(Mała Czarna)
Siedziałam na łóżku i bezmyślnie wpatrywałam się w ścianę.
Czy ja muszę mieć takiego pecha do chłopaków?
Wstałam, ubrałam się i stwierdziłam, że muszę jakoś odreagować.
Zadzwoniłam do taty.
Zamówiłam bilet na najbliższy samolot do Polski.
Wylatywałam za 3 dni.
Weszłam do kuchni gdzie zastałam rozzłoszczoną Klaudię oraz Izę rozmawiającą z Niall'em. Na razie panowało zawieszenie broni.
Podeszłam do - jak zwykle - pustej lodówki.
- Ej trzeba jechać na zakupy.. Zajmę się tym zaraz, tylko gdzie ja zostawiłam mój serek mascarpone.Miałam go dzisiaj dodać do mojego tiramisu na...
Zamilkłam, gdy zobaczyłam co właśnie kończy zżerać Niall.
- Czyś ty ogłupiał do reszty? - zapytałam patrząc ze zgrozą na ziejący pustką talerz
- No co? Nic innego w lodówce nie było!
- Kto ci pozwolił wyżerać zawartość mojej lodówki ja się pytam?
- Iza.
Popatrzyłam na Izę pytająco.
- No wielkie halo robisz z powodu głupego sera... Kupisz sobie drugi..
- Proszę bardzo - kup mi jakieś dziadostwo w supermarkecie..
- Ogarnij sie..
- Ej no sorry Niall. Ja nie przesiaduje w twoim domu 24h na dobe, nie obrażam cię w nim i nie wyżeram ci wszystkiego co w nim jadalne!
- A ja nie jestem chory psychicznie. Widzisz - jesteśmy kwita.
W tym momencie do kuchni wszedł Łukasz.
- Stary - wyluzuj. - powiedział do Horana
- A ty to niby kto?
- Łukasz.
- Nie wtrącaj się ok?
- A kim ty jesteś?
- Chłopakiem Izy. A ty?
- Mieszkańcem tego domu i nie pozwolę obrażać jego właścicielki, więc albo się dostosujesz albo wypad!
- Ok. Idziemy - Iza!
- Nial przestań. Sam zaczynasz. Trzeba było jej zostawić ten ser!
- Mi nie chodzi o sam ser. Mi chodzi o jakieś zasady. Ten debil wysiaduje tu całymi dniami i ciągle mu coś nie pasuje.
- To ty jesteś jakaś dziwna..
-Dobra. Koniec. Łukasz chodź, jedziemy na zakupy.
___
- Ok. serek mascarpone, biszkopty... Do tiramisu wszystko mam. Co teraz? - zapytałam buszując po sklepowych półkach załadowanych żywnością.
- Hmn.. FRUGO... czarne, białe, zielone, różowe, żółte, pomarańczowe, niebieskie, czerwone.. są wszystkie!
- Okaay :D
- Dzisiaj robimy wyżerkę, prawda?
- No powiedzmy :)
- Nie zapraszamy Niall'a?
- Oczywiście!
- No to możemy zrobić FRUGO'wy barek :d
- Dobry pomysł - przyznałam
-ok.. co jeszcze bierzemy?
- Chodź na nabiał! - powiedziałam i pociągnęłam go w stronę wielkich, sklepowych lodówek
__
Wróciliśmy obładowani różnej wielkości torbami.
Zaprosiłam Lenę, Cynthię, Doriana, Oscara, Olivie ( tą od Nico). Byłam też ja i Łukasz. Przyszedł Rafał.
Zjedliśmy pyszne tiramisu, każdy miał inny kolor FRUGO i rozmawialiśmy.
- Dlaczego tu nie ma Nico? -zapytał w końcu Rafał
- A dlaczego miałby być? - odparłam - Jest Olivia! (która z nim zresztą nie zerwała!)
- Przecież to twój chłopak!
-No jak widzisz, już nie.
Rafałowi jakby poprawił się humor.
Wdał się w dyskusję z Łukaszem na jakieś 'męskie' tematy.
Lena i Oscar opowiadali nam o swojej wakacyjnej podróży podczas której się zaręczyli.
Na palcu Leny lśnił łagodnym blaskiem pierścionek z niebieskim oczkiem.
Dorian - nasz spokojny samotnik - opowiadał nam jak to jest u niego w Niemczech - skąd pochodzi.
Cynthia - miejscowa - wymieniała nazwy i lokalizacje najfajniejszych sklepów w Londynie i sprzeczały się z Olivią do którego salony lepiej pójść.
Wszystko byłoby ok.. Gdyby nie jeden mały epizod.
To było wieczorem - pod koniec spotkania.
Zostaliśmy tylko Olivia, Lena, Oscar, Łukasz i ja.
Przeszedł policjant i znowu poprosił na przesłuchanie.
Doszły nowe fakty w sprawie i miałam rozpoznać podejrzanego.
O nie! - krzyknęłam w duchu widząc zdjęcie podejrzanego.
ON był w Londynie.
JEGO twarz była na zdjęciu, zrobionym w okolicy MOJEGO domu.
To był....
środa, 30 maja 2012
Rozdział 71
(Oczami Klaudii)
Cały czas lecieliśmy . Nudziło mi się , więc z mojej torby wyciągnęłam słuchawki i telefon.
Włączyłam sobie JLS - Only tonight . Kocham tą piosenkę.
Minęło już trochę czasu.
W pewnej chwili "ktoś" mnie szturchnął. To był oczywiście Louis.
Wyciągnęłam z ucha jedną słuchawkę .
-Co? - zapytałam.
-Czego słuchasz ?
-Teraz Cher Lloyd.
-Aha .
-Coś jeszcze ?
-Nie , ale za chwilę lądujemy.
-Ok.
Po jakiś 10 minutach byliśmy już na lotnisku.
Chciałam jak najszybciej znaleźć się daleko od Louis'a .
Gdy chłopak odwrócił się ode mnie na chwilę , rzuciłam ciche "cześć" i już miałam odchodzić , gdy nagle poczułam , że ktoś chwycił mnie za rękę.
-Klaudia poczekaj ! Proszę Cię , porozmawiajmy.- powiedział Louis.
-Louis , nie mamy o czym rozmawiać. - odpowiedziałam , wyrywając dłoń .
-Daj mi to wytłumaczyć .
-Nie musisz mi nic tłumaczyć . Ja wszystko widziałam . Rozumiem , po prostu Ci się znudziłam .
-Nie znudziłaś mi się , Kocham Cię !
Szybko uciekłam , ale Lou nie mógł biec za mną , bo na szczęście otoczyły go fanki.
Gdy weszłam do domu , dziewczyny siedziały w salonie z jakimś chłopakiem .
Nie miałam pojęcie , kto to był.
-Cześć dziewczyny i nieznajomy . - uśmiechnęłam się .
-Klaudia , już jesteś , a gdzie Louis ? - zapytała Iza.
-Pogadamy jutro , teraz jestem zmęczona . Dobranoc.
- Cześć . - powiedzieli chórem.
Z tego wszystkiego zapomniałam zapytać się , kim był ten chłopak , ale nie ważne . Teraz marzę tylko o tym , żeby jak najszybciej pójść spać.
Rano obudziłam się o 9.00 . Z kuchni słychać było jakieś głosy.
Poszłam wziąć prysznic , ubrałam się w malinowe rurki i białą bokserkę i zeszłam na dół.
W kuchni była Magda , czytała gazetę.
-Hej - przywitałam się.
-Hejka - odpowiedziała.
Podeszłam do lodówki , gdy nagle w gazecie zauważyłam pewien artykuł.
-Możesz dać mi na chwilę tą gazetę ?
-Jasne , a po co ?
-Muszę coś zobaczyć.
Wzięłam ją do ręki . Nagłówek wyglądał tak : " Louis Tomlinson wczoraj był widziany z pewną brunetką . Czyżby to był początek nowej miłości ? "
-Szybko się pocieszył , a niby mnie kocha . On jest śmieszny . - powiedziałam.
