiu tylu ćpunów, narkomanów i alkoholików, że ten "epizod" to nic...
Po zajęciach wpadł do mnie (czyli do chłopaków) Rafał i zaprosił na pizzę.
- Jeśli się nie odchudzasz, to może poszlibyśmy na pizze? - zapytał
- A co powinnam? :D
- Nie, no co ty. Wyglądasz świetnie ;)
- No to zgoda;)
I poszliśmy.. tematem rozmów (przy ogromnej pizzy = ser, pieczarki, ser, szynka, salami, ser, ser + keczup i coli) były bomby atomowe, nowe samoloty itp. Pierwszy raz spotkałam gościa, z którym mogę swobodnie porozmawiać na interesujące mnie tematy, i który nie będzie ode mnie oczekiwał zachowania, słodkiej, głupiej, potakującej blondynki (bez urazy).
Potem Rafał odwiózł mnie do domu.
Oddzwoniłam do Harrego (3 nieodebrane połączenia).
Wracają jutro. U nas już dzisiaj skończył się remont, więc to ostatnia noc tutaj.
Szybko minęło.
Zeszłam do kuchni pogadać z dziewczynami.
- Magda, gdzieś ty była? - zapytała Klaudia
- Z Rafałem na pizzy.
- Z kim?
- Z Rafałem.
- A kto to? - to Iza
- Ten gość z dyskoteki.
- Ten od narkotyków? - to Klaudia
- Nie ten drugi:P - odpowiedziałam
- Aha.. spoko. - to Iza
W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Iza poszła otworzyć. Kubek z kawą który trzymała w ręce wypadł. Napój rozlał się po podłodze, na której leżały kawałki szkła.
Przyszedł...
wtorek, 3 kwietnia 2012
Rozdział 43
(Oczami Klaudii)
Nie wiedziałam , że Iza może posunąć się tak daleko. Nie wiedziałam tylko , czy ona powie o tym Niallowi , a jak tak to kiedy ? W sumie to nie jest moja sprawa i nie będę się w to wtrącać.
Postanowiłam , że gdzieś wyjdę , ale na pewno nie na dyskotekę ; p
Postanowiłam , że pójdę do Msc.
Weszłam do środka i zamówiłam truskawkowego shake'a (szkoda , że nie ma marchewkowych : D ).
W pewnej chwili do mojego stolika dosiadł się jakiś chłopak. Nie znałam go.
-Hej.-powiedział.
-Ym...cześć...a czy my się znamy ? -zapytałam.
-Ciebie jeszcze nie znam , ale znam Lou . Jestem jego kolegą. Mam na imię Kevin . A ty ?
-Klaudia.
-Ładne imię : )
-Dziękuje , naprawdę jesteś kolegą Lou ?
-No tak.
-A od jak dawna.
-Oj już od kilka lat ;>
-Aha. To fajnie.
-Dasz mi swój numer ? - zapytał.
-Może ty lepiej daj mi swój , a ja zadzwonię.
-Okey.
Chłopak podał mi swój numer i poszedł.
Ja w tym czasie musiałam zadzwonić do Lou.
Po kilku sygnałach odebrał.
-Hej Lou , muszę Cię o coś zapytać.
-Okey , o co chodzi ?
-Bo jestem teraz w Msc i do mojego stolika przyszedł jakiś koleś i podaję się za Twojego kolegę.
-A jak ma na imię ?
-Kevin.
-Nie kojarzę. Wiesz co , niedługo przyjedziemy , więc zobaczę , czy go znam : D
-Oki , muszę kończyć , paa ; )
Nie wiedziałam , co o tym myśleć. Czy to znowu jakiś chory psychicznie człowiek , jak ten z dyskoteki?
Przekonamy się...
Nie wiedziałam , że Iza może posunąć się tak daleko. Nie wiedziałam tylko , czy ona powie o tym Niallowi , a jak tak to kiedy ? W sumie to nie jest moja sprawa i nie będę się w to wtrącać.
Postanowiłam , że gdzieś wyjdę , ale na pewno nie na dyskotekę ; p
Postanowiłam , że pójdę do Msc.
Weszłam do środka i zamówiłam truskawkowego shake'a (szkoda , że nie ma marchewkowych : D ).
W pewnej chwili do mojego stolika dosiadł się jakiś chłopak. Nie znałam go.
-Hej.-powiedział.