-Ja wam mówiłam , że tak się skończy chodzenie z gwiazdami , ale wy nigdy mnie nie słuchacie.
-Magda , ja go kocham , czy ty tego nie rozumiesz ?! - wydarłam się.
-Okey , rozumiem . - odpowiedziała Magda i ruszyła w stronę lodówki.
Ja w tym czasie postanowiłam wyjść na miasto .
Poszłam do mojego pokoju po torebkę i telefon. Ubrałam czarne baleriny i wyszłam.
Zmierzałam w stronę "Msc". Kiedy miałam wchodzić , zobaczyłam , że w środku siedzi Louis z tą dziewczyną z gazety. Nie wiedziałam , co robić . Byłam na niego strasznie wkurzona . Jeszcze wczoraj mówił mi , że mnie kocha , a teraz co ? Jeżeli tak wygląda jego miłość to ja bardzo dziękuje.
Przełamałam się i weszłam do środka. Zamówiłam truskawkowego shake'a i usiadłam przy stoliku.
Louis mnie zauważył.
-Hej , co ty tu robisz ? - zapytał zdenerwowany.
-Siedzę , nie widać ? - odpowiedziałam z ironią.
-Aha. A...? - chciał dokończyć , ale mu nie pozwoliłam .
-A no tak . To jest Eleanor , moja przyjaciółka , a to Klaudia moja ... ym...
-Była dziewczyna . - powiedziałam i podałam dziewczynie rękę.
-Miło mi Cię poznać. - powiedziała , na co ja sztucznie się uśmiechnęłam .
-Ja już muszę się zbierać . - powiedziała , ubrała kurtkę , pocałowała Lou w policzek , krzyknęła " Pa!"
i wyszła.
-Szybko się pocieszyłeś , ja spadam . - rzekłam i wyszłam .
Louis schował twarz w dłoniach i nie wiedział , co ma zrobić . Na początku zrobiło mi się go trochę żal , ale gdy przypomniałam sobie o tym , co się wydarzyło w szpitalu to od razu mi przechodzi.
Szybkim krokiem wróciłam do domu .
Cały czas lecieliśmy . Nudziło mi się , więc z mojej torby wyciągnęłam słuchawki i telefon.
Włączyłam sobie JLS - Only tonight . Kocham tą piosenkę.
Minęło już trochę czasu.
W pewnej chwili "ktoś" mnie szturchnął. To był oczywiście Louis.
Wyciągnęłam z ucha jedną słuchawkę .
-Co? - zapytałam.
-Czego słuchasz ?
-Teraz Cher Lloyd.
-Aha .
-Coś jeszcze ?
-Nie , ale za chwilę lądujemy.
-Ok.
Po jakiś 10 minutach byliśmy już na lotnisku.
Chciałam jak najszybciej znaleźć się daleko od Louis'a .
Gdy chłopak odwrócił się ode mnie na chwilę , rzuciłam ciche "cześć" i już miałam odchodzić , gdy nagle poczułam , że ktoś chwycił mnie za rękę.
-Klaudia poczekaj ! Proszę Cię , porozmawiajmy.- powiedział Louis.
-Louis , nie mamy o czym rozmawiać. - odpowiedziałam , wyrywając dłoń .
-Daj mi to wytłumaczyć .
-Nie musisz mi nic tłumaczyć . Ja wszystko widziałam . Rozumiem , po prostu Ci się znudziłam .
-Nie znudziłaś mi się , Kocham Cię !
Szybko uciekłam , ale Lou nie mógł biec za mną , bo na szczęście otoczyły go fanki.
Gdy weszłam do domu , dziewczyny siedziały w salonie z jakimś chłopakiem .
Nie miałam pojęcie , kto to był.
-Cześć dziewczyny i nieznajomy . - uśmiechnęłam się .
-Klaudia , już jesteś , a gdzie Louis ? - zapytała Iza.
-Pogadamy jutro , teraz jestem zmęczona . Dobranoc.
- Cześć . - powiedzieli chórem.
Z tego wszystkiego zapomniałam zapytać się , kim był ten chłopak , ale nie ważne . Teraz marzę tylko o tym , żeby jak najszybciej pójść spać.
Rano obudziłam się o 9.00 . Z kuchni słychać było jakieś głosy.
Poszłam wziąć prysznic , ubrałam się w malinowe rurki i białą bokserkę i zeszłam na dół.
W kuchni była Magda , czytała gazetę.
-Hej - przywitałam się.
-Hejka - odpowiedziała.
Podeszłam do lodówki , gdy nagle w gazecie zauważyłam pewien artykuł.
-Możesz dać mi na chwilę tą gazetę ?
-Jasne , a po co ?
-Muszę coś zobaczyć.
Wzięłam ją do ręki . Nagłówek wyglądał tak : " Louis Tomlinson wczoraj był widziany z pewną brunetką . Czyżby to był początek nowej miłości ? "
-Szybko się pocieszył , a niby mnie kocha . On jest śmieszny . - powiedziałam.
-Ja wam mówiłam , że tak się skończy chodzenie z gwiazdami , ale wy nigdy mnie nie słuchacie.
-Magda , ja go kocham , czy ty tego nie rozumiesz ?! - wydarłam się.
-Okey , rozumiem . - odpowiedziała Magda i ruszyła w stronę lodówki.
Ja w tym czasie postanowiłam wyjść na miasto .
Poszłam do mojego pokoju po torebkę i telefon. Ubrałam czarne baleriny i wyszłam.
Zmierzałam w stronę "Msc". Kiedy miałam wchodzić , zobaczyłam , że w środku siedzi Louis z tą dziewczyną z gazety. Nie wiedziałam , co robić . Byłam na niego strasznie wkurzona . Jeszcze wczoraj mówił mi , że mnie kocha , a teraz co ? Jeżeli tak wygląda jego miłość to ja bardzo dziękuje.
Przełamałam się i weszłam do środka. Zamówiłam truskawkowego shake'a i usiadłam przy stoliku.
Louis mnie zauważył.
-Hej , co ty tu robisz ? - zapytał zdenerwowany.
-Siedzę , nie widać ? - odpowiedziałam z ironią.
-Aha. A...? - chciał dokończyć , ale mu nie pozwoliłam .
-A no tak . To jest Eleanor , moja przyjaciółka , a to Klaudia moja ... ym...
-Była dziewczyna . - powiedziałam i podałam dziewczynie rękę.
-Miło mi Cię poznać. - powiedziała , na co ja sztucznie się uśmiechnęłam .
-Ja już muszę się zbierać . - powiedziała , ubrała kurtkę , pocałowała Lou w policzek , krzyknęła " Pa!"
i wyszła.
-Szybko się pocieszyłeś , ja spadam . - rzekłam i wyszłam .
Louis schował twarz w dłoniach i nie wiedział , co ma zrobić . Na początku zrobiło mi się go trochę żal , ale gdy przypomniałam sobie o tym , co się wydarzyło w szpitalu to od razu mi przechodzi.
Szybkim krokiem wróciłam do domu .
wtorek, 29 maja 2012
Rozdział 70
(Mała Czarna)
- Magda! - ryknęła na mnie Iza widząc mnie siedzącą w kuchni
- Słucham? - powiedziała nucąc pod nosem " Hey, I just met you"
- Czy ty w ogóle się ze mną liczysz, do cholery? - darła się dalej
- Radziłabym ci nie wrzeszczeć na kogoś, kto ma akurat tasak w ręku, bo może się to dla ciebie źle skończyć - odparłam dalej w spokoju krojąc łososia - "and this is crazy, "
Iza popatrzyła na mnie z niesmakiem.
- Mogłaś powiedzieć, że mamy nowego lokatora.. Nie mówiłaś, że masz brata! - dodała już ciszej
- Hahaa..ha...hahahha! - zaśmiałam się cicho - No bez przesady! - "but here's my number"
- No to co to było; 'moja siostra"? - zapytała
- O jenyy... - westchnęłam teatralnie - on jest moim naaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaajlepsiejszym przyjacielem
od zaranie dziejów! - "so call me, maybe?"
- Czy ty mnie wgl słuchasz?
- No nucę sobie tylko!
- Ehh... mogłaś przynajmniej uprzedzić!
- TY mnie nie uprzedzasz gdy twój chłopak zostaje na noc. - odparłam jadowicie
- Magda.. to jest inna sytuacja..
- Nie Iza. Ta sama. Mogłabyś się ogarnąć trochę z tym twoim Niall'em. Nie będę tolerować tego gościa u siebie. Nie będzie mnie jakiś dupek obrażał.
- Sama zaczynasz! - dodała Iza z wyrzutem
- No jasne...
- Przestań, ok! Mogę się stąd wynieść jak ci tak bardzo przeszkadzam! - Iza wstała
- Pewnie - strzel focha i idź się wyżalić Naill'usiowi!
- A żebyś wiedziała, że pójdę! - wyszła trzaskając drzwiami
Do kuchni wszedł Łukasz.
- Mówiłem, że będę sprawiał kłopoty - ale nie wiedziałem, że tak szybko.. - powiedział smętnie, stojąc w drzwiach
- Nie przesadzaj.
- Dobra.. nie chcę żebyście się przeze mnie kłóciły - ok?
- To JA nie chcę, żeby Niall dyrygował Izą, ok? A ty masz tu mieszkać i tyle!
- Tak jest pani kapitan! - zasalutował
Roześmiałam się.
W tym momencie zadzwonił mój telefon.
- Łukasz odbierz, ok? Bo ja nie mogę teraz odejść od tej ryby.
- Spoko. Włącze na głośnik
Dzwonił Nico.
- Hejka kotku! - powiedział Nico
- Cześć! - odpowiedział Łukasz -Mrauuu! (Łuukasz przestań!!! - wydarłam się!)
- yyy.. gdzie Magda?
- A kto pyta? - śmiał się dalej Łukasz
- Jej chłopak?
Łukasz spoważniał.
- Nie wiedziałem, że masz chłopaka!
- Mówiłam tylko, że nie mam męża! - przypomniałam mu
- To ja zadzwonie później. - powiedział zdezorientowany Nico i rozłączył się
________
Łukasz mieszkał z nami już kilka dni.
Iza jakoś się przyzwyczajała.
Nico nie dawał znaku życia.
Wkurzyłam się i poszłam do niego.
Drzwi otworzyła mi jakaś długowłosa szatynka.
- Hej.. jest Nico?
- Tak. Nico skarbie, jakaś dziewczyna do ciebie! - zawołała w głąb domu
W drzwiach ukazał się Nico.
- O heej.. wejdź. -powiedział rumieniąc się na mój widok
-Hejka. Dlaczego się nie odzywasz?
- Bo przyjechała do niego jego dziewczyna! - powiedziała szatynka przytulając się do Nica
- Ah, tak. No faktycznie. Nico dużo mi o tobie opowiadał. - odparłam ze złośliwym uśmiechem
-A co na przykład?
- Dużo rzeczy.. Ale zapomniał o najważniejszym..
- O czym? - zapytała zdziwiona?
- O tym, że ma dziewczyne! - powiedziałam
- Co? To chyba jakiś żart! - mruknęła dziewczyna
- Olivia, Magda.. ja ci wszystko wytłumacze
- Spieprzaj ze swoimi tłumaczeniami padalcu! - krzyknęłam, trzasnęłam go w morde, trzasnęłam drzwiami i że miałam już dość trzaskania wróciłam do siebie..
Tylko szkoda mi biednej Olivii...
- Magda! - ryknęła na mnie Iza widząc mnie siedzącą w kuchni
- Słucham? - powiedziała nucąc pod nosem " Hey, I just met you"
- Czy ty w ogóle się ze mną liczysz, do cholery? - darła się dalej
- Radziłabym ci nie wrzeszczeć na kogoś, kto ma akurat tasak w ręku, bo może się to dla ciebie źle skończyć - odparłam dalej w spokoju krojąc łososia - "and this is crazy, "
Iza popatrzyła na mnie z niesmakiem.
- Mogłaś powiedzieć, że mamy nowego lokatora.. Nie mówiłaś, że masz brata! - dodała już ciszej
- Hahaa..ha...hahahha! - zaśmiałam się cicho - No bez przesady! - "but here's my number"
- No to co to było; 'moja siostra"? - zapytała
- O jenyy... - westchnęłam teatralnie - on jest moim naaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaajlepsiejszym przyjacielem
od zaranie dziejów! - "so call me, maybe?"
- Czy ty mnie wgl słuchasz?
- No nucę sobie tylko!
- Ehh... mogłaś przynajmniej uprzedzić!
- TY mnie nie uprzedzasz gdy twój chłopak zostaje na noc. - odparłam jadowicie
- Magda.. to jest inna sytuacja..
- Nie Iza. Ta sama. Mogłabyś się ogarnąć trochę z tym twoim Niall'em. Nie będę tolerować tego gościa u siebie. Nie będzie mnie jakiś dupek obrażał.
- Sama zaczynasz! - dodała Iza z wyrzutem
- No jasne...
- Przestań, ok! Mogę się stąd wynieść jak ci tak bardzo przeszkadzam! - Iza wstała
- Pewnie - strzel focha i idź się wyżalić Naill'usiowi!
- A żebyś wiedziała, że pójdę! - wyszła trzaskając drzwiami
Do kuchni wszedł Łukasz.
- Mówiłem, że będę sprawiał kłopoty - ale nie wiedziałem, że tak szybko.. - powiedział smętnie, stojąc w drzwiach
- Nie przesadzaj.
- Dobra.. nie chcę żebyście się przeze mnie kłóciły - ok?
- To JA nie chcę, żeby Niall dyrygował Izą, ok? A ty masz tu mieszkać i tyle!
- Tak jest pani kapitan! - zasalutował
Roześmiałam się.
W tym momencie zadzwonił mój telefon.
- Łukasz odbierz, ok? Bo ja nie mogę teraz odejść od tej ryby.
- Spoko. Włącze na głośnik
Dzwonił Nico.
- Hejka kotku! - powiedział Nico
- Cześć! - odpowiedział Łukasz -Mrauuu! (Łuukasz przestań!!! - wydarłam się!)
- yyy.. gdzie Magda?
- A kto pyta? - śmiał się dalej Łukasz
- Jej chłopak?
Łukasz spoważniał.
- Nie wiedziałem, że masz chłopaka!
- Mówiłam tylko, że nie mam męża! - przypomniałam mu
- To ja zadzwonie później. - powiedział zdezorientowany Nico i rozłączył się
________
Łukasz mieszkał z nami już kilka dni.
Iza jakoś się przyzwyczajała.
Nico nie dawał znaku życia.
Wkurzyłam się i poszłam do niego.
Drzwi otworzyła mi jakaś długowłosa szatynka.
- Hej.. jest Nico?
- Tak. Nico skarbie, jakaś dziewczyna do ciebie! - zawołała w głąb domu
W drzwiach ukazał się Nico.
- O heej.. wejdź. -powiedział rumieniąc się na mój widok
-Hejka. Dlaczego się nie odzywasz?
- Bo przyjechała do niego jego dziewczyna! - powiedziała szatynka przytulając się do Nica
- Ah, tak. No faktycznie. Nico dużo mi o tobie opowiadał. - odparłam ze złośliwym uśmiechem
-A co na przykład?
- Dużo rzeczy.. Ale zapomniał o najważniejszym..
- O czym? - zapytała zdziwiona?
- O tym, że ma dziewczyne! - powiedziałam
- Co? To chyba jakiś żart! - mruknęła dziewczyna
- Olivia, Magda.. ja ci wszystko wytłumacze
- Spieprzaj ze swoimi tłumaczeniami padalcu! - krzyknęłam, trzasnęłam go w morde, trzasnęłam drzwiami i że miałam już dość trzaskania wróciłam do siebie..
Tylko szkoda mi biednej Olivii...