-Ym...cześć...a czy my się znamy ? -zapytałam.
-Ciebie jeszcze nie znam , ale znam Lou . Jestem jego kolegą. Mam na imię Kevin . A ty ?
-Klaudia.
-Ładne imię : )
-Dziękuje , naprawdę jesteś kolegą Lou ?
-No tak.
-A od jak dawna.
-Oj już od kilka lat ;>
-Aha. To fajnie.
-Dasz mi swój numer ? - zapytał.
-Może ty lepiej daj mi swój , a ja zadzwonię.
-Okey.
Chłopak podał mi swój numer i poszedł.
Ja w tym czasie musiałam zadzwonić do Lou.
Po kilku sygnałach odebrał.
-Hej Lou , muszę Cię o coś zapytać.
-Okey , o co chodzi ?
-Bo jestem teraz w Msc i do mojego stolika przyszedł jakiś koleś i podaję się za Twojego kolegę.
-A jak ma na imię ?
-Kevin.
-Nie kojarzę. Wiesz co , niedługo przyjedziemy , więc zobaczę , czy go znam : D
-Oki , muszę kończyć , paa ; )
Nie wiedziałam , co o tym myśleć. Czy to znowu jakiś chory psychicznie człowiek , jak ten z dyskoteki?
Przekonamy się...
niedziela, 1 kwietnia 2012
Rozdział 42
(oczami Izy)
Przyszłam do domu i od razu pobiegłam do swojego (Nialla)
pokoju. Nie wiedziałam co mam zrobić. Musiałam się komuś wygadać, ale nie
wiedziałam komu. Zawsze mam tak, że musze powiedzieć coś przynajmniej jednej
osobie. Martwię się jak to będzie, gdy Niall przyjedzie, Jak ja się będę
zachowywać, będę chodziła skrępowana i wgl. Poszłam się wykąpać i przebrać, ale
dalej nie przestawałam rozmyślać. Moje przemyślenia, które trwały dobre 2
godziny, przerwało pukanie Magdy i Klaudii do drzwi.
-Proszę.- powiedziałam trochę się uspakajając.
-Siemka. Myśmy przyszły z Tobą pogadać..- zaczęła Klaudia.
-Okej.. O czym.??- zapytałam
-O ostatniej nocy..
-Nie mam o czym z wami gadać..
-Na pewno.??- spytała Czarna
-Tak. Poznałam gościa i tak jak wy tańczyłam z nim..
-A potem.?? Zniknęłaś i pojawiłaś się dopiero rano-
skończyła Czarna
-Iii.??- próbowałam opanować emocje
-I my jesteśmy twoimi przyjaciółkami i mamy prawo wiedzieć o
co chodzi. Przecież widzimy, że gdybyś mogła to byś tylko płakała.- powiedziała
Klaudia. Nigdy nie widziałam u niej bardziej poważnej miny.
-No dobra. Powiem wam, ale nie mówcie tego chłopakom. Proszę.
-Spoko. A teraz mów..
-Przespałam się z jednym facetem, którego nawet nie znam.
-Co.??- wykrzyczała Klaudia. Wiedziałam, że jej będzie to
trudnij przyjść niż Czarnej. Magdę już nic nie zdziwi. Po tym co ona robiła w
Polsce z używkami itp. mój romans to jest pikuś.:D
-Nie martw się na pewno nie powiemy chłopakom, a tym
bardziej Niall`owi- pocieszała mnie Magda. Teraz to mogłam płakać do woli, ale nie
zrobiłam tego. Stwierdziłam, że muszę być twarda teraz. To jak Niall przyjedzie
to wtedy też będę twarda. Poszłyśmy z
dziewczynami na zakupy, żeby się odstresować. Kupiłam sobie 2 sukienki i
sweterek. Dziewczyny podobnie. Poszłyśmy do domu. Akurat dzwonili chłopacy. Z
moim chłopakiem zamieniłam tylko parę zdań, bo powiedziałam, że muszę iść się
wykąpać. Jak na razie nie mogłam z nim rozmawiać, nie po tym co mu zrobiłam. Może
jutro będzie lepiej jak zadzwoni.. Nie.! Ja jutro do niego zadzwonię. Na pewno się
ucieszy, a ja pokonam swój strach. Tego nie można nazwać strachem.. to takie
uczucie winy, zranienia. Tak jak
powiedziałam Niall`owi poszłam się umyć i spać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)