Rozdział 69
(oczami Izy)
Rano obudziłam się obok Nialla. Tak słodko wyglądał, gdy spał. Po chwili się obudził. Pocałowałam go na "Dzień dobry". Następnie wstałam poszłam do łazienki się umyć. W ręczniku owiniętym wokół ciała i ręczniku na głowie wyszłam z łazienki. Gdy zobaczyłam minę Horana uśmiałam się... :D Już się do mnie zbliżał z tymi uśmiechniętymi oczkami, gdy mu przerwałam:
-Ej, ej, ej... nie tak szybko... Idę się ubrać. Dopiero potem mnie gdzieś weźmiesz, prawda.?
-Ymm. no jasne. To ja idę do łazienki się przebrać..
-Spoko.
Weszłam do garderoby. Nie wiedziałam co na siebie włożyć. Gdybym tylko wiedziała, gdzie Horan mnie weźmie. No trudno... Ubrałam czarne krótkie spodenki. Do tego letnią, przewiewną bluzkę w sandały.
-No jestem już gotowa- rzekłam wychodząc z garderoby.
-Okej. No to chodźmy.
Przez resztę popołudnia byliśmy na meczu football`a. Odkąd jestem z Niallem polubiłam mecze. Szczególnie jak mam z nim na niego iść :D Potem pochodziliśmy trochę po mieście. Wstąpiłam do kilku sklepów. Wizyta w centrum nie miała sensu bez zakupów. :) Ja kupiłam sobie sukienkę na urodziny Liama. A Horan conversy... takie zielone. Miał wziąć inny kolor, ale przekonałam go do takiego koloru. :D
Wieczorem przyjechaliśmy pod mój dom. Włożyłam klucz do drzwi. Nikogo nie miało być w domu. Ale.. drzwi były otwarte. Weszłam do środka. Ujrzałam jakiegoś typka leżącego na kanapie i oglądającego jakieś gówno.
-Co ty se gościu robisz.?? Mam zadzwonić na policję.??- nie miał przy sobie nic, więc raczej nic nie zwinął, nie musiałam od razu wzywać policji.
-Ymm.. ty chyba jeszcze nie wiesz..
-O czym.??
-Jesteś Iza. Prawda.?
-No tak..
-Moja siostra... no dobra przyjaciółka Magda..
-Co ona.??
-Zaprosiła mnie. Przyjechałem do Londynu. Nie mam gdzie mieszkać. Powiedziała, że to nie jest kłopotem.
-Aha.. Jej mieszkanie. Spoko. Może u niej mieszkać kto chce, ale mogła nam wcześniej powiedzieć. ;/
-Przepraszam, że robię kłopot.
-Nie nic nie szkodzi. Ymm.. to jest mój chłopak Niall. Niall Horan- wskazałam na chłopaka.- Ty już znasz moje imię, może teraz ty ujawnij mi swoje..
-Jestem Łukasz... A ty- spojrzał na Horana- skądś Cię znam..
-Może z gazet czy coś. Jestem z One Direction.
-A no tak. Wiedziałem. Moja siostra Gabi za tobą szaleje.
-Aha....
-To mu idziemy do mnie, do mojego pokoju. Czuj się jak u siebie. :)
-Spoko i dzięki.
Poszliśmy do mojej posiadłości..(pokój). Usiadłam na łóżko.
-Dziwne. Czemu Czarna nic mi nie powiedziała.??
-Może nie chciała, żebyś wiedziała.- rzekł Niall
-Ale czemu.??
-Żebyś się na nią wściekła i wyniosła....- nie zdążył dokończyć
-Masz racje...
-Nie, na pewno nie. Ona nie pozwoliłaby Ci ze mną odejść..
-No co ty..
-Mówię prawdę.Znam ją troche z innej odsłony niż ty..
-.???
-Nie pytaj.
-I tak się dowiem..
Zaraz przyjdę. Pójdę po moje rzeczy z pokoju gościnnego. Wiesz jakie tam jest miękkie łóżko. Często tam śpię. Zostawiłam tam kilka razy bieliznę i mp4.. :D
-Spoczko, poczekam.
Wyszłam z mojego pokoju. Udałam się do pokoju gościnnego. Usłyszałam dochodzące dźwięki muzyki. Szybko otworzyłam drzwi. Wiedziałam, że zostawiłam tam taki bałagan. Wszędzie moje staniki i majtki.
Na łóżku siedział Łukasz.
-Sory.. ale to są moje rzeczy.
-Wiem, wiem.. - uśmiechnął się, tak jakby chciał ze mną flirtować.
-Ymm.. po pierwsze mam chłopaka. Po drugie: CO TY TU ROBISZ.??
-Siedzę i słucham muzyki..
Pozbierałam swoje rzeczy.
-Mogłeś zająć inny pokój.
-Magda mi taki dała.
-Aha..- byłam na nią wściekła, wiedziała, że uwielbiam się tam przebierać, gdy nie ma nikogo w domu. A w ostatnim czasie często bywałam sama.!!-To przepraszam..!
-Nie ma za co..
Usłyszałam otwierające się drzwi dochodzące z dołu. Szybko zbiegłam do salonu. Zobaczyłam Magdę. Moje nerwy nie wytrzymały.....
Rano obudziłam się obok Nialla. Tak słodko wyglądał, gdy spał. Po chwili się obudził. Pocałowałam go na "Dzień dobry". Następnie wstałam poszłam do łazienki się umyć. W ręczniku owiniętym wokół ciała i ręczniku na głowie wyszłam z łazienki. Gdy zobaczyłam minę Horana uśmiałam się... :D Już się do mnie zbliżał z tymi uśmiechniętymi oczkami, gdy mu przerwałam:
-Ej, ej, ej... nie tak szybko... Idę się ubrać. Dopiero potem mnie gdzieś weźmiesz, prawda.?
-Ymm. no jasne. To ja idę do łazienki się przebrać..
-Spoko.
Weszłam do garderoby. Nie wiedziałam co na siebie włożyć. Gdybym tylko wiedziała, gdzie Horan mnie weźmie. No trudno... Ubrałam czarne krótkie spodenki. Do tego letnią, przewiewną bluzkę w sandały.
-No jestem już gotowa- rzekłam wychodząc z garderoby.
-Okej. No to chodźmy.
Przez resztę popołudnia byliśmy na meczu football`a. Odkąd jestem z Niallem polubiłam mecze. Szczególnie jak mam z nim na niego iść :D Potem pochodziliśmy trochę po mieście. Wstąpiłam do kilku sklepów. Wizyta w centrum nie miała sensu bez zakupów. :) Ja kupiłam sobie sukienkę na urodziny Liama. A Horan conversy... takie zielone. Miał wziąć inny kolor, ale przekonałam go do takiego koloru. :D
Wieczorem przyjechaliśmy pod mój dom. Włożyłam klucz do drzwi. Nikogo nie miało być w domu. Ale.. drzwi były otwarte. Weszłam do środka. Ujrzałam jakiegoś typka leżącego na kanapie i oglądającego jakieś gówno.
-Co ty se gościu robisz.?? Mam zadzwonić na policję.??- nie miał przy sobie nic, więc raczej nic nie zwinął, nie musiałam od razu wzywać policji.
-Ymm.. ty chyba jeszcze nie wiesz..
-O czym.??
-Jesteś Iza. Prawda.?
-No tak..
-Moja siostra... no dobra przyjaciółka Magda..
-Co ona.??
-Zaprosiła mnie. Przyjechałem do Londynu. Nie mam gdzie mieszkać. Powiedziała, że to nie jest kłopotem.
-Aha.. Jej mieszkanie. Spoko. Może u niej mieszkać kto chce, ale mogła nam wcześniej powiedzieć. ;/
-Przepraszam, że robię kłopot.
-Nie nic nie szkodzi. Ymm.. to jest mój chłopak Niall. Niall Horan- wskazałam na chłopaka.- Ty już znasz moje imię, może teraz ty ujawnij mi swoje..
-Jestem Łukasz... A ty- spojrzał na Horana- skądś Cię znam..
-Może z gazet czy coś. Jestem z One Direction.
-A no tak. Wiedziałem. Moja siostra Gabi za tobą szaleje.
-Aha....
-To mu idziemy do mnie, do mojego pokoju. Czuj się jak u siebie. :)
-Spoko i dzięki.
Poszliśmy do mojej posiadłości..(pokój). Usiadłam na łóżko.
-Dziwne. Czemu Czarna nic mi nie powiedziała.??
-Może nie chciała, żebyś wiedziała.- rzekł Niall
-Ale czemu.??
-Żebyś się na nią wściekła i wyniosła....- nie zdążył dokończyć
-Masz racje...
-Nie, na pewno nie. Ona nie pozwoliłaby Ci ze mną odejść..
-No co ty..
-Mówię prawdę.Znam ją troche z innej odsłony niż ty..
-.???
-Nie pytaj.
-I tak się dowiem..
Zaraz przyjdę. Pójdę po moje rzeczy z pokoju gościnnego. Wiesz jakie tam jest miękkie łóżko. Często tam śpię. Zostawiłam tam kilka razy bieliznę i mp4.. :D
-Spoczko, poczekam.
Wyszłam z mojego pokoju. Udałam się do pokoju gościnnego. Usłyszałam dochodzące dźwięki muzyki. Szybko otworzyłam drzwi. Wiedziałam, że zostawiłam tam taki bałagan. Wszędzie moje staniki i majtki.
Na łóżku siedział Łukasz.
-Sory.. ale to są moje rzeczy.
-Wiem, wiem.. - uśmiechnął się, tak jakby chciał ze mną flirtować.
-Ymm.. po pierwsze mam chłopaka. Po drugie: CO TY TU ROBISZ.??
-Siedzę i słucham muzyki..
Pozbierałam swoje rzeczy.
-Mogłeś zająć inny pokój.
-Magda mi taki dała.
-Aha..- byłam na nią wściekła, wiedziała, że uwielbiam się tam przebierać, gdy nie ma nikogo w domu. A w ostatnim czasie często bywałam sama.!!-To przepraszam..!
-Nie ma za co..
Usłyszałam otwierające się drzwi dochodzące z dołu. Szybko zbiegłam do salonu. Zobaczyłam Magdę. Moje nerwy nie wytrzymały.....
poniedziałek, 28 maja 2012
Rozdział 68
Weszliśmy
do szpitala. Najpierw poszliśmy kupić coś w sklepiku. Były to 3
soki : jabłkowy, pomarańczowy i brzoskwiniowy. Ulubione smaki Sary
:D
Następnie
poszliśmy do jej sali. Nie było jej, więc powiedziałam, aby Lou
został i na nią poczekał, a ja pójdę się zapytać lekarza co
tam z Sary organizmem :)
Nie
było mnie może z pół godziny. Byłabym wcześniej, ale to właśnie
są polskie szpitale. Czekałam chwile na lekarza prowadzącego. Jak
już się doczekałam zaczął się kłócić, że nie jestem z
rodziny. W końcu wyszło na to, że musiałam mu pokazać dowód
osobisty. Po jakimś czasie mi uwierzył...!
Szłam
już do sali mojej kuzynki, gdy musiałam wstąpić do łazienki. Tak
też zrobiłam.. miałam bardzo pilną potrzebę. Gdy wyszłam minęło nawet więcej niż pół godziny. Wchodząc do sali rzucił mi się momentalnie obraz,jakiego nigdy w życiu nie chciałam widzieć, jakiego nikomu nie życzę. Zobaczyłam mojego chłopaka całującego się z Sarą. Nie dość, że moja (prawie) najlepsza kumpela z Polski, to jeszcze miłość mojego życia. Coś m się nie zgadzało, bo wyglądało to raczej jakby ona napierała na niego, a on się bronił. Ale mimo to i tak się z nią całował.
-Faktycznie bosko w tej Polsce. No nie Lou.??- zawołałam płacząc
-To nie tak jak myślisz..- zaczął się tłumaczyć, ale mu przerwałam.
-To nie tak jak myślę.?? Ciekawe.. i to bardzo. A ty.- popatrzyłam na Sarę- nie jest Ci przynajmniej trochę głupio.??
-I tak długo nie pociągnęlibyście. Ja Louisa tylko od Ciebie uwolniłam- mówiła w ogóle nie poruszona.
Zaczęłam jeszcze bardziej płakać i wybiegłam z sali, ze szpitala. Najchętniej `wybiegłabym` z Polski, z tego cholernego świata.....!
Zanim zrozumiałam, że Lou miał klucze do auta, dobiegłam do samochodu.Oparłam się o niego, kucnęłam i płakałam.
-Może podwieźć Cię gdzieś.?- usłyszałam przygnębiony głos Lou.
-Mnie.?? Dzięki, poradzę sobie..- odparłam
-Ale ja mówię serio. I tak jadę do Ciebie, do domu. Musze spakować rzeczy. Już zamówiłem prywatny samolot... Za kilka godzin wylatuję do Londynu.
-Mówisz serio.??- zrobił mi się głupio, że go tu ściągnęłam, a teraz musi wracać do swojego domu, do chłopaków sam. Ale w końcu zasłużył sobie.... ;/
-A czemu miałbym kłamać.??
-No już kłamałeś tyle razy mówić, że mnie kochasz- teraz poleciały mi łzy po wcześniej wytartej z rozmazanego makijażem twarzy.
-Nie kłamałem wtedy, teraz i nie będę Cię okłamywać. Kocham Cię najbardziej w życiu.... Ja nie chciałem jej całować. Nawet nigdy o tym nie pomyślałem...
-Ymmm.. No dobra zawieź mnie do tego domu. Musze się spakować. Wyjeżdżam z Tobą, jak mi pozwolisz. Nie mam czego tu szukać. Swój dom mam w Londynie.
-Jasne, ze możesz.
Wsiadłam do samochodu. Silnik odpalił. Jechaliśmy w ciszy i spokoju. Nikt z nas nie miał zamiaru rozpoczynać rozmowy. W domu nikogo nie zastałam. Napisałam mamie kartę i nagrałam się kilka razy. Przeprosiłam ją, że musiałam szybko wyjechać i się z nią nie pożegnałam. Nic nie mówiłam o `kłótni` z Lou. Był on już moim eks. Mogłam go tak nazywać do końca życia. Nie przestałam go kochać, nawet uwierzyłam mu, gdy się tłumaczył przed samochodem, ale mnie zranił i to bardzo. Potem poszłam się spakować. Wzięłam ciasto mojej mamy. Poczęstuję z Londynie Nialla.... on zawsze jest chętny do jedzenia. Następnie pojechałam z Lou na lotnisko. Wsiedliśmy do samolotu. Wbiliśmy się w niebo. Lou na początku siedział obok mnie.Gdy nagle dostałam esa od Izy: 'Jak tam wasz wypad w Polsce.?? Co porabia Lou.??'
Odpisałam jej " Wypad.?? Nie mógł być lepszy. A mój były .?? Nie wiem sama go zapytaj. Właśnie siedze w samolocie i lecę do was. " Niestety musiał tego esa zobaczyć mój były.. Troszkę się zszokował tym byłym... Usłyszałam jak szepnął do siebie " Mój były. Tylko nie to". Czego on się spodziewał.?? Dolecieliśmy na miejsce. Gdy wysiadałam zobaczyłam......
Rozdział 67
(Mała Czarna)
- Hej siostra! - powiedział stojący w drzwiach wysoki brunet o śniadej cerze i złocistych oczach - Wpadłem na kilka dni, co ty na to?
- Łukasz?!? - zapytałam z powątpiewaniem
- No a kto?
Rzuciliśmy się sobie w ramiona.
- Co ty tu robisz? - zapytałam z uśmiechem gdy siedzieliśmy już w kuchni, a ja robiłam herbatę
- Przyjechałem na studia. Zaczynam od nowego semestru.
- Jak kierunek?
- Prawo.
- No chyba cie coś boli!
- No dobra.. ten co ty:P
- Ha! Wiedziałam! :D
- Niezła chata. ?
- Tatuś.
- A no tak.
- Coś ty robił przez te 5 lat, kiedy mnie nie było w Polsce? - kontynuowałam
- Ty wyjechałaś zaraz po 18, a ja nie mogłem.. Musiałem pozałatwiać sprawy z Blondasem i resztą. Tomek mi trochę pomógł. Potem skończyłem szkołę, znalazłem jakąś dorywczą prace.. Potem ojciec zatrudnił się u twojego ojca.. No a resztę to już znasz :) I teraz mam kase na studia - i oto jestem!
- Liczi- imbir, granat, czarna, biała z dziką różą, wiśnia, malina, mango.. - recytowałam po kolei dostępne u mnie smaki herbat
- Liczi i imbir oczywiście:D - powiedział z uśmiechem - Dalej ci nie przeszła ta herbatoschiza?
- Nie.. Od tej podróży do Chin się zaczęło i tak teraz zbieram owocowe herbatki :P
- Spoko..
- Gdzie będziesz mieszkał?
- Chwilowo w hotelu, do czasu aż coś znajde.
- Chyba cie coś boli! Zamieszkaj u mnie!
- Nie.. bez przesady..
- Widziałeś ten dom.
- No.. i co z tego?
- Są tu jeszcze 3 wolne pokoje.
- A co z resztą?
- Przecież chyba nie myślałeś, że mieszkam tu sama!
- CZy ty... ekhem.. - wykrztusił patrząc na mnie z przerażeniem - wyszłaś za mąż?!
- HAHAHAHAAHAHAHAHAHAHA!!
- No co? - zapytał urażony
- Haha.. - przestałam się śmiać - :D Sorki no ale ja.. za maż... xD haha... Masz poczucie humoru.. Mieszkam tu z Izą i Klaudią..
- Ahaa.. no coś kojarze...
- No to jak.. zamieszkasz tu?
- Nie będę ci robił łkopotu..
- Przestań.. Poza tym możesz się na coś przydać :D
- Na co? - zapytał patrząc na mnie podejrzliwie
- Nachodzi mnie tu taki jeden.. - zaczęłąm
I opowiedziałam mu całą historię z Niall'em.
- Hej siostra! - powiedział stojący w drzwiach wysoki brunet o śniadej cerze i złocistych oczach - Wpadłem na kilka dni, co ty na to?
- Łukasz?!? - zapytałam z powątpiewaniem
- No a kto?
Rzuciliśmy się sobie w ramiona.
- Co ty tu robisz? - zapytałam z uśmiechem gdy siedzieliśmy już w kuchni, a ja robiłam herbatę
- Przyjechałem na studia. Zaczynam od nowego semestru.
- Jak kierunek?
- Prawo.
- No chyba cie coś boli!
- No dobra.. ten co ty:P
- Ha! Wiedziałam! :D
- Niezła chata. ?
- Tatuś.
- A no tak.
- Coś ty robił przez te 5 lat, kiedy mnie nie było w Polsce? - kontynuowałam
- Ty wyjechałaś zaraz po 18, a ja nie mogłem.. Musiałem pozałatwiać sprawy z Blondasem i resztą. Tomek mi trochę pomógł. Potem skończyłem szkołę, znalazłem jakąś dorywczą prace.. Potem ojciec zatrudnił się u twojego ojca.. No a resztę to już znasz :) I teraz mam kase na studia - i oto jestem!
- Liczi- imbir, granat, czarna, biała z dziką różą, wiśnia, malina, mango.. - recytowałam po kolei dostępne u mnie smaki herbat
- Liczi i imbir oczywiście:D - powiedział z uśmiechem - Dalej ci nie przeszła ta herbatoschiza?
- Nie.. Od tej podróży do Chin się zaczęło i tak teraz zbieram owocowe herbatki :P
- Spoko..
- Gdzie będziesz mieszkał?
- Chwilowo w hotelu, do czasu aż coś znajde.
- Chyba cie coś boli! Zamieszkaj u mnie!
- Nie.. bez przesady..
- Widziałeś ten dom.
- No.. i co z tego?
- Są tu jeszcze 3 wolne pokoje.
- A co z resztą?
- Przecież chyba nie myślałeś, że mieszkam tu sama!
- CZy ty... ekhem.. - wykrztusił patrząc na mnie z przerażeniem - wyszłaś za mąż?!
- HAHAHAHAAHAHAHAHAHAHA!!
- No co? - zapytał urażony
- Haha.. - przestałam się śmiać - :D Sorki no ale ja.. za maż... xD haha... Masz poczucie humoru.. Mieszkam tu z Izą i Klaudią..
- Ahaa.. no coś kojarze...
- No to jak.. zamieszkasz tu?
- Nie będę ci robił łkopotu..
- Przestań.. Poza tym możesz się na coś przydać :D
- Na co? - zapytał patrząc na mnie podejrzliwie
- Nachodzi mnie tu taki jeden.. - zaczęłąm
I opowiedziałam mu całą historię z Niall'em.
piątek, 25 maja 2012
Rozdział 66
(Mała Czarna)Wychodząc z komisariatu nie mogłam się pozbyć z przed oczu tej okropnej twarzy.
To był on.
Blondyn.
Zielonkawoszare oczy.
Na samo wspomnienie przeszedł mnie dreszcz.
Mój był€ chłopak z Polski. To m.in. dzięki niemu zaczęłam ćwiczyć karate. Wszystko było ok, gdyby nie zaczął pić. Potem doszła heroina. Stoczył się. Jak z nim zerwałam, to..
Odgoniłam od siebie niechciane wspomnienia.
Zamknięty rozdział.
Przyszłam do domu gdzie czekał na mnie nowonazwany Tofik. <3
Iza :)
...
i Niall. -.-
.. który na mój widok okazał wielkie zdziwienie.
- Co ty tu robisz? - zapytał
- Mieszkam ciołku. - mruknęłam
- To wiem. Ale przecież mieli cie zamknąć.!
- Co?
- To znaczy.no..y..a nie
- Ciekawa jestem dlaczego ciebie jeszcze nie zamknęli! - warknęłam
- Bo jestem normalny idiotko!
- Odezwał się ten normalny!
- No a może nie?
- No nie bardzo!
- Nie bardzo to ty masz w głowie poukładane..
- Zaraz będziesz miał nie bardzo poukładaną twarz!
- Ha. ha. ha. idź sie leczyć debilko!
Trzasnęłam Horana w morde. Z liścia.
- Au... odwala ci już całkiem?
- Magda ogarnij sie! wrzasnęła Iza
- Weź stąd tego swojego chłopaka...
- A żebyś wiedziała. Nial chodź. Idziemy.
I poszli. A psa zostawili.
Wzięłam osamotnionego Tofika i zawiozłam go do domu chłopaków, gdzie zastałam oglądających film Zayna i Harry'ego.
- Hejka!
- Cześć ślicznotko! - zawołał Zayn
- To jest on! Tofik! :D - powiedziałam
- Ale ja mówiłem do ciebie ;P
Uściskaliśmy się na powitanie.
- A o mnie już zapomniałaś? - zapytał Harry
- Nie śmiałabym :P
- A co to za słodziak? Twój? - pytał Zayn
- Nie Izy i Nialla.
- ?
- Zostawili go samego ze mną w domu po tym jak Niall nazwał mnie debilką, a ja mu przywaliłam - co mu się już dawno zresztą należało!
- Ou.. To musiało boleć. -stwierdził Harry
- I dobrze:P
- Co nie znaczy, że mogli zostawić taką słodką psinkę samą! - powiedział Zayn bawiąc się z Tofikiem
- Śpieszy ci sie? - zapytał mnie Harry
- Nawet nie, bo co?
- Bo oglądamy fajny film, zostaniesz?
- Jasne ;)
____
Wracałam do domu. Pustego domu.
Było już dobrze po 22.
Siedziałam przy laptopie, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
Otworzyłam.
W drzwiach stał on.
On.
A na imię mu było...
To był on.
Blondyn.
Zielonkawoszare oczy.
Na samo wspomnienie przeszedł mnie dreszcz.
Mój był€ chłopak z Polski. To m.in. dzięki niemu zaczęłam ćwiczyć karate. Wszystko było ok, gdyby nie zaczął pić. Potem doszła heroina. Stoczył się. Jak z nim zerwałam, to..
Odgoniłam od siebie niechciane wspomnienia.
Zamknięty rozdział.
Przyszłam do domu gdzie czekał na mnie nowonazwany Tofik. <3
Iza :)
...
i Niall. -.-
.. który na mój widok okazał wielkie zdziwienie.
- Co ty tu robisz? - zapytał
- Mieszkam ciołku. - mruknęłam
- To wiem. Ale przecież mieli cie zamknąć.!
- Co?
- To znaczy.no..y..a nie
- Ciekawa jestem dlaczego ciebie jeszcze nie zamknęli! - warknęłam
- Bo jestem normalny idiotko!
- Odezwał się ten normalny!
- No a może nie?
- No nie bardzo!
- Nie bardzo to ty masz w głowie poukładane..
- Zaraz będziesz miał nie bardzo poukładaną twarz!
- Ha. ha. ha. idź sie leczyć debilko!
Trzasnęłam Horana w morde. Z liścia.
- Au... odwala ci już całkiem?
- Magda ogarnij sie! wrzasnęła Iza
- Weź stąd tego swojego chłopaka...
- A żebyś wiedziała. Nial chodź. Idziemy.
I poszli. A psa zostawili.
Wzięłam osamotnionego Tofika i zawiozłam go do domu chłopaków, gdzie zastałam oglądających film Zayna i Harry'ego.
- Hejka!
- Cześć ślicznotko! - zawołał Zayn
- To jest on! Tofik! :D - powiedziałam
- Ale ja mówiłem do ciebie ;P
Uściskaliśmy się na powitanie.
- A o mnie już zapomniałaś? - zapytał Harry
- Nie śmiałabym :P
- A co to za słodziak? Twój? - pytał Zayn
- Nie Izy i Nialla.
- ?
- Zostawili go samego ze mną w domu po tym jak Niall nazwał mnie debilką, a ja mu przywaliłam - co mu się już dawno zresztą należało!
- Ou.. To musiało boleć. -stwierdził Harry
- I dobrze:P
- Co nie znaczy, że mogli zostawić taką słodką psinkę samą! - powiedział Zayn bawiąc się z Tofikiem
- Śpieszy ci sie? - zapytał mnie Harry
- Nawet nie, bo co?
- Bo oglądamy fajny film, zostaniesz?
- Jasne ;)
____
Wracałam do domu. Pustego domu.
Było już dobrze po 22.
Siedziałam przy laptopie, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
Otworzyłam.
W drzwiach stał on.
On.
A na imię mu było...
Rozdział 65
(oczami Klaudii)
...i pociągnęłam go za rękaw. Pokazałam mu prawie całe miasto. Przy okazji wstępowaliśmy do moich ulubionych sklepów. Lou nie rozumiał dużo, bo w końcu jesteśmy w Polsce. No ale trudno. Musze się z kimś porozumiewać np. w sklepach. Wieczorem poszliśmy do kawiarenki. Pogadaliśmy i wgl. Gadaliśmy po angielsku więc ludzie często się nam przyglądali. Potem poszliśmy do mojego domu. Pokazałam Louisowi "jego" pokój i poszłam do siebie. Wykąpałam się i umyłam włosy. Następnie odwiedziłam Louisa. Pogadaliśmy i nie tylko :D
Usnęłam na jego kolanach, bo zaczęliśmy oglądać jakiś beznadziejny film. Czułam jeszcze jak mój chłopak zanosi mnie do mojego pokoju, a następnie udaje się do swojego pokoju. Rano się obudziłam i zaspana zeszłam na dół. To co tam zobaczyłam zatkało mnie.!
Lou i moja mama w kuchni robią śniadanie. Śmieją się przy tym, jakby mięli ubaw po pachy.
-Z czego tak śmiejecie.?- zapytałam
-A no wiesz..- zaczął Louis.
-No mów..!
-Kochanie nie denerwuj się. Opowiadałam Louisowi o twoich historiach z dzieciństwa.- oznajmiła mama
-O nie..
-Co.? To nic takiego.!- "dowaliła" mi mama'
-To nic takiego.? Zapewne powiedziałaś mu o moich 10 urodzinach i innych głupich robionych przeze mnie rzeczach.
-Ale one są słodkie..- zaczął Lou
-Naprawdę tak myślisz.?
-Oczywiście.. ja też kiedyś powiem Ci o moich.
-Oj nie, nie. Chce je usłyszeć od twojej mamy. Ty mi nie powiesz wszystkiego.
Nie potrafiłam się na niego długo gniewać. Podeszłam do niego pocałowaliśmy się. Po śniadaniu poszliśmy na miasto. Spotkałam znajomych i przedstawiłam im Lou. Następnie postanowiliśmy pójść do szpitala....
...i pociągnęłam go za rękaw. Pokazałam mu prawie całe miasto. Przy okazji wstępowaliśmy do moich ulubionych sklepów. Lou nie rozumiał dużo, bo w końcu jesteśmy w Polsce. No ale trudno. Musze się z kimś porozumiewać np. w sklepach. Wieczorem poszliśmy do kawiarenki. Pogadaliśmy i wgl. Gadaliśmy po angielsku więc ludzie często się nam przyglądali. Potem poszliśmy do mojego domu. Pokazałam Louisowi "jego" pokój i poszłam do siebie. Wykąpałam się i umyłam włosy. Następnie odwiedziłam Louisa. Pogadaliśmy i nie tylko :D
Usnęłam na jego kolanach, bo zaczęliśmy oglądać jakiś beznadziejny film. Czułam jeszcze jak mój chłopak zanosi mnie do mojego pokoju, a następnie udaje się do swojego pokoju. Rano się obudziłam i zaspana zeszłam na dół. To co tam zobaczyłam zatkało mnie.!
Lou i moja mama w kuchni robią śniadanie. Śmieją się przy tym, jakby mięli ubaw po pachy.
-Z czego tak śmiejecie.?- zapytałam
-A no wiesz..- zaczął Louis.
-No mów..!
-Kochanie nie denerwuj się. Opowiadałam Louisowi o twoich historiach z dzieciństwa.- oznajmiła mama
-O nie..
-Co.? To nic takiego.!- "dowaliła" mi mama'
-To nic takiego.? Zapewne powiedziałaś mu o moich 10 urodzinach i innych głupich robionych przeze mnie rzeczach.
-Ale one są słodkie..- zaczął Lou
-Naprawdę tak myślisz.?
-Oczywiście.. ja też kiedyś powiem Ci o moich.
-Oj nie, nie. Chce je usłyszeć od twojej mamy. Ty mi nie powiesz wszystkiego.
Nie potrafiłam się na niego długo gniewać. Podeszłam do niego pocałowaliśmy się. Po śniadaniu poszliśmy na miasto. Spotkałam znajomych i przedstawiłam im Lou. Następnie postanowiliśmy pójść do szpitala....
Rozdział 64
(oczami Izy)
Zobaczyłam Horana z małym labradorkiem. Był sładki.. Niall i pies. Pocałowałam Nialla w policzek, a pieska wzięłam na ręce.
-Jak go nazwiesz.??- spytał mój chłopak
-No nie wiem..
-Może Białek.??
-Nie nie pasuje.. już wiem.!
-No to jak.??
-Tofik.!!
-Tofik.?
-No tak.. nie widzisz, że jest podobny to toffi.??
-No kk.. mi pasuje.!
Uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam uśmiech. :D
Poszliśmy do kuchni coś zjeść. Po kilkunastu gofrach zapytałam Horana:
-To co teraz robimy.??
-Może zagramy na gitarze.??
-Ooo.. spoko, już dawno nie grałam.!
- No to chodź na górę do Ciebie ok.??
-No jasne... tylko, że mamy tylko jedną gitarę..
-To poczekaj chwilę.. za chwilę pójdę.
Wyszedł z domu. Przez okno zobaczyłam, że podszedł do auta. Wyciągnął z niej czarną gitarę. Przyszedł do domu.
-OMG.!!
-Co.??
-Skąd masz taką gitarę.??
-Aaa. kupiłem niedawno. A co.??
-Jest przeboska.. Zawsze marzyłam o czarnej gitarze..
-Naprawdę.??
-No jasne.
-Aha.. zobacze co da się zrobić..
-Ale co.??
-Nie nic. Chodźmy do Ciebie do pokoju.
-KK
Poszliśmy do mnie. Ja wzięłam Tofika na ręce, zabrałam mu trochę karmy dla psa jaką kupił Horan i poszłam do pokoju.Gdy weszłam do pokoju gitara leżała na łóżku i nikogo nie było. Usłyszałam, że ktoś(Niall) rozmawia przez telefon z kimś. Może nie rozmawia, a raczej się kłóci.. i to porządnie.!!
-Kto to.?- spytałam go, gdy wyszedł
-A nikt.. nieważne..
-.....
-No to gramy.?
-Jasne.
Pograliśmy chwilę. Potem pobawiłam się z psem. Gdy w końcu Tofik usnął zobaczyłam śpiącego Horana na moim łóżku. I nie udawał. Sprawdzałam kilka razu. No trudno. Poszłam się umyć i położyłam się obok mojego chłopaka na łóżku. Przez dłuższy czas rozmyślałam o przeprowadzce, aż w końcu usnęłam.
Zobaczyłam Horana z małym labradorkiem. Był sładki.. Niall i pies. Pocałowałam Nialla w policzek, a pieska wzięłam na ręce.
-Jak go nazwiesz.??- spytał mój chłopak
-No nie wiem..
-Może Białek.??
-Nie nie pasuje.. już wiem.!
-No to jak.??
-Tofik.!!
-Tofik.?
-No tak.. nie widzisz, że jest podobny to toffi.??
-No kk.. mi pasuje.!
Uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam uśmiech. :D
Poszliśmy do kuchni coś zjeść. Po kilkunastu gofrach zapytałam Horana:
-To co teraz robimy.??
-Może zagramy na gitarze.??
-Ooo.. spoko, już dawno nie grałam.!
- No to chodź na górę do Ciebie ok.??
-No jasne... tylko, że mamy tylko jedną gitarę..
-To poczekaj chwilę.. za chwilę pójdę.
Wyszedł z domu. Przez okno zobaczyłam, że podszedł do auta. Wyciągnął z niej czarną gitarę. Przyszedł do domu.
-OMG.!!
-Co.??
-Skąd masz taką gitarę.??
-Aaa. kupiłem niedawno. A co.??
-Jest przeboska.. Zawsze marzyłam o czarnej gitarze..
-Naprawdę.??
-No jasne.
-Aha.. zobacze co da się zrobić..
-Ale co.??
-Nie nic. Chodźmy do Ciebie do pokoju.
-KK
Poszliśmy do mnie. Ja wzięłam Tofika na ręce, zabrałam mu trochę karmy dla psa jaką kupił Horan i poszłam do pokoju.Gdy weszłam do pokoju gitara leżała na łóżku i nikogo nie było. Usłyszałam, że ktoś(Niall) rozmawia przez telefon z kimś. Może nie rozmawia, a raczej się kłóci.. i to porządnie.!!
-Kto to.?- spytałam go, gdy wyszedł
-A nikt.. nieważne..
-.....
-No to gramy.?
-Jasne.
Pograliśmy chwilę. Potem pobawiłam się z psem. Gdy w końcu Tofik usnął zobaczyłam śpiącego Horana na moim łóżku. I nie udawał. Sprawdzałam kilka razu. No trudno. Poszłam się umyć i położyłam się obok mojego chłopaka na łóżku. Przez dłuższy czas rozmyślałam o przeprowadzce, aż w końcu usnęłam.
środa, 2 maja 2012
Rozdział 63
Mała Czarna
Dziś byłam z Nico na basenie, a potem poszliśmy coś zjeść. Weszliśmy do jakiejś knajpki na 'kebaba' i czekaliśmy na swoje zamówienie, pijąc cole z lodem. Zjedliśmy i szliśmy sobie spokojnie do domu. Nico odprowadził mnie, pocałował na pożegnanie..
W domu czekał na mnie policjant i roztrzęsiona Iza.
- Dzień dobry. Magdalena #####?
- Tak.
- Zostaje pani zatrzymana pod zarzutem nielegalnego handlu narkotykami.
- Przepraszam bardzo, CO?
- Muszę panią aresztować. Pójdzie pani ze mną na posterunek.
- ekhem.... dobrze.
_____
Typowe. Najpierw mnie przesłuchali.
Wpadła jakaś szajka i ktoś mnie wsypał.
A raczej "wsypał", bo nie miałam z tym nic wspólnego.
Było ich ośmiu.. a przynajmniej tylu zdołali schwytać.
- Nie znam.
- A ten?
- Nie znam.
- Ten?
- Nie znam.
-...
- Nie.
-..
- Nic.. - odpowiadałam na widok kolejnych zdjęć z twarzami aresztowanych
- A może ten. Tomasz #####, widziano panią z nim w dyskotece ##### 15 czerwca ok. godziny 22.40.
- Tak znam, to mój znajomy. Odsiadywałam z nim wyrok. Jest w to zamieszany?
- Jest w takiej sytuacji jak pani.... No cóż, na razie musimy panią zatrzymać. Gdy zbierzemy nowe dowody, może okaże się, że jest pani niewinna- tak jak mówi.
- ... - przemilczałam
- Prosze pana. - spytałam po namyśle - pokazał mi pan tylko 7 zdjęć.
- hmn... Faktycznie... jest tu jeszcze ten blondyn. Poznaje go pani?
Blondyn.. Wzięłam zdjęcie i popatrzyłam na tą znienawidzoną twarz.
To był on.
To był....
Dziś byłam z Nico na basenie, a potem poszliśmy coś zjeść. Weszliśmy do jakiejś knajpki na 'kebaba' i czekaliśmy na swoje zamówienie, pijąc cole z lodem. Zjedliśmy i szliśmy sobie spokojnie do domu. Nico odprowadził mnie, pocałował na pożegnanie..
W domu czekał na mnie policjant i roztrzęsiona Iza.
- Dzień dobry. Magdalena #####?
- Tak.
- Zostaje pani zatrzymana pod zarzutem nielegalnego handlu narkotykami.
- Przepraszam bardzo, CO?
- Muszę panią aresztować. Pójdzie pani ze mną na posterunek.
- ekhem.... dobrze.
_____
Typowe. Najpierw mnie przesłuchali.
Wpadła jakaś szajka i ktoś mnie wsypał.
A raczej "wsypał", bo nie miałam z tym nic wspólnego.
Było ich ośmiu.. a przynajmniej tylu zdołali schwytać.
- Nie znam.
- A ten?
- Nie znam.
- Ten?
- Nie znam.
-...
- Nie.
-..
- Nic.. - odpowiadałam na widok kolejnych zdjęć z twarzami aresztowanych
- A może ten. Tomasz #####, widziano panią z nim w dyskotece ##### 15 czerwca ok. godziny 22.40.
- Tak znam, to mój znajomy. Odsiadywałam z nim wyrok. Jest w to zamieszany?
- Jest w takiej sytuacji jak pani.... No cóż, na razie musimy panią zatrzymać. Gdy zbierzemy nowe dowody, może okaże się, że jest pani niewinna- tak jak mówi.
- ... - przemilczałam
- Prosze pana. - spytałam po namyśle - pokazał mi pan tylko 7 zdjęć.
- hmn... Faktycznie... jest tu jeszcze ten blondyn. Poznaje go pani?
Blondyn.. Wzięłam zdjęcie i popatrzyłam na tą znienawidzoną twarz.
To był on.
To był....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)